Wino i destylaty

Francuski maj w Lidlu

Napisał Blurppp

Maj na polskim rynku winiarskim zdominowała Francja. Dwóch najważniejszych graczy czyli Lidl i Biedronka postawiło na półkach wina właśnie z Francji. Zastanawiam się tylko czy to przypadek, parcie na silne skonfrontowanie ofert czy efekt badań rynkowych, które pokazały jasno Polak wino kojarzy z Francją.

W przypadki nie wierze, konfrontacja ofert to raczej zabawa dla kilkuset, zaineresowanych, czytaj tych co to śledzą blogosferę i ogólnie tym żyją. W takim razie pewnie jakieś fokusowe badania w których wyszło, Polak chce wina z Francji, a może nie tak chce jak uważa, że najlepsze wina są z Francji. Przy okazji pewnie wyszło też, że chce wina dobrego, ale do 30 zł. Dobrze, żeby przy okazji było to wino półsłodkie.

Jasne całe to gadanie o badaniach to mój wymysł, pojęcia nie mam czy były czy nie były ale fakt faktem, na półkach obu sieci stoi Francja do 30 zł, w większości wytrawna, od czasu do czasu przepleciona słodką butelką. Oferty są tak podobne, że gdyby butelki wrzucić do jednego koszyka chyba nikt nie potrafił by powiedzieć z której sieci etykieta pochodzi. Więcej o tym upodobnianiu się ofert pisałem w tekście o Francji w Biedronce. Teraz już przejdźmy do win.

Trafiły do mnie dwie butelki z okolic Bordeaux, co w jakimś stopniu jest charakterystyczne dla całej oferty, na 21 etykiet aż 10 jest znad Żyrondy. W ofercie jest 8 butelek z winem czerwonym, osiem z białym, jedna różowa i dwie słodkie. Moja Paczka pod tym względem nie jest reprezentatywna bo zawierała jedno wino czerwone i jedno białe, ale słodkie. Teraz już pora zedrzeć zasłonę tajemnicy i te butelki przedstawić.

Chateau Laforet Pimouguet Bordeaux 2009

lidl-francja-2

Do czerwonych win z ogólnej apelacji Bordeaux kosztujących poniżej 20 zł podchodzę z wielką rezerwą. Chyba żaden inny winny zakup winny nie niesie ze sobą takiego ryzyka jak tanie butelki znad Żyrondy. Dlatego kiedy otwierałem butelkę nie miałem wielkich oczekiwań. To też pierwszy nos bardzo mnie zaskoczył na plus, natychmiast skojarzył mi się z czarną porzeczką w ciemnej czekoladzie. Naprawdę fajne. Usta ciekawe, skoncentrowane i dobrze zbalansowane. Kwasowość, lekko kredowy garbnik i owoc we właściwych proporcjach. Wino ma już kilka lat i zdążyło się ułożyć. Jak za wino kosztujące 20 zł oferuje dużo i jest bardzo pijalne. Raczej warto wypić je do gulaszu czy steka niż do książki ale nie jest to zły wybór.  Moja ocena dobre plus czyli 4,5 cena 19,99 zł

Sauternes Madame de Rayne 2006

lidl-francja-3

Kolejne wino wysokiego ryzyka, czyli budżetowa słodycz oznaczana jako Sauternes. Wiadomo marketowe „soterny” to najczęściej klej do tapet z ekstraktem z suszonej skórki pomarańczowej barwiony wyciągiem ze skórek moreli. Tu, pewnie za sprawą ceny, jest inaczej. Wino ma nie marketową cenę 50 zł ale w zamian dostajemy wino poważne, choć nie idealne. W nosie bardzo intensywne, nos choć nie pozbawiony tonów klejowych oddaje tez ładnie tony miodu, kandyzowanych żółtych owoców i lekki ton balsamiczny. Usta są mniej ciekawe, zdecydowanie słodkie, owocowe ale pozbawione rześkiej kwasowości która by ta słodycz balansowała. Przy pierwszym i drugim kieliszku wino smakuje, przy trzecim już mniej, po czwarty nie mam ochoty sięgnąć. Z drugiej strony te trzy kieliszki sączyłem i wąchałem przez ponad półtorej godziny i cały czas miałem w ustach dużo smaku. Sauternes Madame de Rayne to poważne, ułożone wino, warte ceny choć nie pozbawione wady jaką jest zdecydowany brak świeżości. Cena nie jest niska 49 zł ale warto, jak na Sauternes nie jest przesadnie drogo. Moja ocena dobre plus czyli 4,5.

Spróbowałem tylko dwóch z 21 win i ciężko jest mi wiec na tej podstawie ocenić całą ofertę. Pozostaje mi liczyć na to, że pozostałe maja podobny poziom.  Wówczas była by to naprawdę udana propozycja.  Po te dwie butelki sięgajcie bez oporów i cena i smak są jak najbardziej OK.

Oferta jest dostępna od 11 maja. 

Obydwie butelki otrzymałem od Lidla 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl