Wino i destylaty

Le Rive – dwie czerwienie z Veneto na polski styczeń

Napisał Blurppp

Odbyłem kiedyś bardzo ciekawą dyskusje na temat włoskiego Veneto jako regionu winiarskiego. Jeden z moich znajomych sugerowała, że co prawda to tam powstają cenione, ba czasami uważane za najlepsze z win włoskich amarone. To z tamtą w świat co dnia ruszają tysiące butelek prosecco, wina które osiągnęło w ostatnich latach komercyjny i marketingowy sukces nie mający sobie równych. Z drugiej strony Veneto kojarzy się z nudnymi do granic białymi pinotami jakie znajdziecie w każdym dyskoncie i markecie. I wtedy zapytałem o a co sądzi o winach z refosco czy z raboso. Z niewiadomych powodów doprowadziło to do zmiany tematu.

Jakkolwiek by to określać to co dla jednych jest sukcesem, dla innych jest porażka. Światowy sukces wspomnianych wyżej wielkich marek jak amarone czy prosecco właściwie zablokowało świadomość czegokolwiek innego. To też wspomniane refosco czy raboso istnieją tylko w głowach winnych freeków, a szeroka publiczność właściwie ich nie zna. Sporo przy tym tracąc.

Za sprawą coraz odważniej radzącej sobie na stołecznym rynku delikatesów Bottega del Gusto trafiły do mnie dwie butelki z okolic Wenecji.  Obie z jednej rodzinnej winnicy działającej od końca XIX wieku. Obie bardzo odmienne od tego jak na polskim rynku masowy klient postrzega wina z Veneto. Oba też idealne wydały mi się do tego co za oknem.

Le Rive Aronne 2016

Le Rive Aronne 2016

To jedyny na tym szczeblu drabinki produktowej kupaż tego producenta. Jego skład jest zmienny w zależności od rocznika, ale prawie zawsze opiera się o frankovke ( tak, tak to nie pomyłka) i refasco. Pozostałych składowych producent nie podaje. Wino fermentuje i dojrzewa w stali nierdzewne.

I ten brak kontaktu z drewnem świetnie mu robi. Nos jest całkowicie skupiony na owocu. Bez trudu daje się wychwycić dojrzałe leśne owoce, ładnie rysują się wiśnie. Nos jest aromatyczny i bardzo trwały, nawet po ponad godzinie w kieliszku wino nic nie traci ze swojej intensywności.

W ustach Le Rive Aronne 2016 jest dość miękkie, o bardzo lekkiej kwasowości, wyrazistym owocu delikatnie podbitym wyczuwalnym cukrem resztkowym. Do tego niezła koncentracja i intrygujący posmak kojarzący się z suszonymi owocami. Wino dzięki łatwości odbioru znakomici sprawdzi się jako ozdoba spotkań towarzyskich. Można też być winem „towarzyszącym” do książki czy wieczoru z serialem. Dodajmy do tego kawałek nieprzesadnie dojrzałego sera i będzie pięknie. Cena detaliczna 74 zł. Moja ocena 4,5/6 czyli dobre plus.

Le Rive Abramo 2014

To wino w drabince jest o szczebelek wyżej. I w przeciwieństwie do młodszego brata jest winem odmianowym, to stuprocentowe raboso. Tym, którzy o tym szczepie słyszą pierwszy raz należy się kilak słow . Raboso uprawiane jest właściwie jedynie we wschodniej części Veneto. Przez całe lata sądzono, że ten wysoce taniczny szczep może dać tylko proste, młode lekko rustykalne wina pasujące do past z pomidorowym sosem. Względnie, że może być używany jako szczep domieszkowy. W tym celu nawet zaczęto eksperymentalne nasadzenia w Argentynie, gdzie miał dodawać charakteru tamtejszym wygrzanym w słońcu i lekko nijakim winom.

Okazało się jednak, że przy odpowiedniej winifikacji może on dać wina ujmujące, ciepłe, idealne na taką pogodę jak nasz polski styczeń. Kluczem okazało się lekkie podsuszanie gron. I tak postąpiono tutaj. Lekko ususzone grona miażdży się, fermentuje a potem młode wino dojrzewa na osadzie przez 3 tygodnie. Po tym czasie trafia na 18 miesięcy do używanych beczek typu bordoskiego, by po tym czasie przez kolejne 6 miesięcy dojrzewać w szkle. Co oznacza, że wino trafia na rynek ponad 2 lata po zbiorach.  

A jak Le Rive Abramo 2014 smakuje? W barwie intensywnie rubinowe, nos owocowy – figi, śliwki węgierki, suszone śliwki, odrobina rodzynek. Do tego wyraźny ton skóry, przypraw, delikatnym tonem tostów. Wraz z upływem czasu tony beczkowe ulatniają się a na pierwszy plan wychodzą owoce.

W ustach wino jest nadspodziewanie gładkie, widać, że 18 miesięcy w beczce bardzo złagodziło garbniki. Nadal są obecne, ale nie są inwazyjne. Kwasowość wyraźna, ale sporo jej potrzeba, bo cukru resztkowego jest sporo, wino powinno być klasyfikowane jako półwytrawne. Owoc jest soczysty,  wyrazisty i nie daje się toną przyprawowo-ziołowym. Ustępuje dopiero w posmaku, gdzie baczka zdaje się być górą. Wino jest esencjonalne, mocno zbudowane, a słuszne 14,5% alkoholu jest całkowicie ukryte. Wino ma taki ciepły, złożony charakter, a wysoki cukier sprawiają, że pije się je łatwo, również solo. Takie wino do książki, wygodnego fotela i dobrej muzyki w tle. Jak już mówiłem wino na polska zimę. Cena detaliczna 107 zł. Moja ocena 4,75/6 czyli bardzo dobre minus.

Jak widać Veneto potrafi zaskoczyć, trzeba tylko poszukać głębiej. 

Oba wina Le Rive otrzymałem od Bottega del Gusto .           

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl