Zarejestruj się jako konsultantka AVON i kupuj z rabatem

Recenzje

Graham Masterton „Dom stu szeptów”

Napisał Blurppp

Po tym jak z wielką przyjemnością przeczytałem „Dom stu szeptów” zacząłem się zastanawiać czy powieść grozy zawsze musi przestraszać. Może wystarczy, jak intryguje. Bo rzeczywiście nie bałem się przy niej ani przez sekundę, natomiast od początku byłem zaintrygowany. I to podwójnie, po pierwsze tym jak autor pociągnie fabułę, po drugie jak ze zgranych pomysłów stworzyć coś nowego, świeżego, zaskakującego.

Graham Masterton „Dom stu szeptów”

Graham Masterton „Dom stu szeptów”

Z pozoru zaczyna się to jak wiele horrorów. Jest klasyczny anturaż.  Stara, wiktoriańska rezydencja gdzieś pośród wiecznie zamglonych wrzosowisk. Do tego nieustająco padający deszcz i pojawiające się na horyzoncie pioruny. Słowem klasyka klasyk.

Do tego domu, po śmierci jego właściciela trafia trójka jego dzieci wraz z rodzinami. Mają się tu spotkać z prawnikiem rodziny i podzielić spadek. Gdy dorośli zajęci są swoimi sprawami gdzieś ginie pięciolatek. Rozpoczynają się poszukiwania, w których uczestniczy zarówno policja jak i cały tłum ochotników. Jak łatwo się domyśleć nie przynoszą one żadnego skutku. Kolejnym krokiem jest szczegółowe przeszukanie domu zakończone potwierdzeniem pewnej starej historycznej opowieści. Opowieści zupełnie realnej i nie mającej nic wspólnego z czymkolwiek paranormalny. Ale czy aby na pewno.

Wkrótce zaczynają znikać kolejne osoby a w domu słychać szepty. Kto i co szepcze oczywiście wam nie zdradzę.  Podobnie jak nie powiem czy to ludzie czy może jakieś byty paranormalne. Zepsułbym wam zabawę. „Dom stu szeptów” jest bowiem powieścią grozy nietypową.  Zamiast epatowania strachem i przemocą mamy tu niemalże kryminalną zagadkę. Do tego zagadkę wielopiętrową i złożoną.

I tym co mnie w tej powieści najbardziej intrygowało, to sposób w jaki czytelnik poznaje jej rozwiązanie. Kiedy co kilka rozdziałów autor odkrywa fragment układanki otrzymujemy fragment odpowiedzi, ale też zwykle kolejne pytania. Kolejną zagadkę ukrytą w zagadce.  I tak do ostatniej strony.

Słowem fabuła jest na najwyższym poziomie i co dla wielu horrorów nietypowe, opowiedziana bez niepotrzebnego epatowania przemocą. Tu zamiast scen rozrywania, cięcia i miażdzenia mamy mroczny, mglisty nastrój i świetnie skonstruowaną tajemnice. I to suma tych składowych sprawia, że „Dom stu szeptów” tak dobrze się czyta i to pomimo jednego wielkiego mankamentu tej pozycji.

Tym mankamentem jest konstrukcja bohaterów. A ta delikatnie mówiąc jest niewiarygodna psychologicznie, nieprawdopodobna i płaska. Wybaczcie, ale ja sobie nie potrafię wyobrazić matki zaginionego od kilku kilkunastu godzin pięciolatka, która przed snem czyta sobie lokalne legendy, zachowuje pełny spokój, nie panikuje i wszystko przyjmuje z zimną racjonalnością. To samo z ojcem chłopczyka.

Pokażcie mi ludzi widzących rzeczy niemożliwe do wyjaśnienia i mocno przerażające, którzy wciąż pozostaną na noc w nawiedzonym domu, jak by nic się nie stało. Ja w to nie wierzę i mnie to nie przekonuje. Sam, pewnie jak większość z was uciekł bym z krzykiem. Oczywiście rozumiem, że taki zabieg był konieczny, że gdyby bohaterowie tej opowieści zachowali się tak jak miażdżąca większość z nas to tej opowieści zwyczajnie by nie było.

I to jedyny mój zarzut wobec tej pozycji, cala reszta jest jak najbardziej OK. Nastrój, bardzo przemyślana, wielopłaszczyznowa fabuła, dynamiczny i wielopiętrowy finał – wszystko jest tu jak najbardziej na miejscu.  

„Dom stu szeptów” może nie przeraża i nie wywołuje gęsiej skórki, ale intryguje i wciąga. I mnie to wystarcza bym dobrze się z tą książką bawił. POLECAM nie tylko na jesień!

Autor: Graham Mastertonblurppp poleca

Tytuł: „Dom stu szeptów”

Stron: 352

Okładka: miękka

Ilustracje: brak

Cena okładkowa: 39,90 zł

Wydawca: Wydawnictwo Albatros

Książkę otrzymałem od wydawcy

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl