Recenzje

Ken Follet „Niech stanie się światłość”

Napisał Blurppp

W czasach mojej młodości o takich powieściach jak „Niech stanie się światłość” Kena Folleta mawiano czytadła. I wbrew temu, co mogło by się na pierwszy rzut oka wydawać, nie jest to określenie pejoratywne. Czytadło to pozycja, którą się czyta dla samej przyjemności czytania, bez podtekstów, bez poszukiwania głębi, bez oczekiwania głębokiej refleksji. Za to z wypiekami emocji, wielką sympatią lub antypatią wobec bohaterów i oczywiście z wielką ciekawością co dalej.

Ken Follet „Niech stanie się światłość”I w najnowszej powieści autora „Igły” czy „Filarów Ziemi” wszystko to jest. Do tego powieść jest bardzo „folletowa, i ci którzy pokochali Kingsbridge nie będą zawiedzeni. Tym, razem akcja dzieje się na przełomie pierwszego i drugiego tysiąclecia naszej ery. Samo Kingsbridge jeszcze tak się nie nazywa, ba nawet nie ma tam nawet owego mostu, któremu zawdzięcza swoja nazwę. Jest tam tylko kościół, kilka chat, oberża i przeprawa promowa. Los sprawia, że trafia tam młody utalentowany budowniczy. I nie da się ukryć, że ta figura budowniczego dla miłośników cyklu brzmi znajomo.

I nie tylko ta postać. Całość zestawu głównych bohaterów „Niech stanie się światłość” jest jakby znajomy. Ci dobrzy to sprytny mnich, energiczna młoda szlachcianka i wspomniany budowniczy. Ci źli to biskup i jego krewni i stronnicy. I znów jakby znajomo. Do tego mamy dość czarnobiały, właściwie westernowy podział. Ci źli nie mają właściwie cech dobrych, a ci dobrzy są właściwie kryształowy. W całej powieści jest chyba tylko jedna szara postać.

I wiecie co, nie bardzo mi to przeszkadza. Głownie dla tego, że bardzo szybko autor rozkład sympatię czytelnika. Od pierwszych scen wiemy komu kibicować a komy wręcz przeciwnie. I właśnie przez całą lekturę to robimy, trzymamy kciuki za sukces jednych i porażkę drugich. I myślę, że takie silne staniecie czytelnika po jednej ze stron konfliktu, leży u podstaw sukcesu tego tytułu.

Kolejnym jest wciągająca fabuła. Autor po mistrzowsku wykorzystał czas powolnego podnoszenia się cywilizacji z trwającej kilka wieków zapaści. Na historyczne wydarzenia jak najazdy Wikingów, walki z plemionami z północy Wielkiej Brytanii i zmiany społeczne nałożył pasjonujący wątek zawiedzionej i odnalezionej miłości, a w tle osadził drugi pokazujący głód władzy. Wyszła z tego piorunująca mieszanka sprawiająca, że „Niech stanie się światłość” czyta się ze wspomnianymi wypiekami na twarzy. I nie da się tej pozycji od tak odłożyć, przy lekturze występuje klasyczny syndrom – jeszcze jeden rozdział i idę spać. I tak do rana.

Nowością jest natomiast tak silna obecność wątków homoseksualnych. Nie mogę sobie ich przypomnieć z poprzednich części cyklu. Mam też wrażenie, że seksu, tego heteroseksualnego, jest tu też więcej. Nie wiem czy to efekt osadzenia fabuły w tamtej obyczajowości czy stoją za tym inne powody. Na szczęście autor nie przekroczył granic dobrego smaku.

I na koniec recenzji jeszcze zdanie o tłumaczeniu. Anna Dobrzańska stanęła na wysokości zadania i udało jej się zachować lekki, bardzo potoczysty język opowieści, gawędy niemalże. I to kolejny z powodów dla czego tę pokaźną (ponad 760 stron) pozycje czyta się szybko i z taką przyjemnością. I ta polszczyzna, słowem tłumaczenie trzyma poziom.

Oczywiście „Niech stanie się światłość” tylko czytadło albo aż czytadło, bo powieści przyjemne w odbiorze pisze się podobno najtrudniej. I do tego jest to bardzo dobre czytadło z pewnymi ambicjami. I właśnie takie „cegły” pochłaniających od pierwszej strony w jesienne wieczory potrzebuję. W ich towarzystwie wspieranym miseczką rogalików uwielbiam się zapaść w fotelu, a za oknem niech nawet kończy się świat jaki znamy.  Z całego serca POLECAM.

Autor: Ken Folletblurppp poleca

Tytuł: „Niech stanie się światłość”

Rok wydania: 2020

Stron: 765

Okładka: twarda

Ilustracje: brak

Cena okładkowa: 54,90 zł

Wydawca: Wydawnictwo Albatros

Książkę otrzymałem od wydawcy

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl