Gdy wszystko jest bez wartości.

Kiedy miałem 16 lat mój świat składał się z ciekawości, entuzjazmu i wartościowych rzeczy. Wartościowych bo trudno dostępnych. By odsłuchać nową płytę Marillion trzeba było czatować o 22.00 przed radioodbiornikiem z kasetą c90 lub c60 i prosić Boga by Pan Tomasz Beksiński dojechał na audycję i nadał płytę. Była połowa lat 80. Tak nagraną kasetę potem przesłuchiwało się później w ciszy w 5 albo i 8 osób siedząc na podłodze w kucki. Podobnie było z pierwszym wydaniem „Władcy Pierścieni”, szkolna biblioteka miała jeden zestaw, zapisy były na 2 lata do przodu i niepisana umowa, że mamy tydzień, od poniedziałku do poniedziałku na lekturę jednego tomu. Marzyliśmy też o podróżach. Czasami wpadał nam w ręce jakiś przeterminowany numer National Geographic, po angielsku oczywiście, i oglądaliśmy go z wypiekami na twarzy marząc o niemożliwych wydawać by się mogło podróżach. Moja mam zarabiał wtedy 17 $ na miesiąc, a bilet lotniczy do Ameryki Południowej albo Azji Południowo Wschodniej kosztował 750$ czyli tyle co kawalerka. Płyta czarny krążek kosztował w Peweksie 15$. Muzyka miał więc wartość. Do tego dochodziła ciekawość. Odpowiedzi nie były na wyciągniecie myszki jak dziś. Często by ją znaleźć trzeba było przeczytać dziesiątki publikacji. Już samo dotarcie do tych książek było wyzwaniem. Znalezienie odpowiedzi dawało więc gigantyczną satysfakcję. Kiedy w radio ( oczywiście w Programie 3 czyli w Trójce) usłyszało się jakiś fajny kawałek, to próbowało się dotrzeć do płyty, czasami odnalezienie kogoś, kto ma kuzyna, który ma kolegę, który ma to nagrane i zdecyduje się pożyczyć albo przegrać trwało kilka tygodni. Sam pamiętam, kiedy pierwszy raz usłyszałem „The Tide Is Turning” z płyty „Radio Kaos”. Nim usłyszałem całą płytę zdałem maturę. Czyli minęło 2 lata. Dziś muzyka jest na wyciągnięcie ręki. Wystarczy wpisać youtube i mamy. Pytanie tylko czy ktoś, kto wpisze „Radio Kaos” w Google i odsłucha te kilka kawałków, zrobi to z taką przyjemnością jak ja słuchałem Watersa po 2 latach poszukiwań. Czy ta muzyka nadal będzie miała dla niego wartość. Na początku napisałem, że otaczały mnie wartościowe przedmioty, wartościowe Bo trudno dostępne. Dziś pojęcie trudno dostępne nie istnieje, to cieszy. Niestety, wraz z masowym dostępem do wszystkiego przedmioty i zjawiska utraciły też swoją wartość. Mamy więc wszystko i wszystko to jest nic nie warte. Parę miesięcy temu spotkałem w Egipcie grupę polskich turystów. Nie wiedzieli o kraju do którego przylecieli nic. Wycieczka kosztowała 1100 zł. Nie jest to cena która wymaga zmobilizowania się przed wyjazdem, przygotowania, poczytania, by mieć pewność że się nic nie przeoczy, straci. Dla tej grupki 20latków wakacyjny wypad do Afryki, był równie zwyczajny jak dla mnie spacer po parku gdy byłem w ich wieku. Mnie nie było dane. Nie zazdroszczę im, żałuje tylko, że nie potrafią tego docenić. Wszystko już dla nich jest zwykłe i przez to niestety bezwartościowe. A życie w otoczeniu przedmiotów bezwartościowych nie przynosi satysfakcji i radości. Dlatego też, ciągle przesłuchuje całe płyty, a nie single i składanki, czytam recenzje i biografie twórców. Na pytanie czy interesujesz się muzyką odpowiadam, że o tyle o ile. Natomiast szlag mnie trafi jak widzę 17 latka, który zapytany czy interesuje się muzyką odpowiada że tak,  a na pytanie czego słuchasz odpowiada RADIA.

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl