Wino i destylaty

Lidl po madziarsku

Napisał Blurppp

Pojęcia nie mam jak można roztrwonić taki potencjał. W dwóch ostatnich latach węgierskie oferty Lidla dorobiły się statusu promocji kultowych. Na nie się czekało i czasami potrafiły one zakołysać rynkiem wina w Polsce, a przy okazji rozgrzać „winny” Internet do czerwoności. Teraz zrobiono wiele by obniżyć status tej wyczekiwanej promocji.

Błędów popełniono przynajmniej kilka, ewidentnie po opuszczeniu Lidla Polska przez Michała Łagunioneka, został powołany jako nowy Członek Zarządu centrali koncernu Lidl w Niemczech, a zarządzanie spółką Lidl w Polsce zostało przekazane Maksymilianowi Branieckiemu coś tam przestało działać. Może to inna koncepcja, może ktoś w tryby sypie piach ale błędy są wręcz szkolne.

Po pierwsze nie wiem czy nie jest przesadą i zwyczajnym odcinaniem kuponów wstawienie drugi raz w roku węgierskiej selekcji na półki. Jeżeli coś jest zbyt często to zdecydowanie traci na rozmachu i na prestiżu. Przypomnę, wina węgierskie były już na półkach w lutym tego roku.

Po drugie fatalnie wybrano termin promocji. Wina wstawiono na półki w pierwszej połowie sierpnia. Tym co tego nie zauważyli to wakacje, przecież polski winomaniak to w większości student lub przedstawiciel rodzącej się klasy średniej. A ci są albo w trakcie albo tuż po urlopie.  Co oznacza, że z jednej strony mają puste portfele (urlop kosztuje), z drugiej strony maja pełne składziki, bo jak byli na południu Europy, to pewnie wracali przez kraje winiarskie w tym przez Węgry, a jak byli samolotami, to pewnie też coś tam w walizkach się znalazło.

Po trzecie zabrakło oprawy. Oferta węgierska jest kolejną której nie towarzyszy gazetka, towarzyszy za to bałagan na półkach. Wina węgierskie są chaotycznie przemieszane z resztkami „letniej” oferty a od niedawna również w kilkoma greckimi etykietami. Zresztą bałagan na półkach winnych powoli staje się wyróżnikiem tej sieci i rodzajem tradycji. Pytanie tylko czy dobrej.

Co do win, to pierwszym co rzuciło mi się w oczy, to brak pewniaków. Szkoda, że na półce nie stanął mały i duży kotek czyli nie kupicie ani Dorombor Tokaj Nagyon Edes Cuvee ani Dorombor Tokaji Not Dry , może wrócą w lutym, o ile zima znów pojawi się oferta węgierska.  Przede wszystkim jednak zabrakło jakiegoś flagowca w rodzaju Royal Tokaji Aszu 5 puttonyos 2009 który byłby dostępny w cenie zwalającej z nóg.

Z oferty spróbowałem jedynie 2 etykiet, jakoś żadna inna nie przyspieszyła mi tętna.

Juhasz Egri Bikaver 2011

Lidl-hu-2

Nim otwarłem to wino miałem już w głowie echa dyskusji toczonej o nie w sieci. Wiele osób było nim zawiedzionym, bo rzeczywiście bardzo mu daleko do stereotypowego, potężnego bikavera. Ale pojawienie się takich win było kwestią czasu. Gusta klientów się zmieniają i następuje wyraźny zwrot w stronę win lżejszych, zdecydowanie owocowych. A jako, że ilość szczepów z których można tworzyć to wino liczy sobie 11 pozycji to kreatywny producent może poszaleć. Ty zdecydowano się na wino lekkie, wysoce kwasowe, skoncentrowane na nutach owocowych. I fajnie to wyszło. W nosie dominuje wiśnia na lekkim ziołowym podbiciu, w ustach wyrazista kwasowość, delikatny garbnik i sporo owocu. Piłem z niekłamaną przyjemnością, a że było mu daleko do „klasycznych” bikaverów zupełnie mi nie przeszkadzało. Udana pozycja , śmiało daję dobre plus czyli 4,5. Przy cenie 19,99 zł to więcej niż udany zakup.

Dereszla Tokaji Aszu 5 puttonyos 2009

Lidl-hu-1

To nie jest złe wino, choć trzeba uczciwie powiedzieć, w zestawianiu z dostępnym w zimie i wymienionym wyżej Royal Tokaji Aszu 5 puttonyos 2009 wypada gorzej. Warto tu zauważyć, że oba wina są z tego samego rocznika. Zacznę od tego co mi się w tym winie podobała. Fajna jest miodowość i słodycz złamana fajną kwasowością typową dla pigwy. Fajne są też tony cytrynowej konfitury i delikatna przyprawowość. To co mi się nie podobała, to lekka przewidywalność i to , ze wino w każdej części ust smakuje tak samo, nie zmienia się, nie zaskakuje. Pod dobry deser wypiję z przyjemnością, ale jako wino medytacyjne pod książkę raczej nie, może od biedy pod jakiś serial. Moja ocena dobre czyli 4.0. Cena rozsądna jak za „piątkę” – 59,90 zł. Przy okazji to wino potwierdziło mi opinie zasłyszaną jakiś czas temu od jednego z małych producentów z Mad. Brzmiało ono mniej więcej tak „U Dereszli tak zafiksowali się na winach musujących, że na robienie win typowo tokajskich zaczyna im brakować sił i środków”.

Mimo wszystko liczę, że w lutym znów pojawią się w Lidlu wina węgierskie, tym razem w bardziej przemyślany sposób.

Oba wina otrzymałem od Lidla

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl