Recenzje

Louise Candlish „Na progu zła”

Napisał Blurppp

Nie wiem czy w ostatnich latach określenie thriller nie stało się zbyt pojemne. Dziś tym mianem, czasem z dodatkowym określnikiem „psychologiczny” określa się tak wiele książek i to tak różnych książek, że pojęcie przestaje cokolwiek porządkować i określać. Wszak do jednego worka z napisem thriller trafia i „Pielgrzym” Terrego Hayesa i „Na progu zła” Louise Candlish. Jest też możliwym, że cześć tytułów otrzymuje etykietę thriller odrobinę na wyrost, jak w wypadku drugiego z wymienionych tytułów. Tylko dlaczego w takim razie przyznano mu nagrodę British Book Awards 2019 w kategorii Crime & Thriller.

Louise Candlish „Na progu zła”

Louise Candlish „Na progu zła”

Zacznę tak „Na progu zła” z pewnością jest bardzo udaną książką, może nawet bardzo dobrą ale z całą pewnością nie jest to dreszczowiec raczej współczesna powieść obyczajowa z silnie zarysowanym wątkiem psychologicznym. Jej bohaterami jest małżeństwo, dwoje ludzi Fi i jej mąż Bram. A może należałoby napisać że powieść traktuje o ex małżonkach, para od jakiegoś czasu znajduje się w separacji.

Jest też ów tytułowy próg (w wersji oryginalnej w tytule jest dom) i to on jest trzecim bohaterem, w zasadzie równoważnym wymienionej wyżej dwójce. Jego waga jest tak doniosła, przez wpływ jaki wywiera na całą opowieść, to wokół niego toczy się fabuła. Jest jak dym w noweli Marii Konopnickiej. I to ów próg i leżący za nim dom w pewien słoneczny dzień nieoczekiwanie zmienia właściciela i jakby wyrywa się spod kontroli Fiony. Odpowiedzialnym za to zdaje się być jej były mąż. Czy pierwsze przypuszczenia są trafne dowiemy się dopiero za ponad 500 stron.   

W tym czasie poznamy oboje bohaterów odrobinę bliżej. Do tego poznamy w dość nietypowy sposób, bo za sprawą nowych mediów. Fiona swoja wersję przedstawi nam podczas długiej opowieści będącej deskrypcja podcastu. Bram swoja cześć opowie przy pomocy tajemniczego dokumentu w wordzie. Słowem niby relacja z pierwszej ręki, ale taka nie do końca. I mnie to nowatorskie podejście do narracji dwupotokowej, do tego w pierwszej osobie się podobało.

Szczególnie ta pierwsza osoba. Jest to bowiem okazja do poznania odczuć, leków i z braku innego słowa obsesji bohaterów. A to co siedzi im w głowach nie jest fajne, i choć z pozoru reprezentują oni inne oczekiwania i cele, to szybko wychodzi na wierzch, że jest coś co je łączy. Tym czymś jest właśnie obsesja, obsesja posiadania i to w kilku znaczeniach tego słowa.

I właśnie o tym jest „Na progu zła”, to obyczajowa opowieść z morałem (a nawet dwoma) osadzona w środowisku brytyjskiej klasy średniej, ubarwiona wątkiem „z dreszczykiem” a nie rasowy thriller. Co oczywiście nie zmienia faktu, że tą książkę czyta się przyjemnie, choć przyjemność byłaby pewnie większa gdyby była ciut większa koncentracja treści. Mówiąc inaczej autorka powieść odrobinę „przegadała”. Gdyby treść skomasować do 350 stron „Na progu zła” jedynie by zyskało.

I pewnie z tego przegadania wynika jeszcze jedna wada tej pozycji. Ta powieść mówiąc najprościej jest nierówna. Mamy tu intrygujący, wciągający początek będący świetnym zaproszeniem do lektury, jest też zaskakujący i dobrze rozpisany finał. Ale środek, a już zwłaszcza jego pierwsza część zwyczajnie się wlecze. Nie pomaga nawet zabieg z krótkimi, punktującymi fabułę rozdziałami. I pewnie o ile w powieści obyczajowej nie jest to wielki problem, to przy thrillerze jest to niewybaczalne.

Podsumowując, „Na progu zła” to średniak, i to dość daleki od tego co przynajmniej ja rozumiem pod określeniem thriller. A ten, jak podaje choćby Wikipedia jest to:

„rodzaj utworu sensacyjnego, powieści, filmu lub serialu telewizyjnego, mającego wywołać u czytelnika bądź widza dreszcz emocji.”

U mnie nie wywołał.

Na koniec jeszcze jedna uwaga o charakterze bardziej ogólnym. Mam nieodparte wrażenie, że na naszych oczach powstaje nowy gatunek – thriller kobiecy. Pisany przez kobiety z myślą o kobietach i płynnie łączący elementy powieści obyczajowej z thrillerem właśnie. W Polsce w tej stylistyce pisze Katarzyna Bonda.  

Autor: Louise Candlish

Tytuł: „Na progu zła”

Rok wydania: 2020

Stron: 508

Okładka: miękka

Ilustracje: brak

Cena okładkowa: 44,90 zł

Wydawca: Wydawnictwo Muza

Książkę otrzymałem od wydawcy

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl