Zarejestruj się jako konsultantka AVON i kupuj z rabatem

Recenzje Wino i destylaty

Michał Bardel „Mokra robota”

Napisał Blurppp

Dane mi było raz czy dwa podróżować z Krakowa do Warszawy i w drugą stronę w towarzystwie Michała Bardela. I nie, że w jednym składzie Pendolino a fotel w fotel. I nie będę ukrywał, że nawet nie wiem, kiedy te dwie godziny z hakiem mi minęły. Michał to znakomity gawędziarz i rozbawi swoim opowiastkami każdego. A pisze tak jak opowiada, z lekkością, humorem i bezpretensjonalnością a dopiero co wydana „Mokra robota” jest tego kolejnym dowodem.

Michał Bardel „Mokra robota” Jest to kontynuacja wydanej przed 6 lat pozycji o wieloznacznym tytule „Zbrodnia i wina”. Podobnie jak tam mamy tu całkiem sporą garść opowiastek, kryminałków z winem w roli głównej lub wobec wina się kręcących. A garść jest wcale pojemna, bo zmieściła tych sensacyjnych mikro dykteryjek aż tuzin.

Ale każda z nich jest też pretekstem do snucia kolejnych, już nie sensacyjno-kryminalnych opowieści o winie i regionie z jakim była związana. I zdecydowanie nie są to klasyczne wykłady z tak zwanej geografii wina, choć ukrytej między wierszami solidnej wiedzy i ważnych faktów nie brakuje. Ale podane są właśnie między wierszami. Tym co jest na pierwszym planie to anegdota, często osobiste wspomnienie autora, a wszystkie one związane z miejscem-bohaterem rozdziału. Od czasu do czasu trafi się też historyczna gawęda albo i zabawna facecja.

A wszystko to z jednej strony podane z wielką lekkością, zwiewnie wręcz, bez napinki, za to z olbrzymim poczuciem humoru. To też niekontrolowane wybuchy śmiechu podczas lektury gwarantowane. Z drugiej strony jest to podane z wielką klasą, z sznytem i luzem jaki może wynikać tylko z olbrzymiej erudycji autora.

Dlatego „Mokra robota” czyta się niesamowicie lekko i za szybko. I co jest w niej najfajniejsze, nie jest to w żadnym wypadku pozycja z hermetycznego kręgu książek dla zaprzysięgłych miłośników wina. To jest książka dla wszystkich. Nie trzeba być wcale, ale to wcale zainteresowanym winem, by poznając kolejne opowieści, by odwiedzając z autorem kolejny kraj a czasami wręcz kolejny kontynent doskonale się bawić.

Każda z nich zachwyca., Większość przez swoją zwięzłość i skrótowość i nieoczywistość spokojnie może posłużyć jako krotochwilna anegdotka na towarzyskim spotkaniu. No bo kto nie lubi słuchać, choćby o plantacji marihuany ukrytej pośród morze winnej latorośli czy spierać się jak to ze śmiercią Aleksandra Wielkiego było. Otruli go czy nadużył?

Chciałem jeszcze zwrócić waszą uwagę na dwie rzeczy. Pierwszą to polszczyzna. Jak mawiają dziś młodzi Michał Bardel umie w literki. Każde zdanie jest tu przemyślane, każdy wyraz na miejscu. Jest tu sporo zabawy słowem, znaczeniem, czasami kpiny z wieloznaczności albo niespodziewane odniesieni do teraźniejszości. Powiedzcie, kto by wpadł na to, by przedstawiając pewnego mocno już zapomnianego a ważnego niemieckiego dziewiętnastowiecznego geografa napisać o nim – wybitny przedstawiciel kultury LGBT. A to jeden z wielu, naprawdę wielu, smaczków jakie autor przygotował.

Kolejnym ważnym elementem, wynikającym pewnie z wieloletniego doświadczenia dziennikarskiego autora jest umiejętność operowania krótką formą. Wszystkie te teksty to właściwie kwintesencja encyklopedycznego skrótu. Nie ma tu waty, nie ma nawet jednego zbędnego słowa. Każda dygresja jest po coś, każde wspomnienie, każdy wtręt wnoszą coś ważnego, jakaś istotną informacje. I to często taka, co to w opasłych podręcznikach znaczą je tłustym drukiem i oznaczają to zapamiętaj koniecznie. A tu ta wiedza jest jakby przy okazji. I jest to wiedza nie tylko dla tych winną przygodę zaczynających. Choćby wspaniały fragment o roli wiatru w kształtowaniu wina zainteresuje też tych bardziej zawansowanych. Dawno nie widziałem, by jakiś tytuł tak doskonale łączył rzetelna wiedze z niczym nieskrępowaną rozrywką i frajdą, jak robi to „Mokra robota”.

Ale są też momenty, kiedy autor samodyscyplina opuszcza i pozwala sobie na chwile nieść pióru (klawiaturze?). Znajdziecie je jako gastronomiczno-kulinarne interludia pomiędzy rozdziałami. To tam Michał wspomina rzeczy, które pieściły jego podniebienie. Pod ich wpływem ze zdyscyplinowanego redaktora wychodzi głodny życia sybaryta i pieczeniarz. I ma to tyle czaru i uroku, że fragmenty czytałem na głos bliskim. A jedno z nich (Sycylia), wraz z bardzo prawdziwą puentą doprowadziły mnie do głośnego wybuch śmiechu.    

Czy w takim razie ta pozycja nie ma wad? Otóż jedną niestety ma. Jest za krótka. Sam owe dwieście z haczykiem stron pochłonąłem w jedno dłuższe popołudnie. Potem przy ostatnim rozdziale miałem pretensje sam do siebie, że tak szybko. Że sobie tej przyjemności nie dawkowałem, nie rozkładałem na kolejne dni, nie dozowałem niczym lekarstwa na mało wesołą codzienność.

Dlatego z całych sił ten tytuł POLECAM i mocno namawiam byście brali go pod uwagę w kontekście choinkowo prezentowym. Jeżeli tylko obdarowany ma ponad 15 lat i umie czytać to będzie zachwycony.      

Tytuł: „Mokra robota”blurppp poleca

Autor: Michał Bardel

Rok wydania: 2020

Stron: 210

Cena okładkowa: 40,50 zł

Wydawca: Wydawnictwo Czas Wina

Książkę otrzymałam od wydawcy

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl