Fotografia Pewne zdjęcie

Fotografowanie ludzi w krajach islamskich

Sprzedawca bananów. Chcił mieć zdjęcie z moją żoną

Wakacje coraz bliżej. Z każdym  rokiem wzrasta ilość Polaków odwiedzających Północną Afrykę. W Egipcie, Tunezji czy Maroku odpoczywa już więcej rodaków niż nad Bałtykiem. Prawie każdy ma przy sobie aparat fotograficzny. Spotykani na ulicy ludzie, są tacy odmienni. Każdemu marzy się zdjęcie ich lub z nimi. Tymczasem, wykonanie takiej fotografii może czasami pociągnąć za sobą całkiem niemiłe konsekwencje. Jeżeli skończy się na wyciągniętej ręce i okrzyku „bakszysz” to pół biedy. Gorzej, że czasami możemy zostać okrzyczani, opluci, a w skrajnych sytuacjach ktoś może nam rozbić aparat czy obrzucać kamieniami. Dlaczego? Odpowiedzią jest Islam czyli religia dominująca w wakacyjnych destynacjach Północnej Afryki. Zabrania ona tworzenia jakichkolwiek wizerunków istot żywych czyli ludzi i zwierząt. Powinniśmy wiedzieć, że w krajach muzułmańskich istnieją liczne grupy, które odmawiają odbioru paszportu czy prawa jazdy. Powód, aby uzyskać taki dokument należy się sfotografować a potem nosić przy sobie dokument z własnym wizerunkiem. Dla nich to bałwochwalstwo.  Jeżeli przypomnimy sobie głośnie wysadzenie przez Talibów posągów Buddy w marcu 2001 to wiemy jak rygorystycznym jest ten zakaz. Czy wobec powyższego nie mamy szans na zdjęcia z tambylacami. Oczywiście, że nie. Mieszkańcy miejscowości turystycznych poza małymi wyjątkami właściwie prawie zawsze pozwolą się sfotografować. Niestety, większość z nich ubiera się po europejsku, przez co tracą cały lokalny koloryt.  Na udane zdjęcie możemy też liczyć w wypadku fotografowania wszystkich sklepikarzy i usługodawców  jak krawiec czy szewc. Warunkiem jest wcześniejszy zakup  albo skorzystanie z usługi. Również jeżeli skorzystamy z wycieczek typu Wioska Beduińska większość jej mieszkańców pozwoli się sfotografować chodź będzie za to oczekiwać podziękowania wyrażonego w walucie lokalnej. Identycznie wygląda sytuacja z artystami ulicznymi. W Marrakeszu na słynnym Jema elFna obowiązuje niepisany cennik. Jedno zdjęcie 5 dirhamów czyli pół euro. Wyjątek stanowią sprzedawcy wody w bajecznie kolorowych kapeluszach. Jedno zdjęcie postaci i jedno z Toba lub twoimi przyjaciółmi – 10 dirhamów. W Tunezji i Egipcie jest bardziej co łaska, choć oczywiście na początek usłyszymy „ten dolars”. Wystarczy jednak 10 centów w lokalnej walucie.

Prawdziwe trudności zaczynają się gdy opuścimy miejscowości czysto turystyczne i chcemy zobaczyć kawałek prawdziwego życia. Tutaj mamy dwa wyjścia. Praca z teleobiektywem, dziś prawie każdy aparat ma imponujący zoom, wtopienie się w tłum, ukrycie na kawiarnianym tarasie, udawanie że fotografujemy towarzyszy podróży itd. Jednym zdaniem wykonywanie fotografii bez zgody i wiedzy modela. Efekty czasami są więcej niż zadawalające. Fotografując w ten sposób jednak mamy zwykle odczynienia raczej z ludzkim sztafażem niż z prawdziwym portretem. Zdjęcie takie mówią sporo o klimacie odwiedzanych miejsc, o architekturze, często o informują nas o ludzkiej zbiorowości. Nie wiele jednak mówią na temat człowieka jako jednostki.

By sporządzić udany portret musimy poznać, choć by pobieżnie modela i namówić go do współpracy. Czy to jest możliwe. Jak najbardziej. Potrzeba jednak sporo cierpliwości i znajomość kilku sztuczek. Do tego trzeba mieć świadomość, że poza pewnymi sytuacjami raczej nie możecie liczyć na fotografię pozującej kobiety. Mnie udało się zrobić tylko 3 zdjęcia kobiet.  By uzyskać zgodę modela po pierwsze, nie możemy się spieszyć. Świetnym miejscem na wyszukiwanie modeli są kawiarnie. Ludzie południa uwielbiają spędzać czas w takich miejscach. Przy szklaneczce herbaty czy filiżance kawy potrafią przesiedzieć całe popołudnie.  Warto usiąść obok nich. Obdarzyć uśmiechem, poczęstować papierosem. Papierosy to bezwzględnie konieczne wyposażenie fotografa, nawet jeżeli sam nie pali. Zapytać co pije, co polecają do zjedzenia czy jak nazywa się to co oni jedzą. Próbować nawiązać nić porozumienia. Na koniec od niechcenia stwierdzić że było by nam miło gdybyśmy mogli wykonać zdjęcie na pamiątkę tych wspólnie spędzonych chwil. Koniecznie trzeba tu mówić o własnej przyjemności, pamiątce czasu itd. Nie wolno pokazać że fotografujemy ich jak dziwadła, jak coś innego.  Sposób o skuteczności ponad 80 %. Jego wielką wadą jest jednak czasochłonność. Często godzina albo i dwie na wykonanie 2-3 zdjęć. Za to niepowtarzalna szansa po obcowania z odmienną kultura. Metoda sprawdza się jedynie jeżeli podróżujemy w małej grupie.  Proszę nie liczyć na możliwość integracji  kiedy w około jest 60 osób podróżujących naszym autokarem. Trzeba wyszukać wówczas lokal mało turystyczny, oddalony od miejsca postoju autobusu. Nawet kiedy przewodnik mówi,  że to niezbyt bezpieczne. On kłami, to bezpieczne. Niebezpiecznym natomiast będzie, jeżeli siedząc w knajpce, bez ich zgody będziemy chcieli sfotografować osoby przy sąsiednim stoliku. Jeżeli podróżujemy komunikacja publiczną, szczególnie dalekobieżną, można spróbować zakolegować się ze współpasażerami. Czasami jeżeli wyświadczymy komuś przysługę, na przykład pomożemy starszej osobie w niesieniu ciężkiego przedmiotu w rewanżu możemy dostać zgodę na zdjęcie. Metod na zdobycie ludzkiej sympatii są tysiące, korzystajmy z tego. Nie wolno nam się jedynie spieszyć i musimy traktować modela z szacunkiem. Jest człowiekiem a nie zwierzakiem w zoo, które przyszliśmy pooglądać.  Jeżeli chcemy fotografować kobiety to najlepiej robić to gdzieś w oazie. Pola uprawne to królestwo kobiet, część z nich zgodzi się zapozować, pod warunkiem że nie widzi tego żaden mężczyzna. Próba wykonania zdjęcia kobiety w tradycyjnym kwefie bez jej zgody może mieć naprawdę przykre konsekwencje, z pobiciem i utratą sprzętu włącznie. Duża ostrożność należy też zachować na bazarach, szczególnie w małych miejscowościach oddalonych od „oswojonych” kurortów na wybrzeżu. W takiej sytuacji pomocny jest obiektyw ultraszerokokątny . Wówczas, nie kierując obiektywu w stronę konkretnej osoby, możemy uzyskać interesujące kadry.  Dobrym rozwiązaniem jest również podróżować w towarzystwie kobiety, atrakcyjnej Europejki. Jakiś procent męskiej populacji sam poprosi nas o możliwość wspólnego zdjęcia z naszą towarzyszką. A wówczas możemy w zamian zażądać ich portretu.

Jeszcze jedna uwaga końcowa. Jeżeli chcemy poprosić o możliwość wykonania zdjęcia  bądźmy w 100% pewni, że aparat jest już stosownie ustawiony. Wybraliśmy odpowiedni program czy w wypadku lustrzanek stosowny tryb preselekcji , ja polecam preselekcję przysłony. Nie zmieniajmy obiektywów. Zwykle mamy nie więcej niż 10 sekund. Szkoda tego czasu na czynności techniczne. Lepiej skupić się na kadrowaniu.

Zawsze pokazuj zdjęcia modelowi. Masz od tego wyświetlacz.  A jak hesz dowiedzieć sie więcj to polecam “W kadrze. Rozważania o wyobraźni fotagrafa” autorstwa podrużnika  fotografa. Davida duChemin. Więcej o autorze tu   http://www.pixelatedimage.com/

Na koniec historia pewnego zdjęcia. Dochodziła 17.00piliśmy kawę w Warzzazet. Mały lokalik z tarasem gdzieś przy bocznej uliczce. W tle telewizor transmitujący mecz. Sami mężczyźni. Siedzimy na tarasie. Obok nas dwóch panów. Jeden ze śladami po tatuażach na twarzy. Oboje w charakterystycznych niebieskich  galabijach i białych zawojach. Prawdopodobnie Tuaredzy. Aż korci mnie żeby wyjąc aparat. Fotografuje ulicę, dziewczyny, szklaneczki z herbatą. Delikatnie przechylam obiektyw w stronę następnego stolika. Wymownie kręcą głową. Nici z fotografii. Rozmawiają, jeden z nich bawi się z kotem, który usiadł mu na kolanach. Kolejne pół godziny mija leniwie. Już mamy się zbierać kiedy na kawiarniany taras wchodzi żebrak, prosi o papierosa. Wyjmuje z paczki trzy chowam do kieszeni, resztę oddaje starszemu mężczyźnie. Sąsiedzi uśmiechają się i kiwają głową z aprobatą. Kelner przynosi rachunek, zaczynam pakować aparat do torby. W tym momencie ze stolika obok pada zrozumiałe we wszystkich językach słowo „foto”. Mam kilka sekund. Wykonuje po dwa ujęcia każdego z gentelmanów. Do dziś te zdjęcie uważam ze jedną z najfajniejszych pamiątek z Maroka. Tuareg i kot. Tuareg na tle palm

Kobieta w drzwiach mecztu. Raczej ludzki sztafarz niż zdjęcie człowieka

 

Kobieta w tradycyjnym stroju sprzedaje bułeczki. O Maroku, nie o pani ze zdjęcia

 

Przyjaciel naszego przyjaciela. Pozwolił sie sfotografowac by nie robić mi przykrości

Sprzedawcy bananów, polubili moją żonę

Pani w oazie

Na targu w Risani

Tuareg i palmy

Tuareg i kot, na twarzy blizny i tatuaże

 

Z modelami, zdjęcie robione przez Ole, moją córke. Za jakość przepraszam

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl