Zarejestruj się jako konsultantka AVON i kupuj z rabatem

Podróże

Matera i Gravina in Puglia – to tu kręcona James Bond “No time to die”

Matera i Gravina in Puglia
Napisał Blurppp

O tym by wybrać się jesienią na południe Włoch myślałem od dawna. Kiedy u nas mroki października tam zwykle wciąż było 25 stopni. Wreszcie, w czasie moich urodzin, czyli na weekend poprzedzający 11.10 i na kilka dni po nim uciekliśmy do Apulii. Natura jednak postanowiła z nas zażartować i zamiast obiecanych 25 kresek było 15 i ostry deszcz przez 4 z pięciu dni jakie tam spędziliśmy. Na szczęście udało nam się zachować dystans i pogoda nie zepsuła nam humoru, no bo nie mogła, gdy odwiedza się choćby takie miejsca jak Matera i Gravina in Puglia.

Zacznę od przeprosin, że materiał zdjęciowy nie oszałamia feerią barw. Ta wymaga odpowiedniego słońca a nam lało. Dlatego radze, jak chcecie zobaczyć jak te miejsca wyglądają w letnim słońcu to koniecznie wybierzcie się do kina na najnowszego Bonda. Oba miasta stanowiły tło prologu do „No time to die”. I prezentują się tam pysznie.

My wizytę w obu miasteczkach zaplanowaliśmy na długo przed wejściem na ekrany tej superprodukcji. Zainspirowały nas wpisy na blogach podróżniczych i przewodniki turystyczne. I były to jedyne lokalizacje poza terenem Apulii jakie odsiedzieliśmy. Tak Matera leża już na terenie regionu Basilicata, co w żaden sposób nie oznacza, że jest daleko. Z Bari do Matery samochodem dostaniecie się w około godzinne. Natomiast komunikacją zbiorową już tak łatwo nie jest, i wymaga to kilku przesiadek. Gravina in Puglia jak wskazuje nazwa jest jak najbardziej w Apulli.

Z kolei z Matery do Gravina in Puglia zajedziecie w około 20 minut. W drodze powrotnej do Barii warto z kolei zahaczyć o Castel del Monte. Ale nie traktujcie tego miejsca jako obowiązkowe. Nie wiem czy to przez pogodę, ale na nas wielkiego wrażenia nie zrobił. Do tego zarządzający zrobili wiele, by wizytę w nim utrudnić. Najbliższy parking znajduje się o 45 minut szybkiego marszu od wejścia, a bilety są absurdalnie drogie (7 euro).

Zostawmy jednak okolice i wróćmy do Matera i Gravina in Puglia. Sama Matera pewnie już nie długo, za sprawą rzeczonego Bonda zostanie zalana turystami, ale i bez niego warto to miejsce odwiedzić. Jego najstarsza cześć, czyli Sassi, to jedno z najstarszych miejsc nieprzerwanie zamieszkałych przez człowieka. Pierwsze ślady osadnictwa, w gęsto występujących tu jaskiniach, wskazują już na paleolit. Z czasem ten system jaskiń modyfikowano i tak powstało miasto wykute w skale. Absolutny unikat czasami porównywany z Petra, ale sporo od niej starszy.

Wiele budynków zachowało tu swój pierwotny charakter. Jak było kiedyś można sprawdzić choćby odwiedzając średniowieczny kościół Vito Lombardo (XIII wiek) zachowany w prawie niezmienionym stanie. I to jedyna moja rekomendacja szczegółowa. Sam ich nie lubię to i wam ich dawał nie będę. Zamiast tego namawiam na to by zwyczajnie przespacerować się uliczkami tego urokliwego miasteczka, pospinać się po schodach wąwozu, może nawet się zgubić w ich labiryncie.

Z kolei Gravina in Pugliato prócz romantycznego historycznego centrum to przede wszystkim słynny Ponte Acquedotto. Ta zbudowana w XVII wieku konstrukcja spinała dwa brzegi potoku Gravina i nie służyła pieszym a była akweduktem dostarczającym wodę z pobliskich gór do niższej, bardziej zaludnionej części miasta. Most przy imponujących jak na czas powstania wymiarach: 37 metrów wysokości, 90 m długości i 5,5 m szerokości robi wrażenie nawet przy kiepskiej pogodzie. Ponte Acquedotto również miało swoje 5 minut w „No time to die”.  Ale więcej nie powiem, co by nie spojlerować.

Poniżej macie kilka zdjęć, takich fotoimpresji z obu tych lokacji. Mam nadzieję, że udało się na nich pokazać czar i charakter tych lokacji. Ale czy na pewno najlepiej przekonać się samemu. Loty z Polski do Bali przy odrobinie szczęścia traficie w śmiesznej cenie. I najlepiej zróbcie to szybko, nim oba miasta zostaną zadeptane przez fanów Jamesa Bonda.

Matera

Gravina in Pugliato

Koleżanka małżonka uśmiecha się do was z Matery.

Matera i Gravina in Puglia

A ja ślę wam uśmiech z Gravina in Pugliato.

Na południe Włoch jeszcze będę na blogu wracał, zdjęć jest sporo, sądzę że kolejny wpis gdzieś za tydzień.  

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl