Zarejestruj się jako konsultantka AVON i kupuj z rabatem

Recenzje

John Grisham „Czas łaski” – recenzja podwójna

Napisał Blurppp

Moje relacje z twórczością Johna Grishama przypominają sinusoidę oscylująca pomiędzy zachwytem a wielki rozczarowaniem, by nie powiedzieć ostrzej. Dlaczego w takim razie z taką konsekwencja sięgam po każdą jego kolejną powieść. Wszystko przez wspomnienie jego powieści wydawanych w Polsce w latach z lat 90 ubiegłego wieku. Tyle czytelniczych emocji, ile dostarczył mi Rudy Baylor (bohater „Rainmakera”), Mitchell McDeere („Firma”) i oczywiście Jake Brigance („Czas zabijania) wtedy nie dostarczał mi nikt. A teraz ten ostatni powraca, w trzeciej już części cyklu – „Czas łaski”.

„Czas łaski”Ambitny małomiasteczkowy prawnik z amerykańskiego południa znów zostanie wmanewrowany w sprawę jakiej nikt inny nie chce się podjąć. Na skutek decyzji sędziego musi bronić z urzędu mordercy zastępcy szeryfa. Podsądnemu grozi mu za to kara śmierci. A fakt, że był on synem konkubiny ofiary i ma dopiero szesnaście lat jest tu bez znaczenia. Zabito stróża prawa, a na konserwatywnym południu, w samym sercu stanu Missisipi tak się traktuje tych, co podnieśli rękę na mundurowych. Nawet gdy ci byli po służbie. Sprawy nie ułatwi też fakt, że zabity należał lubianej i szanowanej rodziny.    

Szybko okaże się, że podjęcie się tego prawniczego wyzwania będzie miało dla Jaka poważniejsze konsekwencje niż tego chciałby. Solidarnie przeciwko niemu staną nie tylko krewni i przyjaciele zabitego, ale i lokalni stróże prawa oraz spora część mieszkańców. Jack będzie musiał zaryzykować cała swoją karierą. Czy charyzmatyczny prawnik sobie z tym poradzi.   

Nim poznacie odpowiedź na to pytanie czeka was ponad 600 stron absolutnie wciągającej i nieodkładanej lektury. Wydarzenie goni tu wydarzenie, zaskoczenia pojawiają się co chwilę. Akcja przenosi się z ulic Clanton do wsi i miasteczek okręgu. Z sal sądowych do lokalnych kościołów i barów. Pisze o tym, bo „Czas łaski” to nie tylko fabuła. To też doskonały obraz amerykańskiego południa początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Grisham doskonale pokazuje tamtejszą mentalność, biedę, rozwarstwienie społeczne, wciąż żywe napięcia na tle rasowym i kilka innych istotnych elementów życia społecznego. Pokazuje też, jak ważne w tamtym systemie są wybieralne stanowiska jak szeryf, prokurator czy sędzia.

Przy okazji piętnuje tamtejsze absurdy prawne, nieludzkie często rozwiązania legislacyjne i ustrojowe. Zaś pomiędzy wierszami wyraża swoja opinie na temat kary śmierci jako rozwiązania kodeksowego. Ale co bardzo ważne, cała ta sprytnie wpleciona w dialogi publicystyka w żaden sposób nie ma smrodku dydaktycznego i nie zabija przyjemności obcowania z tekstem.

Natomiast tym co mnie mocno przeszkadzało to zbyt dużo i zbyt natarczywych retrospekcji wydarzeń opisanych w pierwszych dwóch częściach tego cyklu. Oczywiści, nie każdy kto sięga po „Czas łaski” musi znać poprzednie tomy, ale tych odniesień jest zbyt wiele i są one zbyt wprost.

I to właściwie mój jedyny zarzut. Reszta jest w stylu „starych dobrych Grishamów”. To ten poziom pisarstwa, który uczynił z Johna Grishama ulubionego pisarza ameryki. „Czas łaski” pokazuje poziom, do którego takie tytuły jak cykl Camino czy „Bar pod kogutem” nawet się nie zbliżały.  Tu jest pomysł, świetni bohaterowie, przemyślana fabuła i doskonale pokazane tło. Tam zawsze czegoś brakowało. No i jest rozprawa, opisana w sposób jaki tylko on potrafi. I właśnie na takie pozycje licząc czytam wszystko co Grisham wyda. Tą powieścią moja sinusoida sympatii do Grishama znowu weszła w górne maksimum. Pozycja obowiązkowa i oczywiście POLECAM.

„Czas łaski”Na koniec jeszcze jedna ważna dla wielu informacja. Tego samego dnia co papierowe wydanie, w skutek kooperacji Wydawnictwa Albatros i Empik Go ukazał się dźwiękowa wersja tego tytułu. Przy okazji wydano również dwa audiobooki oparte o poprzednie powieści z tego cyklu, czyli „Czas zabijania” i „Czas zapłaty”. Całą seria w podobnej, wysmakowanej szacie graficznej. I tak wiem, w wypadku audiobooków nie jest to najważniejsze. Za to bardzo ważnym jest kto i jak zinterpretował tekst. Tego zadania podjął się Filip Kosior, i zrobił to bezbłędnie.

Jako że „Czas łaski” poznawałem w sposób hybrydowy – większość czytałem, ale trafił mi się też dłuższy przejazd samochodem, i wtedy sięgnąłem po audiobooka. Pozwoliło mi to wysłuchać blisko 7 godzin z ponad 18 jakie ma nagranie. I była to przyjemność. W wersji audio jest ten sam duszny, gorący, pełen podskórnego napięcia, który ma powieść. Zaś krótkie wstawki rozdzielające rozdziały idealnie tę atmosferę podbudowują.

Z kolei wydanie całej serii pozwala nadrobić czytelnicze braki lub przypomnieć sobie poprzednie części. Liczę, że takich akcji, kiedy audiobook będzie towarzyszył premierze wydania papierowego będzie więcej.

Bez względu na to, która formę ponownego spotkania się z Jakiem Brigance wybierzecie ten tytuł was nie zawiedzie. A ja na to spotkanie bardzo namawiam. „Czas łaski” to znakomita powieść, bardzo POLECAM.  


Autor: John Grishamblurppp poleca

Tytuł: „Czas łaski”

Wydanie papierowe

Stron: 608

Okładka: miękka

Ilustracje: brak

Cena okładkowa: 44,90 zł

Wydawca: Wydawnictwo Albatros

Książkę otrzymałem od wydawcy

Wersja audiobook

Czas trwania: 18 godzin i 14 minut

Lektor: Filip Kosior

Cena okładkowa: 44,90 zł

Wysłuchacie w ramach abonamentu Empik GO

Audiobooka wysłuchałem w ramach abonamentu w Empik Go

Sponsorem mojego abonamentu jest Empik Go 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl