Podróże

Lizbona – co obowiązkowo zobaczyć. Część III

Napisał Blurppp

Część trzecia, dziś opuścimy ścisłe centrum Lizbony i wybierzemy się odrobinę dalej. Będzie o jednej bardzo popularnej atrakcji i o dwóch do których dociera jedynie znikomy odsetek turystów. To też nawet w najtłoczniejsze dni, w samym środku sezonu tam możecie poczuć odrobinę prawdziwego ducha miasta.

W poprzednich częściach tego mini poradnika sporo patrzyliśmy z góry i podziwialiśmy panoramę. Dziś będziemy patrzeć z perspektywy spacerowicza i siedzenia w tramwaju.

Czerwony tramwaj turystyczny

Tramwaje w Lizbonie są żółte, miejscowi nazywają je electrico. Nazwa ma blisko sto lat i pochodzi z czasów kiedy pierwsze konne zostały zastąpione przez amerykańskie elektryczne. Najsłynniejszym z nich jest poruszający się po linii 28. Czasami nazywa się go też tramwajem 7 wzgórz, bo na swojej trasie przemierza siedem wzniesień na których rozłożone jest miasto. Taka przejażdżka pozwoli zobaczyć miasto z ciut innej strony.

Czerwony, turystyczny tramwaj porusza się właściwie po tej samej trasie. Jest znacznie droższy, ale ma nad tym miejskim dwie zasadnicze przewagi. Nie staje na przystankach, chyba że pasażerowie sobie tego życzą. Bilety maja charakter hop on hop off. Druga, ważniejszą z przewag jest zestaw audio. Podczas przejazdu mamy możliwość poznać historię Lizbony, samych tramwajów i oczywiście mijanych miejsc. Dowiedzieć się co nieco o ich specyfice, lokalnym charakterze itd. Taka 90 minutowa przejażdżka daje dość dobry ogólny rzut oka na miasto.

Cena przejazdu 18 euro. Dla posiadaczy Lisbona Card 10% rabatu

Estrela

Przejazd czerwonym tramwajem zawsze ma krótką przerwę na zwrotce przy Basilica da Estrela. Warto wówczas przerwać przejażdżkę i zobaczyć trzy ciekawe obiekty w okolicy. Pierwszym jest oczywiście sama Bazylika. Ten łączący późny barok z klasycyzmem kościół wybudowano pod koniec XVII wieku. Tym co przyciąga do nie go turystów to rozmiar, jest ogromy i blisko 500 figur świętych wykonanych z dębu korkowego i z terakoty. Ty, co wciąż maja mało widoków panoramy miasta jest też taras widokowy na dachu kościoła (wstęp 3 euro).  

Jeżeli traficie do Lizbony w upalny dzień to warto też odwiedzić położony dokładnie naprzeciwko Bazyliki park Jardim da Estrela. Fontanny, cień potężnych drzew i zieleń, słowem to wszystko za co kochamy parki. Kilkuminutowy spacer pozwoli zregenerować siły i odpocząć od wielkomiejskiego zgiełku. Warto na chwile wrzucić na luz.   

Bazylika i park są bezpłatne dla zwiedzających. Wyjątek stanowi wizyta na tarasie (3 euro)

Mercado de Campo de Ourique

W odległości 10 minutowego spacer od Bazyliki da Estrela znajduje się jeden z najbardziej nieznanych, przez co wciąż pozbawionych turystycznego charakteru tradycyjny merkat Lizbony. Warto tam się wybrać na zakupy przypraw, sardynek czy oliwy ale przede wszystkim warto tam się wybrać na obiad. Około 13:00 obiekt zmienia swój charakter i staje się restauracją, czy może lunch barem. Do wyboru kilka stoisk na których możecie zamawiać jedzenie, i oczywiści wino.

Do wyboru całe spektrum tak tradycyjnych jak i nowoczesnych dań kuchni portugalskiej. W tym wielki wybór owoców morza. Smacznie i w stosunku do centrum tanio. Za 10-12 euro można spokojnie spróbować przynajmniej kilku dań, w tym sercówek (ameitoas) przygotowanych według sławnego przepisu Bulhao Pato, serów w tym słynnego owczego quasi ovelha amanteigado o niezwykłej kremowej fakturze i cudownym intensywnym smaku.

Oczywiście są też krewetki… 

…a na deser wielki wybór słodyczy.

Od kilku lat Mercado de Campo de Ourique dorobiło się własnej linii win powstających w okolicach Lizbony a produkowanych specjalnie dla nich przez dużego lokalnego producenta Casa Santos Lima. Wszystkie są bardzo OK. Koniecznie poproście sprzedawcę o kieliszek, dobierze wam odpowiednie do waszego dania. Jeżeli macie jakieś inne ulubione, wybór na stoiskach jest spory. Na pewno coś znajdziecie.  

Ceny umiarkowane z tendencją do niskich.

Nie przegapcie też:

Lizbona – co obowiązkowo zobaczyć. Cześć I

Lizbona – co obowiązkowo zobaczyć. Cześć II

Do Lizbony podróżowałem na koszt własny, zwiedzałem na zaproszenie organizacji Visit Lisboa wystawcy Lisboa Card. 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl