Recenzje

Grzegorz Kalinowski „Śledztwo ostatniej szansy” – recenzja przedpremierowa

Napisał Blurppp

Kalinowski lubi zaskakiwać. Najpierw, kiedy wszyscy czekali na kontynuacje, utrzymanych w konwencji powieści awanturniczej, sagi Henia Wcisło, opublikował mroczny klasyczny kryminał „Pogromca grzeszników”. Teraz, kiedy wszyscy czekali na kolejne śledztwo prowadzone przez Kornela Strasburgera dostajemy rasową powieść sensacyjną. Pomimo łudzącego tytuł „Śledztwo ostatniej szansy” jest bardziej powieścią szpiegowską niż kryminalną.    

Grzegorz Kalinowski „Śledztwo ostatniej szansy”

Grzegorz Kalinowski „Śledztwo ostatniej szansy”

Znów jesteśmy w warszawie początku lat trzydziestych. Od opisanych w poprzednim tomie wydarzeń minęło kilkanaście miesięcy. W tym czasie Strasburger awansował i stoi na czele Brygady XI Specjalnej. Wszystko wskazuje na to, że będzie to kres jego kariery, brygada ma być rozwiązana, a on wysłany na mało ważną placówkę na Kresach.

Sporo w tym zasługi samego Kornela, który właśnie zakończył swój z wiązek z piękną i bardzo charakterną panną z towarzystwa – Olą i samotność topi w alkoholu. Co jak łatwo odgadnąć nie pomaga. Ratunek spada z nieba i to dosłownie. Polskie lotnictwo dotyka plaga katastrof lotniczych. Sprawą zaczyna budzić spore zaniepokojenie polskich służb, w tym słynnej Dwójki jak nazywano potocznie Oddział II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego czyli połączoną formacje wywiadowczą i kontrwywiadowczą Wojska Polskiego. Ci zaś zlecają czynności operacyjne XI Brygadzie. Dla nich to ostatnia szansa by wrócić do łask przełożonych. Rozpoczyna się śledztwo a zarazem wywiadowcza gra.

Tyle o zarysie warstwy fabularnej, dodam jeszcze, jest nieprzewidywalnie, będą mylne tropy, nieprzewidziane zwroty i spektakularne  akcje. Czyli to wszystko czego po powieści szpiegowskiej się wymaga. Dodatkowo „Śledztwo ostatniej szansy” pozwala nam spotkać się z postaciami znanymi z innych książek autora. Wraca na chwilę doktor Łokietek, gdzieś w tle pojawia się Tata Tasiemka a całkiem spora rola przypada Heńkowi. Autor sprytnie wpisał ich w akcję, przez co nabrała ona swoistego twista. Fajnie, bo za nimi tęskniłem,

Ale Kalinowski nie był by sobą gdyby swoja książkę oparł jedynie o fabułę. To też „Śledztwo ostatniej szansy” ma jeszcze kilka innych, równie ważnych warstw.

Warszawska Oaza

Szczególną uwagę zwróciłem na dwie, bo są mocno połączone z inną moją pasją jaką jest wino i siłą rzeczy jedzenie. To też z wielką przyjemnością patrzyłem jak Kalinowski, z typową dla siebie dbałością o tło, pokazuje nam świat warszawskiej gastronomi lat trzydziestych. Te wszystkie herbaciarnie, mleczarnie, restauracje drugiego sortu, knajpy żydowskie i oczywiście lokale dla Warszawy flagowe jak Oaza. Właściwie po lekturze można by napisać przewodnik po warszawskich knajpach.

Przy okazji z wielką frajda odkryłem, że fine dining to nie jest wynalazek ostatniej dekady. „Francja, elegancja, miniaturyzacja” podawana za koszmarne pieniądze były obecne w Warszawie już w latach trzydziestych. I podobnie jak dziś nie wszystkim przypadało do gustu.

Kolejną, mrożącą krew w żyłach warstwą jest analiza destrukcyjnej siły nałogu. Kalinowski pokazuje upadek i zdradliwość wynikające z nieumiarkowania. To jak wszyscy w około widzą, że z każdą chwilą jest coraz dalej do OK i tylko sam zainteresowany zdaje się być na to ślepy. Pokazuje pozorną bezalternatywność wywoływaną przez nałóg, i nie ma znaczenia czy chodzi o alkohol czy hazard. Jak widać poważne tematy mieszają się u Kalinowskiego z tymi mniej poważnymi, ale wciąż ważnymi.

„Śledztwo ostatniej szansy” pomimo tego wciąż pozostaje książka rozrywkową, adresowaną do tak zwanego masowego czytelnika. A że przy okazji udało się przemycić sporo wiedzy historycznej i poważniejszej tematyki to inna sprawa.

Przeczytałem z duża przyjemnością, bawiąc się przy tym doskonale. Poziom zabawy dodatkowo rósł wraz z powolna deszyfracją nazwisk. Kalinowski w sposób typowy dla siebie nazwał część bohaterów na cześć powszechnie znanych osób z szeroko pojętego świata kultury, w tym przynajmniej jednego znanego, ale piszącego pod pseudonimem autora sążnistych bestselerów. A wam ile nazwisk wydało się znajomych?

„Śledztwo ostatniej szansy” dla oczekujących kolejnego kryminału w stylu noir może okazać się zaskoczeniem, wszak Kalinowski lubi zaskakiwać. Ale nie bójcie się i sięgajcie śmiało. Nie zawiedziecie się, tak jak i ja się nie zawiodłem. Zdecydowanie POLECAM.

Tytuł: „Śledztwo ostatniej szansy”

Autor: Grzegorz Kalinowski

Rok wydania: 2018

Stron: 446

Cena okładkowa 39,90 zł

Wydawca: Wydawnictwo Muza S.A.

Książka otrzymałem od wydawcy

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl