Wino i destylaty

Dwór Sieraków: Wine Jurnalist’s Diner i Grand Tokaj Furmint 2018

Grand Tokaj Furmint 2018
Grand Tokaj Furmint 2018
Napisał Blurppp

Gdyby nie Covid to pewnie pisałbym właśnie swoją relację z tegorocznych Ogrodów Wina. Pewnie pośród win godnych waszej uwagi wymieniłbym Grand Tokaj Furmint 2018. Los jednak postanowił inaczej, z wiadomych powodów imprezę trzeba było odwołać. Ale Dwór Sieraków ma swoją wierną klientele i z myślą o nich przygotował coś co zastąpiło tradycyjną kolację – Winemaker’s Diners. Zamiast niej wydano Wine Jurnalist’s Diner, w której ku swojej wielkiej radości, miałem nie tylko okazje uczestniczyć ale i o jednym z win z listy opowiedzieć.

Grand Tokaj Furmint 2018

Jako, że organizatorzy dali mi prawo wybrania sobie jednej z etykiet, bez zbędnych żadnych wątpliwości wybrałem właśnie Grand Tokaj Furmint 2018. Co o nim powiedziałem przeczytacie troszkę niżej.  A ja tymczasem pochwalę się zdjęciami tego co było pite i jedzone.

Aperitif

Individo Traminer -Sauvignon Blanc 2019

Pierwsza przystawka

Carpaccio z pieczonych buraków z ziołami bundzem i orzechami + Lava Beneventano 2019

Druga przystawka

Ravioli giganti z żółtkiem, pieczoną papryką i ricottą z tymiankiem  

Winnica Turnau Riesling 2019 + Grand Tokaj Furmint 2018

Intermezzo

Sorbet jabłkowy z wódką Dwór Sieraków Jarzębiak

Danie główne  

Filet z jesiotra na tarcie porowej z beszamelem

Anselmann Graubungunder Classic 2019 + Abbaye de Brully Pinot Noir AOC Burgogne 2017

Deser

Mrożony mus z selera naciowego i limonki + Cava Mont Marcal Grand Cuvee Brut Reserva

Poniżej zdjęcia potraw. Recenzje sobie daruje, ale zabaw smakiem, tekturą formą nie brakowało. Nie będę też recenzował poszczególnych win. Za to zdradzę wam, że o winach opowiadali dziennikarze Czasu wina: Dorota Romanowska, Justyna Suchocka, Wojciech Giebuta i niżej podpisany. Zaś same parowania były więcej niż udane, a odpowiadał za nie nie kto inny jak Wojciech Giebuta właśnie.

Od prawej stoją: Dorota Romanowska, Wojciech Giebuta, Justyna Suchocka i niżej podpisany Irek Wis

Menu w obrazkach, potrawy w kolejności  serwowania. Wybaczcie jakość, ale światło w restauracji Dworu Sieraków ma tworzyć atmosferę a nie ułatwiać fotografie kulinarną.

A teraz już moje kilka słów na temat

Grand Tokaj Furmint 2018

Grand Tokaj Furmint 2018

Szanowni Państwo

Jeszcze niedawno mawiało się, by nie ufać nikomu, kto twierdzi, że była na Woodstock i wszystko pamięta. Na pewno kłamie. A ja parafrazując mam takie powiedzenie, nie ufam nikomu kto mówi lubię furminta. No chyba że podaje określenie precyzujące. Inaczej podejrzewam, że tak naprawdę nigdy go nie pił, bo gdyby pił to by musiał doprecyzować. Wszak furmint ma tyle twarzy ilu winemakerów, ile jest działek, ile jest na to wino pomysłów. Wszak z jednej strony to z furminta powstają słodkie Aszu, z drugiej rześkie wina musujące. Jest też oczywiście wszystko pomiędzy.  

Do tego, choć najczęściej kojarzymy ten szczep z Tokajem uprawia się go też w innych miejscach, choćby na Słowacji czy na zboczach słynnej góry Somlo. I warto o tym pamiętać, bo ten szczep wspaniale przenosi cechy siedliska. Również dzięki temu jest tak plastyczny, tak nieoczywisty.

I przez te dwie cechy wielu twierdzi, że to jeden z najwspanialszych białych szczepów jakie dała nam natura. Że to jedyny pretendent, by z królewskiego tronu zrzucić rieslinga. Wszak ma nad nim jedna podstawową przewagę, doskonale współpracuje z beczką. 

Zostawmy jednak spory na szczytach, i sięgnijmy do kieliszka. Znaczy państwo sobie sięgną, a ja opowiem o producencie. Opowiem bo warto, szczególnie dziś. Bo odpowiadający za to wino Grand Tokaj jest firmą będąca istnym uosobieniem udanej transformacji. A takich jest nie wiele. Jeszcze całkiem niedawno byli czymś w rodzaju winiarskiego PGRu, czy też bardziej elegancko Borkombinatu. Dziś z tamtymi czasami Grand Tokaj łączy tylko niezmienna własność skarbu państwa. Tak jak nasz stadniny w Janowie, tylko tam, w przeciwieństwie do naszych stadnin, zmiany nastąpiły w dobrą stronę.

Wracając do Grand Tokaj prawdziwa zmiana nastąpiła w 2013 roku, to wtedy postanowiono by marka oznaczała naprawdę jakościowe wino. I była to bolesna transformacja, bo trzeba było połączyć ogień z wodą. Z jednej strony wymagania jakościowe wobec surowca z drugiej interesy ponad 1000 małych plantatorów winorośli, łącznie gospodarujących na ponad tysiącu hektarów, od lat dostawców Grand Tokaj. Grona z 66 hektarów własnych parceli nie wystarczało na ten rozmiar produkcji. Do tego 1000 działek to 1000 różnych gron. Takie coś może ogarnąć tylko enolog, najlepiej najlepszy enolog do tego wychowany w Tokaju.

Takich jest dwoje, jeden jest już właściwie emerytem, a drugi to słynny twórca stupunktowej esencji, zdobywca tytułu Enologa roku Károly Áts. I to on od 2013 dowodzi produkcja wina w Grand Tokaj. Wspominam o tym, bo szczerze wierzę, że osobowość winiarza przenika do wina. A Károly Áts to człowiek szczęśliwy. Jak sam mówi, nie dość że pracuje w regionie w którym się wychował i który kocha, to jeszcze robi to co robić lubi – tworzy wino. I to sprawia, że szanowni państwo wypełnia wino ludzi szczęśliwych. Wino niosące radość, ale i spokój, ale nie pozbawione pazura.

A teraz będą technikalia, ograniczone do dwóch istotnych informacji, I proszę się nie bać, nie będzie o szczęśliwych uśmiechniętych dziewicach zbierających grona przy księżycu w pełni w dzień kwiatu czy korzenia. Będzie o tym co na poziomie piwnicy naprawdę wino kształtuje. Zamiast tego chcę zwrócić uwagę, na to, że wino było fermentowane w dużych 5 hektolitrowych beczkach o średnim wypaleniu, a potem tam przez pięć miesięcy dojrzewanie na osadzie.  

Dlatego też, kiedy zanurzycie państwo nos w kieliszku do tonów brzoskwini, moreli i winogron dojdzie delikatny ton dymny. To właśnie efekt kontaktu z wypalana beczką. Podobnie jak relatywnie niska jak na furmint kwasowość. Z kolei koncentracja, to efekt dojrzewania na osadzie. Z kolei wyrazista owocowość to już cecha szczepu, z kolei dobitnie zaakcentowana w końcówce słoność to zasługa siedliska. A furmint przenosi doskonale.

Tyle analiza technicznie sensoryczna, dla mnie wystarcza że to wino sprawia, że się uśmiecham. Czego chcieć więcej.

W kolacji brałem udział na zaproszenie organizatorów 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl