Wino i destylaty

Mad Late Harvest 2013 – wino czasu przesilenia

Napisał Blurppp

W tym roku bardzo, przynajmniej w Krakowi, pogoda zgrała się z symboliką Wielkiejnocy. Wielki piątek był szary, deszczowy i bardzo chłodny i raczej zimowy. Sobota nie była dużo lepsza. Nawet niedzielny poranek wciąż pachniał zimą, przede wszystkim za sprawą lodu na samochodowych szybach. Ale już od dziesiątej wszędzie było czuć zwiastującą nowy początek wiosnę. Było ciepło i słonecznie, chłód wrócił dopiero wieczorem a ja odparłem butelką Mad Late Harvest 2013 od Szent Tamas.

Wybrałem to wino, bo jest w nim wszystko co najlepsze tak z win „zimowych” jak i „letnich”. No nie dziwcie się tak, przecież jednym z najważniejszych, choć oczywiście nie formalnym a do tego przemilczanym w każdym podręczniku jest funkcjonalny podział win na wina „zimowe” i „letnie”. I nie chodzi tu tylko o poziom cukru. Bo np. takie Vinho Verde często ma sporo cukru a jest winem lata a ciężki, ekstraktywny, silnie beczkowy, rozbuchany i zdominowany przez tony korzenne argentyński malbac może mieć cukru co kot napłakał a dla mnie będzie winem zimowym. Identycznie będzie z zawartością alkoholu, kolorem, garbnikami i cala resztą. Po prostu podział na wina zimowe i wina letnie to podział magiczny i subiektywny, pewnie dlatego formalnie nie uznawany. Zwyczajnie wina zimowe to te, które odbieram jako mocarne, ciężkie, ekstraktywne a wina letnie to wina zwiewne, mgliste, lekkie. I tu nie chodzi o ciało, chodzi o odbiór.

Mad Late Harvest 2013

A gdzie w tym wszystkim jest Mad Late Harvest 2013, słodziak zrobiony w świetnym roku przez Istvan Szepsy Jr. Syna tego Istvan Szepsy. A no jest na pograniczu. Bo z jednej strony jest to wino bardzo zimowe, ciężkie, oleiste, słodkie (słuszne 143g/l), pachnące miodem i suszonymi tropikalnymi owocami. Z drugiej dzięki świetnej kwasowości i idealnemu wręcz balansowi rześkie, świeże, soczyste  i właśnie zwiewne, pachnące wszystkimi kwiatami wiosny i przywodzące na myśl spacer po majowej łące. Winemaker wydobył z późno zbierany gron wielkiej tokajskiej trójki czyli furminta, harslevelu, sargamuskotaly to co w tokajskich winach lubimy czyli właśnie pewną uniwersalność, złożoność i nieprzewidywalność dzięki czemu wino wymyka się zaszufladkowaniu. Jest gdzieś pomiędzy winem zimowym a wiosennym. W mojej ocenie jest bardzo dobre czyli na 5.0 i zasługuje ze wszech miar na wasze zainteresowanie i to bez względu na to jakie oblicze objawi nam kwiecień AD 2016, a pamiętajcie:

Kwiecień plecień bo przeplata, trochę zimy trochę lata

No i tak piłem sobie tego słodziaka, trochę do pasztetu a trochę do sernika i tarty, żeby potem wrócić do boczku. Wszystko z jednym winem w kieliszku i wszystko sie zgadzało, nawet ten boczek. W mojej głowie wzorem brzucha robił się rozgardiasz, kalorie coraz szybciej zwężały moje spodnie a mi było dobrze i błogo. Za oknem świeciło słonce, a ja cieszyłem się że ciepłe dni coraz bliżej, że wakacje coraz bliżej, i że do następnej Wielkanocy jeszcze rok bo wcześniej kolejnego takiego obżarstwa bym nie wytrzymał.

Mad Late Harvest 2013 otrzymałem w prezencie, ale wiem, że jest do kupienia miedzy innymi w Szlachetnym Gąsiorku i kosztuje tam 71 zł i jest to cena okazyjna.    

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl