Wino i destylaty

Letnie dylematy

Napisał Blurppp

No i jest, jak co roku zaczęły się wakacje. Młodzież ma już w rękach świadectwa, maturzyści poznali wyniki egzaminów a na autostradach rząd kazał w weekend podnieść szlabany. Lepszych dowodów na to, że lato przyszło na całego nie trzeba. Wraz z latem pojawił się pewien dylemat, czy ten czas to jak sugerują media i ich nowe letnie ramówki to czas bezmyślności i luzu czy może warto znaleźć chwile na głębszą refleksję.

Czasami odnoszę wrażenie, że w pierwszy weekendem wakacji powinienem wyłączyć myślenie i nie korzystać z tej umiejętności do pierwszego września.  Popatrzcie sami, wszystko co obdarza się przymiotnikiem „letnie” albo „wakacyjne” od razu mam nam sugerować coś prostszego, głupszego, mniej wymagającego. Przy tym absolutnie nie ma znaczenia czy mówimy o książce, płycie czy filmie. Najlepszym przykładem niech będą publikowane od jakiegoś czasu w tygodnikach propozycje „lektur na wakacje”. Co do jednej są to listy pozycji bardzo popularnych, często wręcz klasy B. Nie żebym takich książek nie lubił, ba lubię je bardzo, świetnie przy nich odpoczywam przez 50 tygodni w roku, kiedy wracam z pracy wypompowany i w książce szukam rozrywki. I właśnie przez te 50 tygodni odkładam poważniejsze pozycje na urlop, jak będzie więcej czasu.

dylematy-2

Dlatego zdecydowanie się sprzeciwiam takiemu stawianiu sprawy. Nie pozwólmy się sprowadzić do modelu niemiecko-brytyjskiego czyli B&B co oznacza beach & beer. Przy czym nikt wam nie odmawia prawa do plaży i do piwa, namawiam was tylko tego by nie tylko one wypełniły wasze wakacje. Będziecie podróżować, będziecie zwiedzać,  wejdziecie do jakiegoś muzeum albo jakiejś galerii a potem o tym porozmawiajcie. Na plaże weźcie coś ambitniejszego do przeczytania, a potem znowu o tym pogadajcie. Godziny w trasie, nie jesteście skazani na papkę z radia,  czemu do odtwarzacza w aucie nie wrzucić dobrego koncepcyjnego albumy. W domu nigdy nie ma czasu na 55 minut uwagi które można poświecić tylko muzyce! Wreszcie wieczory w knajpce, czas niespiesznej rozmowy, a czy ważkie tematy nie potrzebują właśnie takiej. Na co dzień, żyjąc w niedoczasie, skupiamy się na rozmowach a bieżączce, o rachunkach, o dzieciach i ich szkolnych problemach, o pracy, o szefie despocie, o tym bucu co siedzi biurko dalej i sam siebie nazywa twoim kolegą. Wakacyjny wyjazd, to moment kiedy cała proza codzienności została gdzieś daleko, i kiedy jest właśnie pojawia się czas na głębsza refleksie, na inny punkt widzenia, na wejrzenie w siebie.  Wakacje to tez czas kiedy pojawiają się nowe bodźce, a to jakiś niezwykły widok, a to jakieś arcydzieło światowej sztuki czy zwykła a tak odmienna od naszej tradycji potrawa. Każdy z nich może wzbudzić jakąś dawno nie poruszaną strunę. Może warto się w nią wsłuchać, choć dźwięk początkowo pewnie będzie słaby. Dlatego nie pozwólmy by wszędobylskie głośne umc-umc go zagłuszyło.

Wbrew temu co próbuje się nam wmówić, wakacje i lato nie muszą być czasem bezmyślności, czasem myśli błahych czy wręcz głupich. Luz nie znaczy odmóżdżenia, luz znaczy chwilowe oderwanie się od stalowej kuli zwanej codziennością. Skoro nic nas już nie trzyma to pozwólmy się unieść, tam gdzie na co dzień nie sięgamy, najczęściej przygnieceni codziennością i niedoczasem.  Weźmy z sobą książkę na którą od zawsze mieliśmy ochotę, a zawsze wydawała się zbyt gruba, zbyt poważna. Do auta wpakujmy kilka płyt których nie było nam dane słuchać od dekady, czy jeszcze je lubimy? No i rozmawiajmy, o wszystkim tylko nie o tym co zostawiliśmy w domu,  zero polityki, zero pracy, zero kłopotów z dziećmi, zero za niskich pensji, zero za wysokich czynszów, zero kursów franka. Za to może wreszcie znajdźcie czas na rozmową o książkach i filmach które was ukształtowały. Może wreszcie ja przekonasz, że „Ojciec Chrzestny”  to najlepszy film wszach czasów.

No to jeden z wakacyjnych dylematów za nami. Wakacje to nie jest czas bezmyślności. Teraz pora na drugi, jakie wina pić w wakacje.

dylematy-1

Myśli miejmy wielkie i wzniosłe, za to wino pijmy błahe. W „okolicznościach” nie trzeba wina wielkich, te zabierzmy ze sobą do domu. Na miejscu pijmy to co piją miejscowi, a to najczęściej miejscowa taniocha, wielka tym, że miejscowa. Co oznacza: pasująca do tamtego klimatu, do tamtej kuchni, do tamtego stylu życia. Do tego często więcej niż smaczna, inaczej miejscowa klientela, która wiedzę praktyczna o winie maja na poziomie o jakim większość winopisarzy może jedynie marzyć, by po te wina nie sięgała. Większość z tych lokalnych win ma tylko jedną wadę. Otwarte poza miejscem zakupu gwałtownie tracą na powabie. Dlatego na miejscu pijemy lokalną taniochę, przywozimy wina drogie i z wyższej półki. Albo nie przywozimy wcale, bo tu na miejscu też kupisz za rozsądne pieniądze rozsądne wina. O ile wiesz co i gdzie szukać. Będzie trochę drożej, za to wybór pewniejszy.

Vina Belje Grasevina 2013

Jako, że Chorwacja pewnie w tym roku będzie dla Polaków jednym z popularniejszych, o ile nie najpopularniejszym krajem wakacyjnym wybrałem do udowodnienia mojej tezy właśnie wino stamtąd. Z pełną premedytacją wybrałem wino tanie, kosztujące 25 zł (cena iście dyskontowa) Vina Belje Grasevina 2013. Podstawowe, zamykane na fikuśną zakrętkę wino zrobione z myślą o wakacjach i upalnych letnich weekendach.  Nic wielkiego, ale w nosie pełne brzoskwiniowo-cytrusowych aromatów. W ustach sporo ciała, słodki owoc, żywa prawie elektryczna kwasowość nadająca mu orzeźwiającego charakteru. Posmaku zaskakująco długie, z delikatna grejpfrutową goryczką. Czy potrzeba czegoś więcej, jak mówimy o winie na upalny weekend? Jeszcze dodam , że spora kwasowość jest tu zaletą, i jak ktoś ma ochotę to może sobie szprycer zrobić, koncentracja i intensywność wina spokojnie na to pozwala. Moja ocena  dobre plus czyli 4.5.

Jak widać nie ma sensu przywozić win z tej półki cenowej, kupicie je w rozsądnej cenie w Polsce. Za to warto takie wina pić, i na wakacjach i podczas lata w Polsce. Wina droższe i ciekawsze a pite w „okolicznościach” albo przesuwają „okoliczności” na drugi plan, albo gubią niuanse. Latem pijmy wina banalne i błahe, byle smaczne. Za to rozmowy miejmy ciekawe a refleksje głębokie.

Vina Belje Grasevina 2013 do polski importuje krakowski Magazyn Wina i tam je kupicie.

Wino otrzymałem od importera

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl