Zarejestruj się jako konsultantka AVON i kupuj z rabatem

Podróże Pół serio

Gorczański klasyk czyli Turbacz z Koninek

Napisał Blurppp

Obiecałem wam co jakiś czas relacje z moich górskich spacerów. A jak się obiecało to trzeba dotrzymać. Na start gorczański klasyk czyli Turbacz z Koninek. To wejście na najwyższy szczyt Gorców od strony północnej to chyba jeden z najpopularniejszych szlaków w Polsce. Do tego robi się go w tak zwanej pętli czyli nie wracamy po własnych śladach a zaczynami i kończymy w tym samym miejscu. Co dla zmotoryzowanych górołazów często ma decydujące znaczenie.    

Gorczański klasyk czyli Turbacz z Koninek

Zacznę od opisu trasy. Ruszyliśmy z parkingu przy dolnej stacji wyciągu krzesełkowego w Koninki Ski. Parking jest płatny i w wypadku samochodu osobowego opłata wynosi 20 zł za cały dzień. Przy parkingu kupiliśmy również bilety do Gorczańskiego Parku Narodowego w cenie 6 zł za osobę dorosłą. Z stamtąd wybraliśmy się szlakiem niebieskim w stronę Szałasiska. Pierwsze metry to utwardzona droga, która po kilku minutach, po minięciu miejsca biwakowego ostro skręca w prawo.

Gorczański klasyk czyli Turbacz z Koninek

Od tego miejsca zaczyna się trawersowanie zbocza. Ścieżka ostro pnie się w górę co chwilę zawracając o 180 stopni i kierując się coraz wyżej. Momentami przybiera charakter schodów. Podejście nie jest łatwe i wymaga pewnej kondycji. Nie jest jednak to rzecz trudna technicznie a jedynie powodująca pewną zadyszkę. Przy tym w pełni dostępna dla każdego zdrowego człowieka od lat 10 do 70 a pewnie i ci starsi a w dobrej formie dadzą sobie radę.

Po około godzinie dojdziemy do Szałasiska czyli na szczyt wzniesienia o wysokości 897 m n.p.m czyli pokonamy trochę ponad 300 metrów przewyższeń. Tu czeka na nas ławeczka, plansza informacyjna i okazja wyrównania oddechu. Warto to zrobić, bo to nie koniec podejścia, choć tak długie i ostre już nam się nie trafi.

Gorczański klasyk czyli Turbacz z Koninek

Dalej, jak dotychczas ścieżka wiedzie nas przez las, i po kolejnych 30 minutach zdobywamy Suchy Groń (1046 m n.p.m). Tuż za szczytem otwiera się przed nami Polana Średnie – duża wykoszona łąka i kolejne dwa zestawy stoliki piknikowe + plansza informacyjna. Po jednym na każdym końcu polany. Niestety ta otoczona jest dość ścisłym lasem i na spektakularne widoki raczej nie ma co liczyć.

Kolejny etap to naprzemiennie spacer po prawie płaskim plus podejścia, z tym że już dużo mniej wymagające.  Po 30 minutach dojdziemy do Skrzyżowania pod Czołem Turbacza (1202 m n.p.m).  Tu do szlaku niebieskiego dołącza zielony. Tu też zaczynają się imponujące widoki. Nie warto jednak zatrzymywać się na dłużej niż kilka zdjęć bo to co najbardziej spektakularne dopiero przed nami.

Gorczański klasyk czyli Turbacz z Koninek

Po dosłownie kilku minutach wychodzimy z lasu a przed nami otwiera się imponujący widok. Jesteśmy na Czole Turbacza, tu opuszczamy Gorczański Park Narodowy. Sam Turbacz znajduje sie poza terenem Parku. Przed nami leży urokliwa Hala Turbacza a przed nami najbardziej motywujący widok czyli położony trochę wyżej budynek schroniska. Po drodze miniemy też słynny Diabelski Kamień. Powiem szczerze, że ja nie zwróciłem na niego uwagę.  Z kolei trochę dla równowagi przy zachodniej krawędzi Hali znajduje się Ołtarz Szałasowy.  Mijamy go po prawej ręce i po 15 minutach łagodnego podejścia lubianego tak przez piechurów jak i rowerzystów dochodzimy do Schroniska PTTK  Turbacz.

Tu można zjeść obiad, obowiązkową szarlotkę Tu z bitą śmietaną i jagodową polewą, uzupełnić płyny, tak małe piwo na szlaku nie zaszkodzi. Przy dobrej pogodzie warto nacieszyć oczy widokiem na nieodległe Tatry. Niestety ja nie miałem tego szczęścia, przejrzystość powietrza, pomimo pięknej pogody była raczej niska i Tatry były widziane raczej jako rozmyte kształty.  

Warto dodać, że w ciepłe weekendy schronisko jest miejscem dość tłocznym. Oczekiwanie na obiad czy deser może chwilę potrwać. Nie rozwiązuje tego nawet rozdzielenie kawiarni od restauracji. Ta pierwsza jest na parterze, ta druga na pierwszym piętrze.

Gorczański klasyk czyli Turbacz z KoninekPo krótkim odpoczynku i napełnieniu brzuchów ruszamy szlakiem czerwonym na zachód. Biegnie on niemalże przez taras schroniska, to też patrząc na wejście do schroniska idziemy w lewo. Po 20 minutach stajemy na szczycie Turbacza. Warto tu nacieszyć oczy widokami bezkresu.

Na szczycie skręcamy na północ, Turbacz zostawiamy za sobą i nadal kierując się czerwonym szlakiem ruszamy w stronę Rozdziela (1188 m n.p.m). Zejście jest dość strome, pełne schodów i wiedzie czymś w rodzaju tunelu w kosodrzewinie.  Po około godzinie mijamy Rozdziel i kierujemy się na Obidowiec (1106 m n.p.m). Po drodze miniemy miejsce katastrofy samolotu sanitarnego z 1973 roku upamiętnione skromnym pomnikiem. Warto za niego wejść, Jest tam mała platforma widokowa oferująca przepiękny krajobraz, jeden z najpiękniejszych jakie oferuje wejście na Turbacz. Dalej szlak wiedzie leśnym traktem, utwardzonym i wygodnym do marszu.

Przy okazji warto dodać, że idziemy granicą Gorczańskiego Parku Narodowego. Po naszej prawej stronie cały czas jest wspomniany Park. Sam szlak nie jest na jego terenie, co jest bardzo ważne, choćby dla osób z psem. Przypominam, że na teren Parku zwierząt wprowadzać nie można. Podobnie jak nie wolno zbierać grzybów, a tych było sporo. Wszak trasa całą pierwszą część wiedzie lasem.

Gorczański klasyk czyli Turbacz z Koninek

Szczyt Obidowca to też miejsce krzyżowania szlaków. W tym miejscu opuszczamy szlak czerwony czyli Główny Szlak Beskidzki i odbijamy w prawo w szlak zielony. Gdybyśmy poszli prosto to po pół godziny dojdziemy do schroniska na Starych Wierchach. My jednak skręcamy w prawo na zielony szlak. Tu czaka nas sporo zejść, momentami stromych. Te kończą się na Polanie Suhory, z której pięknie widać ulokowany na szczycie Suhory budynek obserwatorium astronomicznego z charakterystyczną kopułą. Na sam szczyt nie wchodzimy i omijamy go szlakiem prowadzącym na zachód od  wierzchołka. Przy okazji warto patrzeć pod nogi, przy odrobinie szczęścia zobaczymy trop wilka, bo przez masyw Suchory wiedzie szlak migracyjny tych zwierząt.  

Od tego miejsca idziemy już dość szeroką, prawie płaską ścieżką  pośród lasu. Po chwili po prawej las się kończy, rozpoczyna się Polana Tobołów. To ostatnia szansa by nacieszyć oczy widokami albo poleżeć na trawie. Po 5 minutach marszu jesteśmy przy górnej stacji kolejki krzesełkowej (950 m n.p.m). Można kontynuować marsz zielonym szlakiem i zejść do wsi my zdecydowaliśmy się zjechać ( bilet w jedna stronę 14 zł za osobę dorosłą). W ciągu około 15 minut znaleźliśmy się na dole czyli na poziomie 650 m n.p.m. Stąd 3 minuty marszu i wróciliśmy na parking.

Według map długość tej trasy to 12,80 km. Na jego przejście potrzeba 4 godzin i 45 minut a suma podejść wynosiła 782 metry. Za ten szlak otrzymacie 20 punktów GOT. I pewnie jest to prawda, ale pamiętajcie że to czas czystego marszu sprawnego piechura. Nam przejście zabrało znacznie dłużej. Wędrówkę rozpoczęliśmy o 9:00 i z kilkoma przerwami pod schronisko doszliśmy około 13:00. W schronisku spędziliśmy trochę ponad godzinę i na szlak wróciliśmy o 14:30. Znowu z kilkoma przerwami na zdjęcia czy odpoczynek, w tym kilkoma popasami w słonku, bo pogoda była przednia, na górną stacje kolejki dotarliśmy o 17:00 a do samochodu o 17:20.    

Całą wycieczkę na Turbacz uznaliśmy za bardzo miłą, choć momentami męczącą. Może nie mieliśmy dobrego dnia, ale zdążały się podejścia które musiałem dzielić na dwa czy trzy bo brakowało oddechu. Ale daliśmy radę, a nie jesteśmy osobami super wytrenowanymi. A wiadomo im większy wysiłek tym na koniec większa satysfakcja. Słowem warto było.

Gorczański klasyk czyli Turbacz z Koninek

Polecamy ten szlak każdemu zdrowemu człowiekowi nie bojącemu się spocić. Natomiast bardzo poważnie  zastanowiłbym się nad wycieczką na Turbacz z dziećmi młodszymi niż 10 lat. Ich małe nóżki mogą nie dać sobie rady z dość wysokimi stopniami leśnych schodów. Sam przy niektórych musiałem schodzić bokiem. Słowem wycieczka z nastolatkiem tam, z małym dzieckiem nie. Całej reszcie Polecam.  

Na koniec jedna uwaga. Wiele osób pokonuje ta trasę w drugą stronę czyli zaczyna od wyjechania a potem porusza sie w w kierunku przeciwnym do wskazówek zegara. W naszym odczuciu nie jest to dobry pomysł. Technicznie łatwiej jest wchodzić niż schodzić. A schody na Szałasisko w dół mogą być naprawdę trudne. I ostatnia informacja, całość jest doskonale oznakowana, to też pomylenie szlaków jest bardzo mało prawdopodobne. Ruszajcie w góry!

Gorczański klasyk czyli Turbacz z Koninek

Przy planowaniu trasy korzystałem z serwisu https://mapa-turystyczna.pl/

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl