Zarejestruj się jako konsultantka AVON i kupuj z rabatem

Przepisy

Klasyczny tatar wołowy

Napisał Blurppp

Nadchodzą święta Wielkiejnocy, najważniejsze święta chrześcijaństwa. Święta nierozerwalnie związane z przepełnionym mistycyzmem Triduum Paschalnym. Wiem o tym, bo zostałem wychowany i ukształtowany w tradycji i obrzędowości katolickiej. I kiedy kilkanaście lat temu rozpoczął się moje odejście od wspólnoty wierzących stanąłem przed koniecznością wymyślenia świąt na nowo. To nie są łatwe sprawy. Zaś zupełnie przypadkiem jednym z symbolów tego nowego podejścia stał się klasyczny tatar wołowy.

Już we wstępie napisałem, że to nie jest łatwe i nie ma co ściemniać, że jest inaczej. Muszę przecież połączyć ogień z wodą. Z jednej strony chcę zachować jak najwięcej obyczajowości i tradycji, bo szalenie je lubię. No bo kto nie lubi koszyczka ze święconką, pisanek, dyngusa i wielkanocnego śniadania. Z drugiej, kiedy obedrze się to z pierwiastka mistycznego zostaje kiczowata cepelia. Czy w takim razie jest to w ogóle możliwe by zrobić święta bez wiary?

Spróbowałem podejść do tego racjonalnie. Pierwszym co zrobiłem to przeanalizowałem obyczajowość związaną z Wielkanocą a potem wybrałem to co mi odpowiada. I tak, Wielki Czwartek całkowicie sobie odpuszczam – jest to dla mnie po prostu kolejny dzień. Co do Wielkiego Piątku to poszczę. Poszczę z dwóch powodów. Po pierwsze przez szacunek dla innych. Jakoś trudno mi wyobrazić sobie otwarcie kanapki z szynka pośród ludzi w ten dzień z mięsa rezygnujących. Drugim powodem jest to, że zwyczajnie lubię tradycyjne dania postne. Lubię gzika i pyry w mundurach, lubię postna zupę grzybową z pierożkami (przepis za tydzień). No i definitywnie lubię śledzie w każdej postaci. 

Co do Wielkiej Soboty to robimy koszyczek i póki córka była dzieckiem chodziliśmy na świecenie. Chodziliśmy by podzielić się z ubogimi. I to właśnie akt dzielenia się a nie samo święcenie stało się dla nas kluczowym elementem tego dnia.

Wreszcie Wielka Niedziela. Tu polska obyczajowość jasno wskazuje, że to czas spotkania z najbliższymi na uroczystym śniadaniu a potem czas skupienia i rozważań nad Zmartwychwstaniem. Tak, Wielka Niedziela nigdy nie była czasem wielkich rodzinnych spotkań, czasem biesiad i wielkich uczt. I do tego nawiązujemy. Spotykamy się w niedzielny poranek na uroczyste śniadanie z obowiązkowym żurkiem i równie obowiązkową paschą. Jak widzicie jest tu bardzo kosmopolitycznie i eklektycznie. Wielkopolski żurek plus kresowa pascha. A potem jest „czas wolny”. Czas na książkę, wyciszenie, czasami serial, przy dobrej pogodzie spacer.  Jest to czas na odpoczynek po przedświątecznym zamieszaniu. W Wielką Niedzielę nie biesiadujemy, nie spotykamy się w większym gronie a jedynie z najbliższymi, z rodzicami i z dziećmi.   

Zupełnie inaczej jest w wypadku Wielkanocnego Poniedziałku. Tu już pojawia się nastrój festynu, zabawy, dyngusa i śmigusa no i czas biesiady. To w ten dzień spotykamy się ze znajomymi, dalszą rodziną. No właśnie ten dzień staje się dla nas kwintesencją Wielkiejnocy – czasem, kiedy możemy spotkać się z innym człowiekiem (choć nie wiem, jak będzie w tym covidowym roku). I w tym czasie na stół trafia też wódeczka. I choć właściwie wódki nie pijam to w ten jeden dzień w ten Lany Poniedziałek lubię mieć polane. A jak jest wódeczka to musi być klasyczny tatar wołowy, chyba najwspanialsza zakąska jaką mogę sobie wyobrazić. I tak dla mnie klasyczny tatar wołowy stał się dla mnie symbolem Wielkanocy.

Klasyczny tatar wołowy

Klasyczny tatar wołowy               

Dziś tatara jadam nie tak często jak bym chciał, ale kiedyś, w czasach, kiedy salmonellą przejmował się mało kto, czyli jakieś 30 lat temu, było inaczej. Miałem wtedy zwyczaj spotykać się ze znajomymi na wódeczkę i tatara właśnie. A klasyczny tatar wołowy gościł w menu właściwie każdej knajpy, tak samo jak nieśmiertelny śledź po japońsku. I obydwie te potrawy w towarzystwie wódeczki wchodziły niezwykle. Dziś próżno szukać ich w menu. No to czas robić je w domu, dziś tatar, a kiedyś się i przepis na śledzia zapewne się pojawi.

Klasyczny tatar wołowy

Klasyczny tatar wołowy – składniki na 4 porcje

  • 500 g dobrej jakości wołowiny – najlepsza byłaby polędwica, ale udziec wołowy wystarczy
  • 4 jajka z pewnego źródła
  • 1 cebula biała
  • 1 cebula czerwona
  • 4 małe ogórki kiszone
  • 1 słoik kurek marynowanych Leśne Skarby
  • Słoik podgrzybków marynowanych Leśne Skarby
  • Słoik maślaków marynowanych Leśne Skarby
  • 4 łyżeczki musztardy sarepskiej
  • 8 łyżek stołowych oleju rzepakowego lub słonecznikowego (nie oliwy, ta ma zbyt intensywny smak)
  • Pół szklanki wody
  • Sól, pieprz oraz przyprawa typu Magii do smaku

Wiem, że są przepisy z sardynkami, kaparami, oliwkami czy nawet papryką. Ale ja robię wersje najbardziej klasyczną a przez to też najbardziej prostą.

Przy okazji zauważcie, że skorzystałem aż z trzech różnych gatunków grzybków. Lubię grzybki, a w święta może być na bogato.

Klasyczny tatar wołowy

Przygotowanie 

  1. Jajka w skorupkach krótko sparzyć wrzątkiem. Chodzi o zabicie ewentualnych bakterii.
  2. Mięso dwukrotnie zmielić, dodać odrobinę wody, jeżeli nie jest wystarczająco klejące.
  3. Z mięsa uformować cztery kulki (lub cylinder z pomocą foremki), w każdej zrobić wgłębienie u góry.
  4. Ułożyć mięso na talerzu.
  5. Obłożyć pokrojonymi w kostkę cebulami, ogórkiem, grzybkami. Ładniejsze grzybki marynowane można w całości zostawić jako jadalną dekoracją.
  6. Położyć obok musztardę.
  7. Na górę mięsnej kuli położyć żółtko oddzielone od białka.
  8. Podajemy w towarzystwie oleju, przyprawy Magii, soli i pieprzu.
  9. Mieszanie to już zajęcie jedzącego, tak jak doprawianie.
  10. Smacznego – i pamiętajcie o kieliszku wódeczki  

Wpis przedstawiający przepis na dzisiejszy klasyczny tatar wołowy powstał przy współpracy z marką Leśne Skarby    

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl