Recenzje

Maciej Siembieda „444” – audiobook

Napisał Blurppp

Nie wiem jak za kilka dekad będzie oceniana twórczość Dana Browna. Ale z pewnością krytycy i historycy literatury doceniam, to jakiego „Kod da Vinci” i inne jego pozostałe pozycje wpłynęły na rozwinięcie i wysyp książek w zdefiniowanym przez niego gatunku. Świat oszalał na punkcie sensacji łączących w sobie współczesność i tajemnice z przeszłości. Doczekaliśmy się też kilku polskich powieści z tego nurtu. Jedna z nich jest wydana już dwa lata temu powieść Macieja Siembiedy pod tajemniczym tytułem „444”.

 „444”Nie jest to nowość, ale kiedy na jednym z serwisów społecznościowych zauważyłem, że lubiany przeze mnie Mariusz Zielke się tą pozycją zachwyca postanowiłem po nią sięgnąć. Zbiegło się to akurat z wydaniem audiobook tego tytułu. To też zamiast czytać przesłuchałem.

Osią powieści jest ponad tysiącletnia przepowiednia Arby zapowiadająca pojawiających się od roku tysięcznego, co tytułowe „444” lata, wybrańców mających pojednać Islam z Chrześcijaństwem. Zaś klucz do zrozumienia przepowiedni ma być ukryty w obrazie Jana Matejki „Chrzest Warneńczyka”. Tyle tylko, że obraz zaginał, do tego nie bardzo wiadomo kiedy. Ostatni ślad dotyczy II Wojny Światowej. Próby jego odszukania podejmuje prokurator IPN Kuba Kania, a wspiera go w tym urocza Kasia, wnuczka śledczego Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich. Przeciw sobie maja pradawną tajemniczą organizacje Bokira, której pojednanie religii jest mocno nie w smak.  

Takie podanie fabuły pozwoliło autorowi obudować główną oś fabularną dziesiątką opowieści pobocznych. Umieszczonych w różnych czasach, oddalonych od siebie a jakże inaczej o 444 lata. W ich ramach odwiedzimy Półwysep Iberyjski przełomu pierwszego i drugiego milenium, weźmiemy udział w rokowaniach pokojowych w Segedynie a potem po ich złamaniu w bitwie pod Warną. A to tylko mała część tego co przygotował dla nas autor. Jak widzicie skakać będziemy nie tylko w czasie ale i w przestrzeni. Sporo akcji dzieje się w północnej Afryce i na Bliskim Wschodzie.     

Jan Matejko „Chrzest Warneńczyka” – obraz o fascynującej historii

Warto tez zwrócić uwagę na historyjki wprowadzające, przybliżające lub charakteryzujące bohaterów. To prawdziwe perełki rozpisane na kilkanaście zdań, a każda z nich jest wspaniałą opowieścią. Wspomnę tu jedna z nich. Kto z was wiedział, że podczas jednej z wojen piloci sił powietrznych Izraela komunikowali się w języku polskim? Dlaczego i jak do tego doszło musicie już przeczytać sami.

I to właśnie te istniejące trochę przy okazji i obudowujące główną nic fabularną opowiastki dały mi podczas słuchania „444” najwięcej frajdy. Wiele z nich jest wręcz ciekawszych niż podstawowy wątek.

Jak już jesteśmy przy rzeczach, które mi się nie podobały to zdecydowanie jest to wątek romansowy. Tak naiwnie cukierkowego przedstawienia relacji damsko-męskich nie spotkałem od bardzo dawna. Ta część jest tak przesłodzona, tak nieprawdopodobna psychologicznie, że budzi coś pomiędzy zażenowaniem a uśmiechem. Na szczęście autor nie poświęca jej zbyt wiele miejsca.

Zaskakujący i lekko rozczarowujący jest też sam, jakby wzięty z innego gatunku finał. Niby odpowiada na część pytań, ale w bardzo dziwny sposób obchodzi się z głównym bohaterem spychając go na bok. Dziś wiem, że jego dalsze losy poznamy z kolejnej części cyklu, ale czytający „444” tuż po premierze tej świadomości nie mieli. Takie odklejenie rozwiązania akcji od losów centralnej postaci zdecydowanie nie przysłużyło się powieści.

Tyle o treści, a jak wypadła adaptacja na potrzeby dźwiękowe. Interpretacji tekstu podjął się znakomity aktor Marcin Perchuć. Kto śledzi jego karierę, wie że często użycza on swojego głosu przy dubbingach i to czuć. Pracował przy ponad 20 produkcjach i umiejętność grania głosem opanował do perfekcji. Potrafi wcielić się w każda postać, od partyjnego aparatczyka po islamskiego wojownika. Najlepiej jednak wychodzi mu udawanie obcokrajowców. To jak parodiuje języki obce to dla słuchacza prawdziwa gradka.

A może raczej wisienka na torcie, bo choć te miniaturki dają słuchaczowi dużo radości, to prawdziwą klasę Perchuć pokazał w scenach intryg gabinetowych, a tych w „444” nie brakuje. Nadać dynamikę  i uczynić wciągająca dla odbiorcy rozmowę nie jest łatwo, tu to się udało.  

To też świadomy tego, że „444” jest powieścią nierówną, że sceny genialne przeplatane są z mniej udanymi, że chwilami mamy do czynienia ze świetną pozycją a chwilami z przeciętnym czytadłem to jednak przez ponad 15 godzin nagrania bawiłem się nieźle. Z pewnością sięgnę po kolejny tom cyklu Jakuba kani i niedawno wydany „Gambit” tegoż autora. Tym bardziej, że obie pozycję są też dostępne w formie audiobooka. Stay tuned.

Autor: Maciej Siembieda

Tytuł: „444”

Czyta: Marcin Perchuć

Rok wydania: 2017

Czas: 15 godzin 21 minut

Cena: 39,90 zł

Kupicie w Audioteka.pl

Audiobooka otrzymałem od Audioteki

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl