Wino i destylaty

Langwedocja vs. polski Punk – relacja z degustacji

Napisał Blurppp

O winach z Langwedocji wiemy mniej niż o legendach Katarów czy Albigensów. Dlatego z olbrzymią ciekawością wybrałem się na zorganizowaną przez inicjatywę Kup sobie wino i Francuski Gąsiorek w Klubie Artefakt degustację win z tamtego obszaru. Prócz samego obszaru zaintrygował mnie tytuł „Langwedocja vs. Polski Punk”. Jako facet po czterdziestce dorastałem właśnie w czasie punkowego fermentu w naszej ojczyźnie. O dziwo te dwa zjawiska maja sporo punktów wspólnych. Punk to był głos młodych niepokornych z kolei za wyniesienie na wyżyny win z Langwedocji odpowiada młody niepokorny entuzjasta Olivier Jullien. Ten świeżo wykształcony enolog postanowił odrzucić stereotypy i w tym mało popularnym winiarsko regionie zacząć produkować solidne wina regionalne. Istnieje też zbieżność czasowa, pierwsze wielkie polskie zespoły punkowe powstają w roku 1979, podobnie jak pierwszy zbiór w winnicy Oliviera. Dziś po ponad 30 latach zasług dla narodowej kultury takich zespołów jak Deuter, Tilt czy Brygada Kryzys nie sposób przecenić. Na najbliższym festiwalu Heineken Open’er będzie świętowane 30 lecie ukazania się słynnej czarnej płyty orkiestry Brylewskiego i Lipińskiego. Trudno o większe wyróżnienie. Zaś wina z Langwedocji trafiły na stoły milionów, również daleko poza Francją a ich popularność stale rośnie. O tym wszystkim opowiedział nam we wstępie prowadzący degustację Paweł Kolorus.

Co do samych win to mieliśmy okazje spróbować pięciu . Dwóch białych, jednego różowego i dwóch czerwonych. Na pierwszy ogień poszedł Baron de Montgaillard Blanc będący kupażem Roussanne i Sauvignon Blanc. Przyjemne świerze wino o miłej jasno żółtej barwie, fajnym intensywnym kwiatowo-owocowym (brzoskwinia, jabłko) bukiecie i ulotnym mglistym ciele. W smaku świeżo, kwaskowato i bardzo owocowo. Przyjemne wino na upał, warte swojej ceny czyli 36 złotych. Kolejna butelka to Joseph Castan Finesse Chardonnay / Colombard 2010. Wino raczej przeciętne. Poprawne, pod względem wyglądu (żółty z zielonym refleksem), bukietu ( cytryna, maliny) i smaku ( mineralnie owocowo, przyjemnie kwaskowate) nie wywołuje jednak większych emocji. Duża pijalnośc i dobra cena 22 zł. Raczej dla niewymagających. Z kolei różowe wino było zaskoczeniem, pochodzącym z tej samej winnicy Joseph Castan Elegance Syrah / Grenache 2010 należy do innej półki cenowej. Bardzo ciemny jak na wina różowe kolor świadczy o długiej maceracji. Sporo cech szczepu Sarah jest tiu wyczuwalnych. W nosie pieprz ale i poziomka w ustach bardzo dużo czerwonych letnich owoców i bardzo intrygujący anyżkowy posmak. Naprawdę fajne wino. Sprawdzi się na babskim wieczorze. Niestety nie znam ceny. Przyszła kolej na czerwone. Rozpoczęliśmy od biologicznego Gilles Louvet Pech Matelles Merlot 2010. Kolor typowy, ciemny rubin, w nosie wspomnienie dzieciństwa czyli czekoladka Agatka. Dla urodzonych po 1985 roku połączenie owocowego nadzienia i czekolady. W ustach śliwka i fajne okrągłe taniny. Harmonijnie kwaskowate. Dobre do kolacji. Cena 29 zł. Degustację zakończyliśmy kolejnym winem z piwnicy Joseph Castan tym razem był to Joseph Castan Elegance Syrah2010. Oko to purpura z fioletowym refleksem, w nosie owoce i korzenie. W ustach owoce i odrobina pieprzu. Wino o dużej pijalności, bardzo łatwe. Niestety nie wywołujące żadnej emocji. Bardzo nijakie. Pozbawione charakteru. Po prostu napój. Jak ocenili to inni uczestnicy degustacji może smakować osobą nie przyzwyczajonym do picia wina, jest bardzo łatwe w odbiorze. Moim zdaniem przy cenie około 30 zł nie zasługuje na uwagę. Wszystkie prezentowane wina to wina regionalne – Vin de Pays ( VdP). W wypadku Langwedocji  można tez użyć oznaczenie VdP d’Oc ( Wino regionalne z Langwedocji). Prezentowane wina do nabycie w sklepie Francuski Gąsiorek.

Ostatni punkt był zaskoczeniem dla wszystkich. Paweł nalał nam do kieliszków po odrobinie białego Carlo Rossi. Punkowy żart. Skończyło się kolejką do spluwaczki. Takie porównania pokazują jakim bardziewiem jest CR. Bo jak nazwać coś o bukiecie korka ze zlewozmywaka skropionego płynem do mycia naczyń Ludwik.

Podsumowując, bardzo udana degustacja, poprowadzona w humorem i spora wiedza merytoryczną, kolejna już w przyszłym tygodniu. Wpadnijcie, warto.

Koszt degustacji to 25 zł. Byłem na koszt własny.

 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl