Zarejestruj się jako konsultantka AVON i kupuj z rabatem

Krótko

Ernest Jezionek „Z miasta” – zapowiedź

Klimat starego Gdańska, znoszone rękawiczki, stara maszyna do pisania, wysłużony holownik z duszą i kilka innych rzeczy, które stały się bohaterami drugiego planu. Kiedyś były dla kogoś ważne, a pamięć po tych ludziach została zapisana w przedmiotach. Historia smutku, bólu, wspomnień.

Tytuł „Z miasta” nawiązuje do stałej rubryki, drukowanej w przedwojennej „Gazecie Gdańskiej”. Bohaterami dziewięciu opowiadań są postacie, których nazwiska przez chwilę się w niej pojawiły i dzięki temu zagościły w świadomości gdańszczan. Ludzie ci nie zostawili po sobie zbyt wiele, wymazani przez historię z pamięci miasta. Ale przetrwały po nich osobiste przedmioty, w magiczny sposób przedłużające ich trwanie.

Ernest Jezionek – mieszka w Gdańsku, oceanograf, specjalista od prac badawczych dna morskiego. Z zainteresowania żeglarz i instruktor żeglarstwa. Od niedawna pochłonięty nową pasją – pszczelarstwem. W wolnym czasie pisze. W 2017 roku jego opowiadanie „Lukrecja z Kamiennej Grobli” zostało nagrodzone w konkursie literackim „Kryminalne opowiadanie z Trójmiastem w tle”.

Fragment:

Rozgrywaliśmy mecz i późno w nocy, po przyjęciu organizowanym na naszą cześć, wracaliśmy do domu. Zmęczeni, wtuleni w prochowce chłopcy drzemali, usypiani monotonnym stukotem kół. Ze snu wyrywały nas głośne pokrzykiwania konduktora, aby przygotować paszporty do kontroli. Czekałam, kiedy znów podczas rewizji wyląduję z innymi rzeczami na podłodze.

Raz, gdy leżałam na ziemi, w moim perłowym oku odbiła się sylwetka mężczyzny uciekającego przez okno na korytarzu do drugiego pociągu.

– Leon, uciekaj! – krzyknął Klemens, gdy zauważył dwóch policjantów zbliżających się do wagonu.

Pobiegli za nim, ale po chwili zawrócili zdyszani.

Polowanie trwało. Uprzykrzali mu życie, by zmusić do wyjazdu z miasta, on jednak pozostał do końca. Chłopcy nadal grali w lidze, choć coraz więcej kamieni leciało w naszą stronę. Czerwone prostokąty z czarną swastyką na białym tle powiewały na wietrze zamiast klubowych flag. „Sport heil” zastąpiło butne „Sieg heil”3, wykrzykiwane przez rywali stojących z wyprostowanymi dłońmi w geście pozdrowienia. Brutalnie faulowali Leona i pozostałych chłopaków, a trybuny wyły z radości. Brunatny tłum falował ze złości, wygrażając pięściami, gdy schodziliśmy z boiska.

Kiedyś, gdy wygrywaliśmy z Schutzpolizei Danzig, wkroczyli na boisko i przerwali grę. Musieliśmy

uciekać. Klemens podnosił mnie z ziemi, gdy z tyłu pojawił się mężczyzna. Szarpnął moją rękę i próbował wyrwać. Zatrzeszczały szwy, poczułam, jak uchodzi ze mnie powietrze, a z nim pamięć. Klemens kopnął go kolanem. Mężczyzna puścił mnie, dwoma rękoma chwycił się za brzuch i upadł na murawę. Pobiegliśmy do szatni. W domu matka Klemensa zaszyła dziurę pod pachą. Oprócz kilku utraconych wspomnień, nie było śladu po ranie.

 Autor: Ernest Jezionek

Tytuł: „Z miasta”

DATA PREMIERY: GRUDZIEŃ 2020

Wydawnictwo Oficynka

O autorze

Informacja prasowa

Tak oznaczone wpisy powstają na podstawie informacji prasowych, maja charakter informacyjny i nie zawsze reprezentują poglądy blurpppa