Recenzje

Mariusz Wollny “Straceńcy”

Mariusz Wollny "Straceńcy"
Napisał Blurppp
Straceńcy

Mariusz Wollny “Straceńcy”

Nie lubię pisać recenzji kolejnego tomu w cyklu. Przecież wiadomo, że jeżeli autor w tym wypadku Mariusz Wollny,  wywiązał się ze swojego zadania to styl, rodzaj narracji i konstrukcja głównych bohaterów nie uległa zmianie. Książka z cała pewnością jest utrzymana w klimacie i stylistyce tomów poprzednich. Tak naprawdę całą recenzję można by ograniczyć do jednego z dwóch alternatywnych stwierdzeń: Lepsza od poprzedniej części lub gorsza od poprzedniej części. Trochę za mało na pełny wpis. Dlatego choć powieść „Straceńcy”, stanowiąca kontynuacje bestselerowej „Krwawej jutrzni”, przeczytałem kilka dni temu, nie miałem pomysłu jak zabrać się za ten wpis.

Dla porządku przypomnę, obie powieść opowiadają o przygodach Kacpra „Ryxa” Turopońskiego  Juniora, syna Kacpra Ryxa, królewskiego inwestrygatora  (jego losy poznaliśmy w poprzednim cyklu powieściowym Mariusza Wollnego). Czasem akcji są kolejne Dymitriady czyli czas zamieszania i anarchii w Rosji a przy okazji Polsko-Rosyjskich wojen początku XVII wieku. Tradycyjnie już u autora, 90% opisanych wydarzeń to zdarzenia historyczne lepiej lub gorzej udokumentowane tekstami źródłowymi. Niektóre o fundamentalnym znaczeniu dla historii Polski jak Bitwa pod Kłuszynem, inne choć ciekawe o znaczeniu symbolicznym.

Teraz dwa zdania o fabule. Tak naprawdę to nie  ma sensu jej przybliżać, bo pewnie każdy zainteresowany tą publikacją z pewnością poznał tom pierwszy, a jak nie poznał to niech przed sięgnięciem po “Straceńców ” najpierw przeczyta “Krwawą jutrznie”. Ale żeby nie było , że słowa o fabule to coś napisze. Akcja dzieje sie na pomiędzy rokiem 1607 a 1612 i Kacper ma kłopoty. Początkowo z sobą, potem z ukochaną, potem znowu z sobą. Nieświadom pewnych zdarzeń szuka śmierci, zostaje Lisowszczykiem, polują na niego i on poluje na ludzi złych. A w około toczy się wojna.  Jak szukacie spojlera to nie tu, tyle wam musi wystarczyć.

Teraz powinien znaleźć się tu akapit o konstrukcji , o sposobie kreślenia bohaterów itd. Nic takiego nie napiszę bo wszystko to jest identyczne jak w poprzedniej powieści, i do wpisu jej poświęconego odsyłam. Zamiast tego chce napisać coś innego, coś o polityce, a dokładniej o polityce historycznej.

Co jakiś czas przedstawiciele elit władzy, zarówno ci z lewej jak i z prawej zaczynają bredzić o utracie tożsamości narodowej, o braku patriotyzmu, lub o nadmiernym nacisku na budowanie takich postaw itd. Mogą tak gadać i przez dekadę i nie zrobią nic, bo w między czasie zapomnieli o najważniejszym, o nauczeniu młodych Polaków historii ich ojczyzny, i nie mam tu na myśli nudnych lekcji historii, które w wielu profilowanych klasach szkół średnich w praktyce nie istnieją. Wiem co mówię, mam córkę w klasie maturalnej. W wyniku kolejnych reform, większość rodaków nie ma nawet szczątkowej wiedzy na temat naszego narodowego dziedzictwa. Poza wąską grupą pasjonatów o wspomnianej wyżej Bitwie pod Kłuszynem nie pamięta nikt.

W tym kontekście powieści Mariusza Wollnego są po prostu bezcenne, bo o polskiej historii z takim nerwem nie opowiada nikt. Jasno, zajmująco, ciekawie, a przede wszystkim prawdziwie. Kiedy trzeba jest chwałwa i blask słońca na sztandarach a kiedy trzeba jest głód, kanibalizm i smród który trudno sobie wyobrazić. Są dramaty, cierpienie, nikczemność i zdrada. Jest też odwaga, honor i lojalność. Bo historia żadnego kraju nie jest jednoznaczna. O tym wszystkim pisze Mariusz Wollny a przy okazji podnosi z kolan i stawia na piedestale zapomniany w Polsce gatunek jakim jest powieść płaszcza i szpady.

Jeżeli Mariusz Wollny nie zainteresuje młodych Polaków historia, to nie zrobi tego nikt. Wystarczy mu odrobinę pomóc. Dofinansować książki, kupić je do bibliotek. Zachęcić młodych ludzi do przeczytania pierwszych 5 stron, potem opowieść ich porwie. Bo czy istnieje lepszy temat do opowieść niż zmagania Lisowszczyków, szturm Husarii czy akty kanibalizmu w obleganym mieście. Kto nie chce przeczytać o Marynie, żonie uzurpatora, a nawet dwóch uzurpatorów a przy okazji niewybrednej w doborze kochanków nimfomance a może po prostu kobiecie wyzwolonej.

Wszystko co napisałem wyżej odnosi się do powieści fabularnej a nie do wykładu z historii, do powieści którą czyta się w ciągu paru wieczorów, nie mogąc się od niej oderwać. Prawdopodobnie do najlepszej powieści historycznej , a właściwie do najlepszego cyklu powieściowego jaki powstał w Polsce XXI wieku. Mariusz Wollny zdecydowanie jest królem, królem polskiej powieści historycznej  co potwierdził „Straceńcami”.

Sami „Straceńcy” zresztą są czymś więcej niż powieścią historyczna, są dziełem eklektycznym łączącym w idealny sposób cechy opowieści awanturniczej, powieści batalistycznej,  romansu rycerskiego i thrillera. Dla każdego coś miłego. Każdy znajdzie tam coś, co sprawi, że ciężko będzie oderwać się od lektury.

Na koniec coś wam zdradzę. „Straceńcy” stawiają więcej pytań niż odpowiedzi, te będą w kolejnym tomie, który podobno ma ukazać się niebawem. Czekam na niego z utęsknieniem a póki co polecam „Straceńców”

Autor: Mariusz Wollnyblurppp poleca

Tytuł: „Straceńcy”

Wydawca: Wydawnictwo Otwarte

Rok wydania: 2014

Stron: 465

Okładka: miękka

Ilustracje: brak

Cena: 39,99 zł

Książkę to mój własny zakup ( mam egzemplarz z autografem i się tym pochwalę)

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl