Wino i destylaty

Kendermanns Gewurztraminer Pfalz

Napisał Blurppp

Parę dni temu przeczytałem artykuł Wojciecha Cejrowskiego w którym dowodzi on że nie ma czegoś takiego jak Złota Polska Jesień. To tylko ostatnie paroksyzmy niechcącego odejść w niebyt lata. Zwał jak zwał, jest około 20 stopni, świeci słonko a liście błyszczą wszystkimi kolorami. Patrzę na to i zastanawiam się czy to nie ostatni okazja na kieliszek białego wina wypity na balkonie, tak solo, dla przyjemności, dla słońca. Na taka okazje idealnym wydawałby się alzacki Gewurztraminer. Jako że nic takiego w domu nie było, sięgnąłem po ten sam szczep ale w wykonaniu niemieckim. Akurat była na stojaku kupina jakiś czas temu butelka Kendermanns Gewurztraminer Pfalz. Kupina w celach poznawczych, po prostu chciałem spróbować jak robią to Niemcy. Moja wiedza o niemieckim winie nie jest zbyt wielka, a  niemieckim systemie prawnym w dziedzinie wina w zasadzie żadna, wystarczająca jednak by wiedzieć ze butelka oznaczona jest Qba czyli że istnieje spora szansa na sporo chemii w butelce. Takie oznaczenie oznacza bowiem teoretycznie coś fajnego bo Wino Jakościowe z Określonych Terenów, jednak zezwala również na sztuczne poprawianie win przez ich dosładzanie, dokwaszanie i wszystkie inne świństwa które winiarzowi przyjdą do głowy by wino w jego opinii było lepsze. Powiążmy to z faktem, że producent to spory spożywczy koncern i największy producent wina i nasz strach może urosnąć do niebotycznych rozmiarów a w winie możemy spodziewać się połowy Tablicy Mendelejewa. Nie na darmo wszak Unia Europejska zezwala na używanie ponad 50 „uszlachetniaczy” w produkcji wina. Przy okazji warto dodać że jest to jedyny produkt spożywczy na Wspólnym Rynku wobec którego nie ma obowiązku podawania składu. Może i lepiej , bo czy kupilibyście butelkę na etykiecie której przeczytalibyście że zawiera ponadto mleko, drożdże, jajka i niezliczoną listę innych tajemniczych substancji oznaczonych E. Kto ma ochotę wiedzieć więcej niech spojrzy tu. Zresztą Marek Bieńczyk na inicjatywie pisał o tym, on woli nie wiedzieć. Patrząc skrzące się w pomarańczowym pobłyskach zachodzącego słońca złote liście dochodze do wniosku że lepiej się nad tym nie zastanawiać i po prostu otworzyć butelkę.

Wino ma jasny żółty kolor. Nos to róże i liczi. Niestety bukiet nie jest tak intensywny jak bym sobie tego życzył, nie ma tej typowej dla win z tego szczepu mocy. W ustach dużo lepiej, czuć esencję i przyjemny niepokój na języku, jak by ślady musowania. W smaku złożone, na tyle że trudno mi wyłuskać jakąś dominująca nutę, może jakieś delikatne jabłka i owoce egzotyczne. Przyjemnie zbudowana kwasowość, w sam raz by wino było rześkie, a równocześnie łatwe w piciu. Finisz nie bardzo długi, lekko ziołowo gorzkawy. Bardzo przyjemne wino, takie codzienne, nie napuszone ale też nie pozbawione charakteru. W sam raz do oglądania opadających liści, by świętować większe wydarzenia poszukajcie zacniejszej butelki. W samym winie żadnych chemikali nie wyczułem, czy tam są pewnie się nie dowiem…

Nazwa: Kendermanns Gewurztraminer Pfalz

Rocznik: 2011

Producent: Reh-Kenderman Gmbh Weinkellerei

Kraj: Niemcy

Region: Pfalz

Apelacja: Qba

Kolor wina: białe

Smak: wytrawne

Klasyfikacja: jakościowe

Szczep: 100% Gewurztraminer

Temp. podawania: 8-10 stopni

Podawać do: pasztety, ryby, owoce morza,

Pojemność:0,7 l

Miejsce zakupu: winezja.pl

Cena: ok. 27,12 zł (z uwzględnieniem rabatu klubowego)

Ocena 0-6: 4,5

Jednym zdaniem: Może nie wybitne, ale nie rozczaruje.

Wino to zakup własny autora.

.

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl