Recenzje

John Grisham „Wyspa Camino” – audiobook

Napisał Blurppp

To jedna z tych recenzji, do pisania których siada się z pewnym smutkiem. No bo jak określić stan w którym drugi raz z rzędu trzeba odradzić innym książkę jednego ze swoich ulubionych autorów. Niestety po przebrnięciu przez powieść „Wyspa Camino” Grishama innego wyjścia nie mam. To kolejna po „Barze pod kogutem” nieudana powieść autora bestselerowych „Firmy” i „Rainmakera”.

Tym co od zawsze było siłą prozy Grishama to świetnie zbudowane, realistyczne tło często pisujące specyficzne środowiska lub grupy społeczne. Przypomnę tylko genialne odmalowanie amerykańskiego południa w takich powieściach jak „Czas zabijania” czy „Czas zapłaty”. A potem nałożenie na te dekoracje przemyślanej, najeżonej suspensem fabuły. Takie połącznie pozwoliło harmonijnie łączyć ważny przekaz, często bardzo krytyczny wobec amerykańskiej rzeczywistości z czymś co Stephen King nazywa „nieodkładalnością” a ja lubię określać mianem czytelniczej frajdy.  

Od jakiegoś czasu z przykrością zauważam, że mistrz Grisham wyraźnie przesuwa akcenty w swoich powieściach. A „Wyspa Camino” jest na to kolejnym dowodem. Zamiast pasjonujących thrillerów czy dokładniej thrillerów prawniczych dostajemy raczej rozbudowane scenki rodzajowe czy powieści obyczajowe. Tło dominuje nad tym dla czego powinno być właśnie tłem.

Tym razem mamy okazje poznać świat ludzi słowa: pisarzy, wydawców, księgarzy i kolekcjonerów białych kruków. I trzeba przyznać że jest to obraz więcej niż ciekawy, ukazujący sporo z tego co na co dzień klient księgarni może sobie tylko wyobrażać. I wszystko fajnie, ale to za mało na bestseler. Zwyczajnie zabrakło pasjonującej fabuły, która się w tym środowisku rozgrywa.

Niby jest jakiś szkielet opowieści, ktoś kradnie bezcenne manuskrypty, FBI prowadzi śledztwo, podobnie jak wyspecjalizowana agencja detektywistyczna działająca na zlecenie ubezpieczyciela skradzionych dzieł. Jej tajną bronią ma być młoda nauczycielka i pisarka. Jej zadaniem ma być zinfiltrowanie hermetycznej społeczności ludzi słowa zamieszkujących tytułową wyspę Camino.

„Wyspa Camino”

Księgarskie piwnice skrywają skarby ale i tajemnice

Tyle tylko, że owa nauczycielka czyli Mercer Mann jest nijaka. W czym niestety nie bardzo różni się od pozostałych postaci jakimi Grisham zaludnił karty swojej najnowszej powieści. Nawet budowany na ekscentryka, żyjący w wolnym związku księgarz i kolekcjoner Bruce Cable ma w sobie tyle charyzmy co przeciętny kasjer w dyskoncie. A jak bohaterowie nudni to i powieść nie może być inna.

I tak mógłbym nadal wymieniać cechy tej powieści, które nie przypadły mi do gustu. Jak zauważyliście pisze cechy a nie wady. Bo myślę, ze tak naprawdę nie jest to potknięcie  autora a świadomy wybór. Wszystko  wskazuje na to, ze autor z premedytacją chciał napisać lekką powieść obyczajową adresowaną bardziej do czytelniczek niż czytelników – stąd rozbudowane wątki miłosne. Jak sam pisze siedem na dziesięć osób kupujących książki w USA to kobiety. Czyżby tego wymagał rynek.  

Mnie powieścią „Wyspa Camino” Grisham nie przekonał, szkoda to tym większa, że zrobił to już drugi raz z rzędu. Przekazu nie uratował nawet stający na głowie Roch Siemianowski, którego uważam za jednego z najlepszych polskich lektorów. No bo jak miał pokazać swój talent jak tu nie ma czego interpretować. Nie ma też gdzie i na czym budować napięcia. Zwyczajnie z pustego to i Salomon…

Podsumowując jeżeli Grisham to dla Ciebie suspens, szybka akcja i charyzmaryczni bohaterowie a wszystko to osadzone na starannie odmalowanym obyczajowym tle to „Wyspa Camino” może jedynie rozczarować. Ale jak szukasz niezobowiązującej lekkiej historyjki obyczajowej z kryminałkiem w tle  to możesz spróbować.

Autor: John Grisham

Tytuł: „Wyspa Camino”

Czyta: Roch Siemianowski

Rok wydania: 2019

Czas: 10 godz. 38 min.

Cena: 39,90 zł

Kupicie w Audioteka.pl

Audiobooka otrzymałem od Audioteki 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl