Zarejestruj się jako konsultantka AVON i kupuj z rabatem

Recenzje

Harlan Coben „Chłopiec z lasu”

Napisał Blurppp

Lubię Cobena, może nie jest to, jak mawiają gracze komputerowi, autor z mojego tier one jak Grisham czy Silva ale z pewnością ma silna pozycje w czołówce mojej listy tier two. Lubię go za tworzenie tajemnic, ukrytych powiązań i nieoczywistych ciągów przyczynowo skutkowych. Przede wszystkim lubię go jednak za to jak konstruuje powieści, o czym poniżej. I w jakimś stopniu wszystko to znów dostałem w nowej jego powieści „Chłopiec z lasu”, ale niestety tylko w jakiś stopniu.  

Harlan Coben „Chłopiec z lasu”

Harlan Coben „Chłopiec z lasu”

Większość konstruowanych przez niego intryg oparte jest o schemat kamienia rzuconego na środek spokojnego stawu. Oczywiście spowoduje on rozejście się we wszystkich kierunkach fali, niby nie wielkiej, ale zdolnej zaburzyć spokój, odkryć co było zakrytym i przykryć co dotychczas było na widoku. I tym spokojnym stawem jest z pozoru ustabilizowane i spokoje życiem jakiegoś przedstawiciela klasy średniej, a owym kamieniem mniej lub bardziej znaczące wydarzenie powodujące wiele komplikacji o korzeniach osadzonych najczęściej tajemnicy z przeszłości.

I co ważne, prawie zawsze głównym bohaterem jest z pozoru nudny człowiek, jeden z nas wręcz chciałoby się powiedzieć. To też możemy nie tylko mu kibicować, ale i się z nim utożsamiać. A to pozwala na większe zaangażowanie czytelnicze niż przy samym śledzeniu najbardziej nawet zapętlonej i nieprzewidywalnej intrygi.

„Chłopiec z lasu” ten schemat łamie. Tu tytułowym bohaterem jest Wilde, chłopiec kiedyś odnaleziony w lesie, mały Tarzan, nic nie pamietający ze swojego życia przed egzystencją w lasach. Dziś, 30 lat później, jest eks żołnierzem sił specjalnych, ekspertem w walce wręcz i po trochu dziwakiem żyjącym na swoich zasadach. Musicie przyznać, że to daleko od „jednego z nas” jacy najczęściej byli głównymi bohaterami.

I nie, żeby taki bohater o cechach dalekich od przeciętnych mi przeszkadzał, przecież stronice powieści sensacyjnych czy akcji są takich pełna, ale nie pasuje mi do Cobena. Dużo bliższa jest mi druga ważna postać, pewna nie młoda już prawniczka celebrytka. I w mojej ocenie to ona sprawia, że „Chłopiec z lasu” dobrze się czyta.  

Tyle o bohaterach, teraz sama fabuła. A ta zasadniczo rozpada się na dwa oddzielne wątki. Jednym jest tajemnicze zaginiecie dwojga nastolatków płci obojga, Ale jest też drugi plan oparty o politykę. Co u Cobena właściwie się nie zdążało a teraz gdy zaistniało nie jestem przekonany, że się samej opowieści przysłużyło.

Skoro się tak czepiam pora odpowiedzieć na najważniejsze pytanie, czy w takim razie „Chłopiec z lasu” dobrze się czyta. Odpowiedź jest tu jak najbardziej twierdząca, choć z drugiej strony nie jest to co po najwyżej niższy poziom stanów średnich, jeżeli chodzi o książki Cobena.

Nie ma tu tego napięcia, tego nastroju tajemnicy, to wszystko nie jest aż tak spójne jak choćby w wypadku „Nie mów nikomu”, „W głębi lasu” czy „O krok za daleko”. Tam opowieść jest bardziej gęsta, intryga jest ciekawsza a suspens bardziej zaskakujący. I nie ma też pewnych niezrozumiałych dla mnie zabiegów narracyjnych jak choćby ostatnie zdanie pierwszej części będące takim spojlerem, że właściwie odebrało mi sporo przyjemności z czytania najobszerniejszego fragmentu powieści. I do dziś zastanawiam się po co autor je tam umieścił.

Do tego jeszcze jedno. „Chłopiec z lasu” stawia więcej pytań niż przynosi odpowiedzi, a to może oznaczać tylko jedno, mamy do czynienia z początkiem cyklu i Wilde jeszcze się pojawi. I po cichu mam nadzieję, że wówczas autor będzie w odrobine lepszej formie.

Mimo wszystko czekam na kolejny tytuł mistrza tajemnicy. Bo choć „Chłopiec z lasu” nie zasługuje na określenie wpadka, to jednak autor wielokrotnie pokazał, że stać go na więcej.

Autor: Harlan Coben

Tytuł: „Chłopiec z lasu”

Stron: 414

Okładka: miękka

Ilustracje: brak

Cena okładkowa: 38,90 zł

Wydawca: Wydawnictwo Albatros

Książkę otrzymałem od wydawcy

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl