Zarejestruj się jako konsultantka AVON i kupuj z rabatem

Recenzje

John Grisham „Wichry Camino”

Napisał Blurppp

Nie lubię szufladkowania, a szufladkowania literatury już szczególnie, ale czasami nie ma wyjścia. I kiedy zastanawiałem się, do jakiej szufladki wrzucić „Wichry Camino” czyli niedawno wydaną powieść Johna Grishama to przychodzi mi do głowy tylko jedna – niezobowiązująca literatura wakacyjna. W innym wypadku musiałbym napisać, że mistrzowi prawniczego thrillera trafiła się wpadka. Jest też możliwe, że to zwykły skok na kasę.

John Grisham „Wichry Camino”Jest też trzecia możliwość, autor próbuje odreagować. Poprzednim tytułem tego autora z jakim miałem przyjemność obcować był „Dzień rozrachunku” powieść, która wyniosła autora niemalże na poziom wielkich piewców amerykańskiego południa. Wyobrażam sobie jak ciężką musiała być praca nad tym tytułem. I teraz Grisham postanowił napisać coś co jest czysta rozrywką i to nie koniecznie najwyższych lotów. I tak zrobił.

„Wichry Camino” zabierają nas ponownie na zamieszkałą przez wielu twórców literatury różnych lotów wyspę Camino. Zabiera ponownie, bo mieliśmy już okazję ją odwiedzić podczas lektury „Wyspy Camino”. Tam też pierwszy raz spotkaliśmy z Bruce’em Cable’em – księgarzem o nie do końca czystych rękach. Był tam postacią drugoplanową. W kontynuacji to on staje się głównym bohaterem.

Zmienia się też sama wyspa. Na skutek uderzenia potężnego huraganu z raju na ziemi staje się ona miejscem nie tylko niemiłym ale wręcz niebezpiecznym. Dodatkowo niebezpieczną sytuację ktoś wykorzystuje i zabija pisarza, który podobno wiedział zbyt wiele. Policja uznaje to za wypadek ale Bruce uznaje to za morderstwo i wspierany przez pisarza o szemranej przeszłości oraz młodego miłośnik kryminałów postanawia prowadzić własne śledztwo.  

Tyle o fabule, jak to w wypadku kryminałów nie warto za wiele zdradzać. Kto miał rację i jak to wszystko dalej się potoczy musicie sprawdzić sami. A warto, bo o ile pierwsze 3-4 rozdziały nie zachwycają tempem i nie skrzą się pomysłami to ze strony na stronę jest lepiej. Przy czym lepiej nie znaczy znakomicie czy wybitnie.

Jasna są tu ciekawie narysowane postacie, od czasu do czasu pojawia się zaskoczenie fabularne, jest sprawność opowieści i niezłe tempo punktowane krótkim rozdziałami. Ale to wszystko i to razem wzięte pozwala co po najwyżej ocenić „Wichry Camino” na trzy z plusem, słowem jako średniaka.

Jasne średniak przyjemny w odbiorze, to naprawdę nieźle się czyta w promieniach słoneczka podczas popołudnia na leżaku, ale równocześnie gdzieś w tyle głowy wciąż jest myśl jak daleko jesteśmy od „Raportu Pelikana”, „Firmy” czy „Rainmakera” o wspomnianym „Dniu rozrachunku” nie wspominając.

Co niestety prowadzi do przykrej konkluzji, że „Wichry Camino” to jednak znaczny krok w tył w rozwoju pisarskim Grishama. Po cichu liczę, że to jednak tylko wypadek przy pracy i jeszcze w tym roku albo na początku przyszłego dostaniemy coś na poziomie do jakiego autor nas przyzwyczaił i za co go pokochaliśmy. Przecież wakacje i wakacyjne klimaty, choć fajne nie usprawiedliwiają takiego spadku poziomu.

Autor: John Grisham

Tytuł: „Wichry Camino”

Stron: 352

Okładka: miękka

Ilustracje: brak

Cena okładkowa: 38,90 zł

Wydawca: Wydawnictwo Albatros

Książkę otrzymałem od wydawcy

               

 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl