Zarejestruj się jako konsultantka AVON i kupuj z rabatem

Pół serio

Media publiczne a może społeczne?

Napisał Blurppp

Wysłuchałem wczoraj odcinaka specjalnego podcastu Dział zagraniczny. Jako że odcinek był specjalny właśnie to gościem Maćka Okraszewskiego był redaktor Dariusz Rosiak, którego chyba przedstawiać nie trzeba. Panowie rozmawiali mediach. Padło tam między innymi kilka zdań o tym jaka dziś jest sytuacja mediów publicznych. I o dziwo nie skończyło się na truizmach o zawłaszczeniu i upadku. Próbowano zastanowić się co dalej. A ja mam pomysł jak do tego podejść, o ile komuś nie braknie odwagi.

Media publiczne, czyli jakie

Dziś, gdyby dyskutować o mediach publicznych to istnieje tak wiele koncepcji i pomysłów na ich istnienie, że właściwie nie da się na to pytanie odpowiedzieć. Na rynku istnieją koncepcje od formy mediów rządowych przez media będące antidotum na lewicowo-liberalny mainstrem, media misyjne aż po mityczny standard medium pozbawionego tożsamości ideowej.

Oczywiście są to koncepcje wzajemnie się wykluczające i nie mające z sobą nic wspólnego. Jedynym co je łączy to model finansowania oparty o parapodatek dla niepoznaki nazywany abonamentem oraz dotacje budżetowe.

Słowem dziś najbardziej precyzyjna definicja mediów publicznych, czy jak kto woli narodowych brzmi. Media utrzymywane z obowiązkowych datków obywateli. Tyle.     

Media publiczne inaczej

Media publiczneW myśl tej definicji medium publicznym, choć mnie bardziej podoba się określenie społecznym są nie tylko anteny z grupy TVP czy Polskiego Radia, ale i wspomniane tutaj „Dział zagraniczny”, „Raport o stanie świata”, z powiedzeniem działające od jakiegoś czasu „Radio Nowy Świat”, właśnie powstające „Radio 357” a także setki a może tysiące niezależnych produkcji finansowanych przez odbiorców za pośrednictwem serwisów w rodzaju Patronite.

Dlaczego w takim razie nie pociągnąć tej metody dalej. Dziś obowiązkowy abonament to 7,5zł za każdy radioodbiornik i 24,50zł za każdy odbiornik TV. W czasach, kiedy właściwie w każdym domu jest więcej niż jeden radioodbiornik i więcej niż jeden telewizor można śmiało przyjąć średnio kwotę 60 zł miesięcznie na gospodarstwo rodzinne, powiedzmy 30 zł na zatrudnionego czy szerzej posiadającego dochód. Ściągalność tego parapodatku to temat na oddzielny artykuł.

Finansowanie społecznościowe

Czy w takim razie nie można tego zorganizować w sposób następujący. Każdemu przy wypłacie pobierać owe 30 zł z dochodu, a na przedsiębiorcach wymóc taka miesięczną wpłatę. Sam kwota odliczana by była od kwoty należnego podatku.  Następnie uruchomić rządowy portal działający na wzór Patronite, z tym, że nie pobierający żadnych opłat i prowizji za pośrednictwem, którego każdy zatrudniony (ale też emeryt czy rencista, słowem każdy posiadający dochód) decydowałby co dzieje się z jego środków jest finansowane. Kwota byłaby oczywiście do podziału na zasadzie 2 zł tu, 5 zł tam a resztę jeszcze gdzie indziej.  

W owym portalu mogliby się rejestrować wszyscy twórcy. I oczywiście dotyczyłoby to tylko nadawców elektronicznych tak klasycznych – radio, telewizja jak i internetowych.  W tym twórców filmów na YT, autorów podcastów, stacji sieciowych i co tam komu do głowy przyjdzie. Byłby jeden pewien haczyk. Sięgniecie po takie źródło byłoby jasne z deklaracja o całkowitej rezygnacji z reklam i współpracy komercyjnych. Słowem skazanie się na finansowanie przez odbiorców. Tym samym wymusiło dbanie o jakość przekazu.

Mam głębokie przekonanie, że obywatele są na tyle świadomi, że finansowali by zarówno media i produkcje niszowe, oddziałujące w ich obszarze zainteresowania jak i to o czym dziś mówimy media publiczne. Te ostatnie pewnie musiałby się nauczyć rzeczy taniej i z mniejszym rozmachem, albo podzielić na anteny misyjne i komercyjne, ale to by działo. Do tego politycy raz na zawsze utraciliby wpływ na kształt mediów. O tym swoją comiesięczna deklaracją decydowałby odbiorca, obywatel, podatnik. A przecież o to chodzi.

Same plusy?

Czy taki pomysł niesie niebezpieczeństwo. Tak a największym z nich jest powstanie sporej ilości mediów czysto tożsamościowych. Przy czym ich rozkład będzie z całą pewnością proporcjonalny do nastrojów i preferencji politycznych społeczeństwa. A w takiej sytuacji nie widzę zagrożenia przy przepływie opinii i informacji. Za to nie będzie hegemona, jakim dziś niewątpliwie są TVP i Polskie Radio a dziś prezentują one jeden tylko pogląd. Co jest więcej niż szkodliwe dla dyskursu i dla samych mediów.  

Dlatego namawiam do zmiany myślenia o tym czym są i czym mogą być media publiczne. Wprowadzenie takiego mechanizmu (choć pewnie wymaga on pewnego dopracowania) przy wymusiłby jasny podział na media publiczne aka społeczne i komercyjne. A i sam poziom mediów pewnie by wzrósł. Słowem wszyscy wygrywają. Trzeba tylko mieć odwagę po takie rozwiązania sięgnąć.   

 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl