blogowe Wino i destylaty

I minęła dekada

Napisał Blurppp

Ale ten czas leci. Kto by pomyślał, że równo dziesięć lat temu, 13 stycznia 2010 roku, opublikowałem pierwszy spis na blogu. Tak, nie mylicie się to już 10 lat jak ciągnę ten wózek. Czasami jest z górki, częściej pod górkę ale jakoś to leci. I choć chwile zwątpienia dopadają mnie nie raz to jednak wciąż jest szansa ze za rok znów napisze urodzinowy wpis.

O dziwo nie pamiętam jak to się stało, że zostałem blogerem. Z całą pewnością w takim razie nie była to przemyślana decyzja a jakiś impuls wynikający najprawdopodobniej z nudy. Jak pewnie część z was wie pracuje samochodem. To moje podstawowe narzędzie pracy. Na początku 2010 roku jakiś nieogarnięty ogrodnik wiozący kapustę na słynny krakowski plac „Na Rybitwach” postanowił mnie tego narzędzia pozbawić.

Mówiąc inaczej chyba nie spojrzał w lusterka podczas zmiany pasa ruchu, w efekcie auto na ponad trzy tygodnie trafiło do warsztatu, a ja siedziałem w domu i się nudziłem. Pierwsze trzy cztery dni były fajne. Nadrobiłem trochę zaległości czytelniczych, oglądnąłem co tam się dało z sieci zaciągnąć a potem zacząłem się nudzić. A że  Netflix i inne platformy streamingowe były nie dostępne, to też nudziłem się na potęgę.  I to chyba wtedy postanowiłem pisać. Problem polegał na tym, że nie wiedziałem o czym a co gorsza nie wiedziałem jak.

Pierwsze trzy wpisy, gdy dziś do nich wracam, a czasem warto, niezmiennie wywołują u mnie lekki uśmiech połączony z nieskończonym uczuciem zażenowania. Do kolejnych zwykle nie dochodzę.  Widzę jednak, że tematycznie było od Sasa do lasa. Skomentowałem choćby katastrofę lotniczą w Smoleńsku. Kto nie wierzy niech poszuka.

Profil, który znacie i z którym mnie pewnie większość z was kojarzy zaczął się kształtować dużo później. Pierwszy winny wpis zamieściłem dopiero w połowie kwietnia 2012. I znów gdy sięgam do tych wpisów to czuję lekki wstyd. Ich poziom merytoryczny … w urodziny autokrytykę sobie daruję. Za to sam siebie pochwalę, mam wrażenie że dziś nie tylko wiem więcej ale i lepiej pisze.

A teraz trochę statystyki. Od początku bloga opublikowałem 2322 wpisy, z czego na wino przypadło 894. Czyli jakieś 232 wpisy rocznie czyli jeden wpis na półtorej dnia. Z czego około 100 wpisów rocznie odnosi się do wina. Czyli przeciętnie co trzy dni, a mówiąc inaczej dwa na tydzień.

Tyle statystyk. Dziś już tak dobrze nie jest, głównie dla tego, że nie ma już motywacji by prawie każde popołudnie poświęcać blogowaniu. Nie bez znaczenia jest też fakt, ze coraz gorzej z moim wzrokiem, i od dłuższego patrzenia w ekran zwyczajnie boli mnie głowa. To też powód dlaczego coraz mniej tu książek a coraz więcej audiobooków.

Na sam koniec co nieco o planach. Te nie są jakoś bardzo znaczące. 10 lat blogowania nauczyło mnie też tego, że nie warto robić wielkich planów. Niestety nauczyło też, że nie wszystkie wysiłki blogera doceniają czytelnicy. Stąd też dużo mniej ambitne podejście. Od jakiegoś czasu z mojego blogowania wykreśliłem słowo obowiązek.

Tym co z pewnością będę się starał utrzymać to piątkowe wpisy winne. Będą się też pojawiały recenzje książek (w miarę możliwości) i sporo audiobooków.  Nie powinno też zabraknąć czwartkowych przepisów przygotowywanych z marka Leśne Skarby. Bardzo mnie ten cykl cieszy i to z kilku powodów. Po pierwsze to fajna, komercyjna współpraca, po drugie widzę wyraźnie, że przyciąga ona zupełnie nowych czytelników, takich z poza winnego towarzystwa. I z myślą o nich pojawia się bardziej rozbudowane części winne, ale pisane z poziomu entry level czyli dla tych co są na początku winnej drogi.

Sporadycznie zaistnieć też mogą inne treści, o ile coś mnie zainteresuje, i uznam że was tez może. Przecież blurppp to blog nie tylko o winie.

A teraz idę świętować, co oznacza, że nastawie sobie jakąś fajną długa playlistę z soft smooth jazzowymi kawałkami, zatopię się w fotelu i spróbuję poczytać. Przynajmniej przez jakiś czas. Wieczorem zaś otworze sobie jakaś butelkę wina. Jaką jeszcze nie zdecydowałem.      

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl