Przepisy Wino i destylaty

Lek na tęsknotę za latem – jagodzianki i Moscato d’Asti.

Napisał Blurppp

Spory o to czy trzeci poniedziałek stycznia (w tym roku 21 stycznia) to najsmutniejszy dzień w roku trwają. Cliff Arnall, brytyjski psycholog, twórca koncepcji Blue Monday nie ma wątpliwości. To on określił datę i podał nawet uzasadnienie dlaczego to właśnie ta data. Swój wybór opiera na trzech przesłankach: – fizjologicznej (zaczynamy odczuwać brak słońca), ekonomicznej (już wiemy ile wydaliśmy na święta) i psychologicznej (właśnie do nas dotarło, że w tym roku znowu nic nie wyjdzie z naszych postanowień). A mnie brakuje w tym zestawieniu, najważniejszej z przesłanek, zaczynamy tęsknic do wakacji.    

Od przynajmniej 2 pokoleń nasze osobowości są kształtowane przez dychotomiczny podział na dwa okresy, ten w czasie roku, kiedy to musimy być porządni, ułożeni, pracowici i zdeterminowani w walce o sukces. I na wakacje, ten magiczny czas kiedy z jednej strony niczego nie musisz, z drugiej kiedy można więcej.  Kiedy szare biurowe uniformy można zamienić na kolorowe wdzianka, i o dziwo dotyczy to płci obu. Można wstawać późno i późno chodzić spać. Można spuścić z tomu, bo można nawet od czasu do czasu nadużywać.

I co najważniejsze, wakacje to czas kiedy można zapomnieć o dietach, rozsądku i o tym, że wszystko co naprawdę smaczne jest albo niezdrowe albo tuczące. Ba, można nawet bez wyrzutów sumienia jeść po osiemnastej. To też wakacyjne wspomnienia zawsze pachną jedzeniem. Czasami egzotycznym, innym niż na co dzień, bo przecież wakacje to czas podróży. A czasami pachną dzieciństwem, latem na wsi, albo rodzinnymi wakacjami nad Bałtykiem.

Dla mnie wakacje, a może samo lato pachną jagodziankami. Pierwszy raz miałem okazje spróbować ich w Dziwnowie, przy samej plaży, było to pod koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, a ja miałem pewnie siedem albo osiem lat. Nie wiele z tamtych czasów pamiętam, pozostało zdjęcie chłopca w marynarskiej czapce i wspomnienie nieziemsko dobrych jagodzianek i właściwie nic więcej. 

I choć od tamtych czasów minęło ponad 40 lat to ilekroć dopada mnie zimowa albo jesienna depresja to proszę żonę jagodzianki i od razu mi lepiej. Kiedy biorę do ręki te pyszne owocowe bułeczki znów jest środek lata, ja znów mam parę lat i żadne Blue Monday mi nie straszne.

Jagodzianki przepis  

Sekretem tych pysznych wypieków jest połączenie dwóch smaków, ciasta drożdżowego i owoców. Do niedawna byłem przekonany, że musza to być owoce świeże. Co czyniło z tego przysmaku danie bardzo sezonowe. Na szczęście okazuje się, że owoce z syropu nadają się równie dobrze.

Co do przepisu na ciasto, to jest to właściwie słodka wersja tego samego ciasta, które używamy do  pasztecików z kapustą i grzybami.

Składniki

  • 3 szklanki mąki pszennej (najlepiej tortowej)
  • 180 ml letniego mleka
  • 150 g masła
  • 7 jajek
  • 75 gram świeżych drożdży
  • 6 łyżek cukru
  • 2 łyżeczki oleju
  • 1 opakowanie cukru waniliowego (może być wanilinowy)
  • 0,5 łyżeczki soli
  • 2 łyżeczki spirytusu

Dodatkowo

1 puszka Jagód w syropie Leśne Skarby

1 puszka Mieszanki owoców w syropie Leśne Skarby

Przygotowanie

  1. Do sporej miski wsypać mąkę, dodać 6 oddzielonych żółtek, olej, spirytus, roztopione i ostudzone masło i sól.
  2. W osobnym naczyniu drożdżową mamkę. Do letniego mleka dodać drożdże oraz cukier. Wymieszać i pozostawić na 2-3 minuty.
  3. Mamkę dodajemy do pozostałych składników i mieszamy do uzyskania jednolitej masy.
  4. Przykrywamy i odkładamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
  5. W czasie gdy ciasto rośnie wylać jagody i miks owoców na sitka i pozostawić do odcieknięcia.
  6. Syrop wypić, jest pyszny.
  7. Kiedy ciasto potroi swoją objętość dzielimy na części i formujemy krążki średnicy około 12 cm i grubości około 1 centymetra.
  8. Następnie nadać krążkom ciasta kształt talerzy na zupę, z dość wysokim 2 centymetrowym, szerokim na kolejne 2 centymetry rantem.
  9. Powstałą w środku przestrzeń wypełniamy obficie odsączonymi jagodami lub miksem owoców delikatnie zmieszanych z łyżka cukru.
  10. Brzegi posmarować rozmieszanym jajkiem.
  11. Wkładamy do zimnego piekarnika i pieczemy około 25 minut w temperaturze 180 stopni.
  12. Podajemy oprószone cukrem pudrem.

Jak zauważyliście, troszkę was oszukałem, bo ten przepis jest wariantowy. O ile dodacie jagody wyjdą wam jagodzianki, a jak dodacie mieszankę owoców leśnych, to będą drożdżówki z owocami. W tej drugiej wersji bułeczka jest bardziej kwaskowa, mniej słodka i odrobinę świeższa w smaku. Czy lepsza od jagodzianki? To już oceńcie sami.

A skoro jesteśmy przy walce ze smutkami, a wy jesteście już pełnoletni, to warto wzmocnić cudowne działanie bułeczek, a nic nie zrobi tego lepiej od kieliszka słodyczy.

Gigi Rosso Moscato d’Asti DOCG 2016

Moscato d’Asti to wino niezwykłe.  Choć pochodzi z Piemontu, regionu kojarzonego z bardzo wytrawnymi, i równie charakternymi winami ze szczepu nebiollo to jest słodkie. Do tego jest winem niskoalkoholowym. Specyficzna winifikacja mająca zatrzymać sporo cukru w winne sprawia, że te wina jedynie z rzadka przekraczają 6% alkoholu. W wypadku Gigi Rosso Moscato d’Asti DOCG 2016 to 5,5%  czyli tyle co przeciętne piwo.

Ale w wypadku wina nie chodzi o wprowadzenie w siebie elementów magicznych a o smaki i aromaty. A w wypadku Moscato d’Asti są to tony jednoznacznie kojarzące się z latem.  Nos to letnie kwiaty, soczyste brzoskwinie, odrobina gruszki i ton soczystych winogron. W ustach delikatne musowanie, świetny balans pomiędzy nieprzesadzona słodyczą a wyrazistą kwasowością i dużo soczystego owocu. Może nie jest to najbardziej poważne wino świata, ale podane do deseru zadowoli najbardziej wyrafinowane gusta.

Gigi Rosso Moscato d’Asti DOCG 2016 znakomicie łączy się z jagodziankami. I to, że tu mamy ciemne a tu jasne owoce nie stoi w żaden sposób ze sobą w konflikcie. Tak deser jak i wino są na podobnym poziomie słodyczy, to też wszystko się tu zgadza. To też na poprawę humoru zalecam zestaw jagodzianki i Gigi Rosso Moscato d’Asti DOCG 2016. Odporności na Blue Monday i tęsknoty za latem gwarantowana.

Wpis powstał przy współpracy z marką Leśne Skarby

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl