Recenzje

 Graham Masterton „Żebrząc o śmierć”

Napisał Blurppp

Nim sama recenzja „Żebrząc o śmierć” takie małe wspomnienie z pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Obskurny pociąg długodystansowy relacji Zielona Góra – Kraków. Jestem cały szczęśliwy, bo mam miejsce siedzące. To ważne, bo jazda będzie trwała osiem godzin. Mam też kupione na dworcu kieszonkowe wydanie jakiejś powieści autora, o którym nigdy nie słyszałem. Spodobała mi się okładka z twarzą uwięzionej w szklanej kuli. Podróż minęła mi nie wiem kiedy, powieść pochłonęła mnie od pierwszego zdania.  Tą powieścią był Manitou Grahama Masterson.  

„Żebrząc o śmierć”Potem oczywiście zacząłem być nałogowym czytelnikiem wszystkich horrorów tego autora. Rozczarowanie przyszło wraz z pojawieniem się na rynku podobno bestselerowego poradnika „Magia sexu”. Nigdy go nie kupiłem, jakoś autor horrorów nie pasował mi do roli przewodnika po świecie rozkoszy łóżkowych. I tak moja przygoda z Grahamem Mastertonen zakończyła się na ponad dwie dekady. A potem w ręce wpadło mi „Żebrząc o śmierć”.

Początkowo byłem lekko zagubiony, bo to kolejny, podobno dziesiąty tom cyklu. Musiałem więc troszkę wejść w klimat, ale już po chwili zacząłem się czuć jak wtedy, w tym obskurnym pociągu – zostałem pochłonięty przez opowieść.

Charakterna bohaterka, z równie charakternym partnerem, szybka, przemyślana i intrygująca opowieść. Bardzo mroczna w klimacie, momentami zresztą pod tym względem bijąca na głowę wiele horrorów, choć tu nie ma elementów ponadnaturalnych. Nie brak też turpistycznych, mocnych krwawych opisów, też do tej pory kojarzonych raczej z klimatami paranaturalnymi.

Ale to co najlepiej świadczy o jakości tej książki to rzadka i bardzo cenna umiejętność utrzymania napięcia. Co w połączeniu, ze wspomnianą już ciężką duszną, mroczna atmosfera, sprawia że chwyta od pierwszego rozdziału i nie puszcza. Do ostatniej strony. Jak mawia Stephen King jest absolutnie nieodkładalna.  

Jest też rozmach narracyjny, „Żebrząc o śmierć” ma fajnie zbudowany drugi plan oparty o życie uczuciowe rudowłosej pani nadkomisarz. I tu też dzieje się dużo i intensywnie, i to zarówno ze strony jej obecnego jak i byłego partnera. To też nie jest to tak zwana wata a istotna część całej opowieści. I o ile zasadniczo, nie lubię, gdy w thrillerach jest za dużo wątków obyczajowych, to tu mi to zupełnie nie przeszkadzało.

Do tego zakwestionowanie podstaw zaufania społecznego, na jakim oparte jest społeczeństwo. I to znowu na kilku przynajmniej płaszczyznach. Jesteśmy bardzo daleko od politycznej poprawności. To co autor przedstawia w „Żebrząc o śmierć” to kolejne przesuniecie granicy. Ale wiem, życie potrafi pisać podobne scenariusze, wystarczy czytać gazety.

Wreszcie przyprawiający o ciarki finał, nie chcę wam spoilerować, ale sam byłem nim absolutnie oszołomiony i zbity z tropu. Czegoś takiego to się zdecydowanie nie spodziewałem. I właśnie tak zyskujących finałów życzyłbym sobie w każdym thrillerze.   

Słowem, „Żebrząc o śmierć” dało mi kupę czytelniczej frajdy, i przy pierwszej okazji sięgnę po poprzednie tomy tego cyklu. A już z pewnością przeproszę się z Mastertonem.

Oczywiście w pełni zasłużony znaczek POLECAM.

Tytuł: „Żebrząc o śmierć”blurppp poleca

Autor: Graham Masterton

Rok wydania: 2020

Stron: 480

Cena okładkowa: 39,90 zł

Wydawca: Wydawnictw Albatros

Książkę otrzymałam od wydawcy

 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl