Recenzje

Maciej Siembieda „Miejsce i imię”

Napisał Blurppp

„Miejsce i imię” to druga po „444” powieść w której Maciej Siembieda opowiada nam o historycznych śledztwach prokuratora Jakuba Kani. A ten, obecnie poza strukturami IPN, na zlecenie izraelskiego instytutu Jad Waszem właśnie rozpoczyna poszukiwanie grobu amsterdamskich Żydów zamordowanych w obozie pracy na Górze św. Anny. Tak w wielkim skrócie wygląda fabuła jednej z najlepszych historyczno-sensacyjnych powieści sygnowanych przez polskiego autora.

„Miejsce i imię”

„Miejsce i imię”

Opowieść rozpisana jest na trzy plany czasowe. Pierwszym, jest toczące się współcześnie wspomniane już śledztwo. W tej warstwie mamy do czynienia z dobrze napisaną powieścią detektywistyczno-policyjno-szpiegowską. Jest tu wszystko czego po powieści gatunkowej się spodziewacie a to oznacza ogólnoświatowy spisek, tajne służby, działania operacyjne, „kominiarzy” podsłuchy i inwigilacje. Słowem to co tygryski lubią najbardziej.  

Drugi z planów to Amsterdam lat dwudziestych ubiegłego wieku, a dokładnie dzielnica żydowska i tamtejsi szlifierze diamentów. Tam poznajemy wywodzącego się z nizin, bardzo uzdolnionego szlifierza Dawida Schwartzmana. Przy okazji autor kreśli bardzo barwny obraz tamtego świata, z jego specyfika, uwikłaniami, powiązaniami i całą jego na zawsze utraconą specyfiką.

„Miejsce i imię” ma też plan trzeci, opisane w nim wydarzenia obejmują wczesne lata czterdzieste i opisują działanie obozu pracy na Górze św. Anny. I to zarówno te oficjalne jak i te będące prywatną inicjatywą wysokich funkcjonariuszy SS.

„Miejsce i imię”

Brylanty – światło ukryte w kamieniu

Oczywiście, w pewnym momencie wszystko to złoży się w jeden ciąg przyczynowo-skutkowy, bo współczesne tajemnice prawie zawsze swoje korzenie maja w przeszłości. Nim jednak do tego dojdzie czeka nas kilka godzin czytelniczej uczty jaką przygotował dla nas autor.

Frajdy nie zabraknie, wszystko dzieje się z prędkością rolercastera, sceny umieszczone w różnych czasach się przenikają jak w kalejdoskopie. Główna nić fabularna co jakiś czas jest ubarwiona anegdotką, choć jest ich mniej niż w „444”. Do tego w wielu miejscach pomimo dość poważnych treść pojawiają się aspekty niemalże humorystyczne. Wystarczy, że gdzieś pojawi się pan Paluch.

Z kolei wszyscy napotkani bohaterowie są przynajmniej wielowymiarowi. Może nie jest to głębia psychologiczna, ale przynajmniej nie schodzimy na poziom westernowej czerni i bieli. Jak na powieść rozrywkową to wystarcza.  

Podsumowując „Miejsce i imię”  fajnie się czyta, ale jeszcze lepiej się tego słucha. Sam z też sięgnąłem po audiobooka w mistrzowskiej interpretacji Marcina Perchucia. I nie czuję się zawiedziony, tak jak genialny sposób odczytał „444” tak i tu pokazał najwyższy kunszt. Nastrój, napięcie, dynamika, dialogi wszytko oddał w sposób nie budzący zastrzeżeń.

Blisko 15 godzin nagrania umiliło mi kilka jesiennych spacerów, i były to miłe chwile nie tylko ze względu na aurę. Bardzo polecam sięgnąć po te pozycje.

Autor: Maciej Siembiedablurppp poleca

Tytuł: „Miejsce i imię”

Czyta: Marcin Perchuć

Rok wydania: 2018

Czas: 14 godzin 58 minut

Cena: 39,90 zł

Kupicie w Audioteka.pl

Audiobooka otrzymałem od Audioteki

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl