Wino i destylaty

Fernando de Castilla czyli w obronie sherry

Napisał Blurppp

Kilkanaście dni temu Wojciech Bońkowski na łamach Winicjatywy opublikował tekst „Sherry bez szans” który zachowując proporcje można określić mianem „Epitafium dla Sherry”. Z wieloma zawartymi tam tezami się zgadzam, ale nie z tą kardynalną. Prywatnie uważam, że wysyłanie zaproszeń na pogrzeb jest przedwczesne. Co prawda stan pacjenta jest ciężki ale nie beznadziejny.

O fakty się nie spierajmy, sherry z cała pewnością nie należy dziś do winnego mainstremu. Podobnie jak rock progresywny jest dziś daleko od głównego nurtu. Nie zmienia to faktu, że kapele jak Archive istnieją i w swojej niszy mają status kultowych. A taki Leonard Cohen, jedynie w Polsce cieszy się tak dużą popularnością i tylko u nas nie ma statusu wykonawcy niszowego. Wszystko to dzięki jednej osobie, nieodżałowanej pamięci Maciejowi Zembatemu. To on, właściwie jednoosobowo, wykorzystując fale radiowej Trójki uczynił z Cohena gwiazdę pierwszej wielkości, przynajmniej nad Wisłą. Oczywiście były ku temu odpowiednie okoliczności, że wymienię tylko brak konkurencji w eterze, głód wiedzy w słuchaczach i a może przede wszystkim brak złych starych przyzwyczajeń, jak choćby nawyk słuchania zuniformizowanej papki. Wreszcie byli sami słuchacze, którzy na swoje magnetofony MK 125 a potem kaseciaki Grundig nagrywali rzewne i bardzo nie radiowe ballady i puszczali dalej w świat.

Fernando-de-Castilla-0

Bez solery nie ma sherry

Tamta sytuacja z Cohenem jest łudząco podobna do tej z sherry. Po pierwsze osobowość. W obecnych realiach jest nią Andrzej Daszkiewicz, po drugie produkt czyli sherry , ono jest choć nie w takim wyborze i nie w takiej dostępności jak by się chiało. Po trzecie klienci czyli my Polacy. Nie okłamujmy się, ale en mass to my się na winach nie znamy, to też nie będziemy podążali za jedynie słusznym typem lekkiego wina o owocowym pokroju. Większość z nas nie wie, że wino ma typy! Dlaczego w takim razie nie próbować klienta przekonywać do sherry, nie będzie to ani łatwiejsze ani trudniejsze niż przekonanie do SB z Nowej Zelandii. Przypominam, większość klientów to tabula rasa, i można łatwo ich przekonać że wino jest fajne wtedy kiedy smakuje orzechami a nie owocami. To trochę donkiszoteria, ale czemu nie spróbować? Przecież szaleniec od wizjonore różni się tylko tym, że temu drugiemu się udało. Mówmy więc o sherry, dodajmy jej trochę opartej o snobizm otoczki, zacząć mówić o winie brytyjskich gentelmanów, o klubowych skórzanych fotelach i ulotnym blasku elitarności. Wspominajmy o Sherloku i literaturze brytyjskiej, a tak na marginiesie to jak myślicie, co Filias Fogg pijał w swoim klubie?  Tym młodszym trzeba  zacząć opowiadać o hipsterach i londyńskich, tokijskich i nowojorskich koncept-barach gdzie pija się oloroso i nosi brody i spodnie rurki. Brakuje tylko jednego, brakuje odpowiednika trójkowego eteru. Można jednak pokombinować i np. namówić pana Daszkiewicza i pana Bońkowskiego, by powiedzmy w każdy czwartek na łamach WI ukazywał się tekst o sherry, tak jak dziś jest z sobotami i whisky. Może temat podchwyci też blogosfera i ta tematyka, oczywiście w oparach pewnej unikalności i elitarności, zacznie się pojawiać na tym czy na tamtym blogu. Może jakaś zaprzyjaźniona blogerka kulinarna o dużym zasięgu opublikuje przepis z sherry w tle. Oczywiście gwarancji sukcesu nie ma, ale zawsze warto próbować. Szkoda by było, spróbujmy sherry ocalić od zapomnienia.

Mniej więcej taka myśl „szkoda by było to stracić” miałem cały czas z tyłu głowy próbując 6 butelek sherry, pełny zakres serii Classic, od Fernando de Castilla, małej bodegi z Jarez de la Frontera które właśnie trafiły do stałej oferty Szlachetnego Gąsiorka. Spróbowaliśmy prawie wszystkich typów i po raz kolejny utwierdziłem się w swojej miłości do tych win. Teraz już zapraszam na spacerek przez uniwersum sherry

Fernando de Castilla Fino Classic

Fernando-de-Castilla-1

Wino dojrzewające przez 5 lat pod osadem drożdżowym (flor). Jak na fino stosunkowo słabe bo tylko 15%. W barwie ciemno słomkowe, w nosie zdecydowane o wyraźnych tonach zielonych łupek z orzechów włoskich. W ustach lekkie, zdecydowanie wytrawne (wino ma poniżej jednego grama cukru na litr) a przy tym nie wykręcająco kwasowe, Właściwie pozbawione tonów owocowych. Zamiast tego sporo migdałów, nut piekarskich i orzechów. Zapijałem nim plastry długo dojrzewającej kiełbasy i rewelacyjnie się to zgadzało. Dobre plus czyli 4,5. Cena promocyjna obowiązująca do końca kwietna – 49 zł

Fernando de Castilla Manzanilla Classic

Fernando-de-Castilla-3

Manzanilla powstaje tak samo jak fino czyli bazowe wino po wzmocnieniu do 15% dojrzewa pod florem. W tym wypadku były to trzy lat. Różnica polega na tym, że dojrzewa w położonej nad samym oceanem miejscowości Sanlucar de Barrameda. A tam powietrze nie dość że słone to jeszcze pełne jodu i ta sól i ten jod wnikają do wina determinując jego smak. Ta manzanilla jest bardzo jasna, blado słomkowa w nosie miękka, orzechowa z delikatnym powiewem jodyny. W ustach delikatniejsze niż fino, lekko słonawe co robi z niego idealne wino gastronomiczne . Moje ulubione parowanie to wędzone tłustawe ryby, choćby i swojska i świetnie znana makrela. Ważne byście zadbali aby tak fino jak i manzanilla były mocno schłodzone, nawet do 5 stopni Celsjusza. Dobre plus czyli 4,5. Cena promocyjna obowiązująca do końca kwietna – 49 zł

Fernando de Castilla Amontillado Classic

Fernando-de-Castilla-2

To wino narodziło się jako fino a potem już bez kożucha dojrzewało przez 8 lat w systemie solera podlegając cały czas mikrooksydacji i mieszając się z poprzednimi rocznikami. W efekcie otrzymujemy wino o kolorze ciemnego bursztynu, o aromatycznym nosie z czekolady, tostów i wyrazistym powiewem orzechów laskowych. W ustach skoncentrowane, orzechowe umiarkowanie kwasowe a przy tym prawie zupełnie pozbawione cukru ( jest go tylko 2 gramy na litr). Piłem do wędzonego fileta z kurczaka i fajnie pasowało. Mówiąc szerzej sprawdzi się do większości potraw z drobiu. Ważne by tu wina zbytnio nie schładzać. Podajcie je w temperaturze 14-16 stopni. Dobre  czyli 4,o. Cena promocyjna obowiązująca do końca kwietna – 49 zł

Fernando de Castilla Oloroso Classic

Fernando-de-Castilla-4

Oloroso to pierwsze na dzisiejszej sherry jedynie utleniane a nie poddawane oddziaływaniu biologicznemu jakim jest kożuszek z drożdży. Przy tym typie sherry wino bazowe (zawsze ze szczepu palomino) wzmacnia się do 18 % a potem umieszcza w beczkach systemu solera-criadera na nie mniej niż 5 lat – w wypadku tego Oloroso było to 6 lat. Potem się butelkuje. To co trafia do kieliszka ma odcien mocnej herbaty. W nosie złożone, znów oparte o orzechy ale jest też karmel i czekolada. W ustach łagodniejsze od win poddanych flor, bardziej aksamitne i dłuższe ale brak mu pewnego zakresu nut, nazwijmy je umownie piekarskimi. Bardzo gastronomiczne. Bardzo dobre plus czyli 5,0. Cena promocyjna obowiązująca do końca kwietna – 49 zł

Fernando de Castilla Creme Classic

Fernando-de-Castilla-5

Pierwsze i jedyne wino dwuszczepowe. Bazuje na opisanym wyżej oloroso do którego w piątym roku dojrzewania dolano 10% poniższego Pedro Ximenez i zostawiono na kolejne 3 lata. Wyszło wino słodkie, cukru jest aż 130 gr/l alkoholu 17%. Prawie likier. Tu mały wtręt, Sherry Creme to wino które przez XIX wieku i początek XX odpowiadało za plagę pijaństwa wśród starszych przedstawicielek brytyjskiej arystokracji. To tez wino które towarzyszyło gentlemanom przy poobiednim cygarze. Pachnie tostami, rodzynkami i czekoladą i orzechami. Smakuje podobnie, jest gęste , spójne i złożone.  Najlepiej komponuje się z zapachem starych książek, skórzanej tapicerki i politury. Podawać w bibliotece. Dobre plus czyli 4,5. Cena promocyjna obowiązująca do końca kwietna – 49 zł

Fernando de Castilla Pedro Ximenez Classic

Fernando-de-Castilla-6

Wino jednoszczepowe ale zamiast palomino mamy PX. Po wzmocnieniu dojrzewało przez 8 lat zamieniając się z cukrowego siłacza. Cukru jest tu aż 290 gr/l  co w każdej innej konkurencji poza winami wzmacnianymi jest wartością zwalającą z nóg, tu to ledwie średnia. Topowy PX od tego producenta ma aż 420 g/l.  Wino w nosie owocowe, rodzynkowo-daktylowe. W ustach smak determinują suszone figi. Kwasowość bardzo niska, to tez to wino o konsystencji syropu trzeba sączyć małymi łyczkami ciesząc się przy tym intensywnością każdej kropli. Bardzo dobre plus czyli 5,5 . Cena promocyjna obowiązująca do końca kwietna – 62 zł

To tylko jedna półka jednego producenta. Ma on w ofercie różnie wina oznaczone jako ANTIQUE, to wina z czasem dojrzewania pomiędzy 20 a 30 lat. Do tego w rozsądnych cenach. Wiele z nich kupicie w cenie do 150 zł. Pijcie sherry, bądźcie inni, bądźcie smart J i zaufajcie mi, zawsze gdy wchodzi w grę „jedzenie palcami” czyli przekąski tartinki, kanapeczki, koreczki i inne tapas sherry sprawdzi się wyjątkowo!

A żeby się w tym dziwnym uniwersum nie pogubić mała grafika, prawie jak mapa która pozwoli się w tym jeszcze lepiej zorientować.

Fernando-de-Castilla-10

Wszystkie wina kupicie w Szlachetnym Gąsiorku, na zaproszenie którego degustowałem. 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl