Wino i destylaty

Między swymi czyli 6 Zlot Blogosfery Winiarskiej

Napisał Blurppp

Podpisując jedno ze zdjęć na których pokazywały nam salę w hotelu La Regina, gdzie w ubiegły weekend odbył się szósty już Zlot Blogosfery Winiarskiej byłem bardziej lakoniczny niż zwykle. Ograniczyłem się do dwóch słów „między swymi”. I choć w tym momencie od Zlotu minęło już 3 dni i w tym czasie pojawiło się kilka innych refleksji to to pierwsze określenie nastroju i sytuacji było najtrafniejsze.

Choć nijako z definicji blogerzy czyli ludzie którzy świadomie postanowili się dzielić się swoimi przemyśleniami z innymi to wyraziste osobowości, to zlot Anno Domini 2019 jasno pokazał, że też świetnie czują się w swoim towarzystwie. I to największa szansa ale też i największe zagrożenie dla środowiska.

Nim rozwinę ten temat kilka słów o samym programie. W mojej ocenie bez żadnej wątpliwości był to najlepiej przygotowany pod względem merytorycznym zlot. Głównie dlatego, że organizatorzy tym razem zrezygnowali z zewnętrznych ekspertów, którzy pewnie większości mają wiedzę znacznie większą niż my, ale są dość mocno oderwani od naszej przaśnej blogowo winnej rzeczywistości czyli od działania w niszy. Zamiast tego dano więcej czasu na wypowiedzenie się nam, uzupełniając to bardzo kompetentnymi warsztatami prowadzonymi przez tuzy polskiego wino pisania związane z magazynem Ferment.

Organizatorom udało się harmonijnie połączyć i znaleźć idealny balans pomiędzy dwoma grupami treści. Z jednej strony mieliśmy warsztat pisarski i blogerski, z drugiej samo wino. Na olbrzymi plus właściwie zasługują wszystkie przedpołudniowe punkty programu.

Zaczynając od rana ostrzyłem sobie zęby na dyskusje panelowa z udziałem blogerów. Jako, że dzięki uprzejmości organizatorów byłem zaproszony jako jeden z panelistów (co odbieram jako spore wyróżnienie) rozumiecie, że był to dla mnie bardzo ważny punkt. I nie zawiodłem się, to tam usłyszałem chyba najważniejsze zdanie całego Zlotu. Podczas dyskusji padły z ust Sebastiana Bazylaka – zdegustowany.com. Powiedział, że czasami ma wrażenie, iż nie piszemy dla szerokiej publiczności tylko dla 5000 osób z branży. Bardzo zgadzam się z tą uwagą, i sądzę że większość z nas powinna sobie to przemyśleć.

Równie ciekawe były wyniki badań zaprezentowane przez Ewę Rybak. Pokazały one jak odbiera nas czytelnik. I jest lepiej niż myślałem. I choć podświadomie miałem podobne odczucia to teraz, po zapoznaniu się z tym materiałem wydaje mi się, że wiem odrobinie lepiej jak prowadzić bloga.

Częścią tego punktu była też wypowiedź jednego z najbardziej zapiekłych krytyków blogosfery, twórcy słynnych „cegieł” kupca winnego Tomasza Wagnera. Z typową dla niego lekką złośliwością byliśmy szczypani tam i tu. Widać jednak było, ze Tomasz nasze blogi zna i czyta. Co oznacza, ze w branży czytelników mamy. Że złośliwych i krytycznych to inna sprawa, ale przecież prawdziwa cnota krytyk się nie boi.     

Kolejny punkt dotyczył czegoś tak codziennego i z pozoru nie skomplikowanego jak notka degustacyjna. Napisałem z pozoru, bo jeżeli sądzicie, że napisanie dobrej notki degustacyjne to bułka z masłem to bardzo się mylicie. Pod przewodnictwem Wojciecha Bońkowskiego przeanalizowaliśmy kilka notek zwracając uwagę co w nich ważne i jak je konstruować. Dużo podczas tej zbyt krótkiej prezentacji się nauczyłem.

Wreszcie tradycyjny już punkt czyli warsztaty z pisania na podstawie jednego z opublikowanych w blogosferze wpisów. I znów solidna porcja wiedzy przekazanej przez praktyków. Ewa Wieleżynska i Tomasz Prange-Barczynski w formie. Przy okazji świetna zabawa, bo jak mówią najłatwiej uczyć bawiąc. I to był ostatni z punktów części poświęconej pisaniu.

Potem już tylko degustowaliśmy, a potem piliśmy ale o tym w kolejnym wpisie.

A teraz kilka subiektywnych opinii.

Bardzo mnie cieszy, że przynajmniej kilkanaście osób z grona blogerskiego dzieli się pasja już od kilku lat. Ilość znajomych z roku na rok rośnie. Choć po prawdzie trzeba przyznać, że lista nieobecności też z roku na rok się wydłuża.

Warto też zauważyć, że przybywa „świeżaków”. Zlot swoja obecnością zaszczyciło przynajmniej kilka osób, do tej pory mi nie znanych. Wielu z nich to nie blogerzy winni wprost, a osoby piszące o winie do mediów szerszego profilu. Widać winna wiedza staje się coraz bardziej chodliwym towarem.

Wreszcie to od czego zacząłem, pora wyjaśnić dlaczego z tego, że blogerzy czują się dobrze ze sobą może na dłuższa metę stać się niebezpiecznym. Grozi nam wytworzenie swoistego zadowolonego z siebie Towarzystwa Wzajemnej Adoracji, a to byłby koniec sensu istnienia blogosfery. Musimy się wspierać i działać razem, ale też za wszelką cenę unikać poklepywania się po plecach i głośnego wykrzykiwania jak jest dobrze. Musimy pamiętać o tym co powiedział Sebastian, nie piszemy dla branży, nie piszemy dla innych blogerów. Piszemy i działamy dla was drodzy Czytelnicy. A ja składam deklarację by zawsze o tym głośno przypominać.  

No i był jeszcze afterek, gdzie już mało degustowaliśmy, za to dużo rozmawialiśmy (i to nie o winie) i trochę piliśmy. Ale z afterkiem jest jak z Vegas, co zdarzyło się na afterku, na afterku zostaje.

W kolejnych wpisach pozlotowych będzie o co ciekawszych winach z oferty Winnicy Lidla (ich degustacja była częścią programu), oraz z degustacji komentowanej poświęconej niemieckim winom spod znaku GG czyli Grosses Gewachs. Porównywaliśmy tez polskie wina musujące z ich odpowiednikami z całego świata. Wszystko w konwencji degustacji w ciemno. Trafiłem tak mało win prawidłowo, biorąc choćby wino z Anglii za wino z Moraw, że opis tej kompromitacji sobie daruje.

W Zlocie brałem udział na zaproszenie organizatorów, do Warszawy podróżowałem na koszt własny.

Organizatorem zlotu była Winicjatywa/Ferment.

Sponsorem Lidl.  

Sponsorem afterku był Mielżynski

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl