Zarejestruj się jako konsultantka AVON i kupuj z rabatem

Wino i destylaty

Douloufakis Winery Entoria Red 2020 czyli grecka przygoda

Napisał Blurppp

Ta sytuacja jest sumą tak wielu szczęśliwych zbiegów okoliczności, że gdyby nie wydarzyła się naprawdę to prawdopodobnie nie byłbym jej w stanie wymyśleć. Widać są jakieś siły, które chcą by mój związek z winem jednak trwał. Posłuchajcie więc o przygodzie jak mi się przytrafiła, choć właściwie przytrafić się prawa nie mogła.

Jak zapewne zauważyliście coraz mniej na blogu wina. I nie jest to wynik jakiejś świadomej decyzji a konsekwencja lekkiego buntu mojego organizmu. Nie oznacza to, że nagle przestałem lubić wino, natomiast przestałem je pić. Nadal zdarza mi się degustować, ale wtedy spluwam. Natomiast od jakiegoś czasu nie otwieram wina w domu, no chyba że w okolicznościach towarzyskich. Nie jestem przecież uzależniony, dlatego jak tylko jest ktoś, kto skończy butelkę z której ja wychylę kilka łyżek to czemu nie.  

Nie inaczej jest na wakacjach, a te były dla mnie w tym roku po pierwsze pełne problemów z ich zorganizowaniem. Po drugie zamiast wyczekanych dwóch tygodni zrobił się tydzień. A ja potrzebowałem odpocząć. I to długo. Dlatego w tym roku, podczas wakacji na Krecie, świadomie nie zorganizowałem sobie żadnej wizyty w winnicy. Każdy taki wyjazd to przynajmniej pół dnia, winorośl nie rośnie przecież w kurortach. A na Krecie, jest z tym jeszcze gorzej, bo winnice są w górach, tam gdzie chłodniej. To też temat sobie odpuściłem.

Nie zamierzałem natomiast rezygnować z okazji z zakupów winnych. Widać mam w sobie coś z tych smoków, co to lubią posiadać i śpią na kupie skarbów. Choć złotem się ani nie posila ani nie napiją a i handlu prowadzić nie potrafią. Słowem strzegą czegoś co jest dla nich bezużyteczne. Tak i ja choć wina nie pije to lubię je mieć. Wiem, trudno to zrozumieć.

To też spacerując po malowniczych uliczkach Rethymnonu zaglądałem do każdego mijanego sklepu z winem. Szukałem tam win z regionu innego niż Heraklion. Te już miałem okazje poznać, a Kreta to cztery strefy klimatyczne i aż pięć różnych apelacji plus ogólna. Te z największego i najsłynniejszego już przecież znałem. Trzeba było poszukać głębiej. Do tego czasami rozmowa ze sprzedawca w dobrym sklepie z winem daje więcej niż wizyta u winiarza. Tak, wierzcie mi lub nie ale tak jest. Dobry winiarz ma spojrzenie z dystansu, z pewnego oddalenia, jest ono może mniej szczegółowe za to zdecydowanie bardziej analityczne. 

Gawędzę siebie więc z winnym kupcem, ten trochę narzeka na ruch, trochę chwali postęp jakościowy w pewnym momencie naszą rozmowę przerywa stukot wózka wiozącego kartony z winem. Za niego powili wyłonił się potężnie zbudowany brodaty facet po czterdziestce. O dziwo sprzedawca natychmiast wyskakuje zza lady i leci przywitać gościa. Po chwili zostajemy sobie przedstawieni. Owym dostawcą jest sam Nikos Douloufakis, trzecie pokolenie winiarzy z Douloufakis Winery. I osoba odpowiedzialna za przywrócenie należnej roli endemicznym szczepom Krety. Człowiek łączący doskonałe wykształcenie z olbrzymim doświadczeniem.

Stery rodzinnej winnicy przejął w połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku i jedną z jego pierwszych decyzji było nasadzenie zapomnianego szczepu liatiko. Od tego czasu produkuje sporo odmianowych win z odmian lokalnych, zarówno białych jak i czerwonych. Nie zaprzestał przy tym tworzenia win blendowanych łącząc wspomniane szczepy lokalne z międzynarodowym.       

O dziwi dziś się nie spieszy, co jak dowiem się później nie zdarza się często. Nie można się zresztą temu dziwić, na głowie ma 20 hektarowa winnicę a której , pomimo sztabu współpracowników, wszystkiego stara się dopilnować sam. Pełno go tak w polu jak i w piwnicy. Jak mówią o nim współpracownicy zna każdy krzew. Podobnie jak każdy zbiornik i każdą beczkę a ostatnio również każdy dzban. Od pewnego czasu bowiem zaczął przy produkcji stosować antyczną metodę fermentacji w ceramicznych dzbanach pitoi. Podobno zainspirowała go do tego sąsiadka Eirini Daskalaki z Silva Winery położonej o półtorej kilometra dalej.

Rozmawiamy jakiś kwadrans, opowiada mi o swoich winach, o ziemi i o tym, ze choć na Krecie jest gorąco jak w piekle to on się nie boi ocieplenia klimatu, jak trzeba będzie to zacznie sadzić winorośl wyżej. Dziś jego działki są na wysokości około 350 metrów nad poziom morza, jak trzeba będzie to posadzi na 500 metrach. To skompensuje wzrost temperatury.

Jednak naprawdę zapala się dopiero gdy pytam go o największe wyzwanie. Nie zastanawia się ani chwili. I o dziwo nie mówi o winach z dzbanów czy też amfor a o winie musującym. Na dziś robi jedno musujące vidiano. Nazwał je Sparkling Douloufakis czyli własnym nazwiskiem i jest z niego dumny. Jak z dumą mówi wina bazowe dojrzewają przez 2 lata na osadzie dzięki czemu są kremowe, dokładnie odfermentowane i bardzo skoncentrowane. Tak przynajmniej mnie zapewnia, bo nie jest mi dane tego wina ani kupić ani spróbować. Produkcja jest stosunków mała a butelki trafiają jedynie do wybranych importerów a na wyspie do najlepszych restauracji.

W końcu pytam jaką butelkę proponuje mi na wieczór. O dziwo sięga po niższą półkę (za co wdzięczny jest mu mój portfel) i bierze wino… czerwona. Tymczasem poza klimatyzowanym wnętrzem sklepu jest 38 stopni. Robię wielkie oczy a on tylko się uśmiech a i mówi schłodź do 13 stopni i zobaczysz jak to odświeża. W moje ręce trafia butelka Douloufakis Winery Entoria Red 2020. Przy kasie dowiem się, że jej cena to całe 5,49 euro. Jeszcze szybkie podanie sobie rąk zaprasza  obiecuję, że kiedyś to zrobię i wychodzi. Więc może jednak się spieszył. Szybko dobieram drugą butelkę, coś trzeba przecież zabrać do domu.

Douloufakis Winery Entoria Red 2020

Wino jest kupażem dwóch szczepów typowo kreteńskich: kotsifali i liatiko z międzynarodowym syrah. W całości powstało w stalowych zbiornikach, z założenia ma nieść odświeżenie i być skupione na owocu, to też nie dojrzewało ani chwili w drewnie. Czuć to już na poziomie nosa gdzie prócz czarnych i czerwonych owoców co prawda daje się wyczuć jedna przeprawę, ale jest nią czarny pieprz typowy dla syrah. W ustach rządzi owoc i kwasowość, garbniki choć obecne są delikatnie wycofane. Wino jest harmonijne, lekki i właśnie takie na ciepły dzień, może nawet na gorący, o ile je wcześniej schłodzimy. A że weekend ma być ciepły to może uda się wypić mały kieliszeczek, a reszta podzielić ze znajomymi.

Wina Douloufakis Winery są dostępne w Polsce  w ofercie https://eurofoodsgastro.pl/

Wino to mój własny zakup 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl