Podróże

Lwowskie wspomnienie 2. „Świątynie Lwowa” . Galeria

Napisał Blurppp

Lwów, Lviv, Lemberg, Leopolis, Lemberik – kilka nazw choć to samo miasto. Wszystkich używali mieszkańcy. Choć dla wszystkich był miastem ojczystym mieli różną narodowość. Wierzyli w tego samego Boga, choć czcili go w różnych świątyniach. Należeli do różnych kultur. Galicyjski Lwów był miastem multi-kulti na długo przed tym, nim zaczęło to być modne.

Byli katolikami, prawosławnymi, protestantami, unitami czy żydami. Każdy miał swoją świątynie do które chadzał albo i nie chadzał na modlitwę czy nabożeństwo. Żyli razem albo obok siebie, najczęściej w pokoju. Dziś ta wiekowa wielokulturowość obecna jest głownie w zachowanych świątyniach.

Odwiedziłem kilka z nich. W weekend nie było to łatwe, trwały śluby, chrzciny, nabożeństwa. Starałem się nie przeszkadzać, a miałem zbyt mało czasu by czekać. Zrobiłem kilka zdjęć w świątyniach różnych obrządków. Z premedytacja ich nie podpisuję, spróbujcie sami zgadnąć na którym jest cerkiew, na którym kościół unicki a na którym katolicki. Mięło zgadywania.

Tutaj przeczytasz o winach ukraińskich.

Do Lwowa podróżowałem na koszt własny.

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl