Zarejestruj się jako konsultantka AVON i kupuj z rabatem

Podróże

Dla tych bez kondycji – pętla Krzeszów – Leskowiec

Napisał Blurppp

Proponowana dziś trasa to z całą pewnością nie jest wysokogórska eskapada a raczej sympatyczny spacer idealny dla ludzi z ciut słabszą kondycją i oczywiście dla rodzin z dziećmi. Nie oznacza to, że po drodze nie ma podejść, że całość jest po płaskim i bardzo łatwa. Choć powiedzieć, że jest trudno to za wiele. To taka trasa dla wprawnych piechurów na pół dnia a dla tych mniej wprawnych na przyjemną jednodniową wycieczkę. Tak wygląda pętla Krzeszów – Leskowiec.

Krzeszów to wieś położona 20 kilometrów na południe od Wadowic. Z Krakowa jedzie się tutaj godzinę z hakiem, w zależności od ruchu. W sobotni poranek ze wschodu miasta udało się nam dojechać w 70 minut. Pisze o tym, bo bazą startową na ta wycieczkę jest właśnie Krzeszów (w żadnym wypadku nie pomylcie z Krzeczowem czy Krzeszowicami).

A tak dokładniej warto nastawić nawigacje na Kościół pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Krzeszowie. To pod nim zbiegają się dwa szlaki. Jest też przy nim spory wygodny parking, nie będzie wiec problemu z pozostawieniem auta.

Spacer rozpoczynamy idąc równolegle do kościelnej nawy, sam budynek powinien być po prawej stronie. Po kilkunastu sekundach dochodzimy do kapliczki Księza Studnia. Kilkanaście kroków dalej, przy pizzerii Jowisz skręcamy ostro w lewo i idziemy asfaltem w stronę Charańczykówki. Od tego momentu jesteśmy na czerwonym szlaku. Po 10 minutach skręci on w wąską drogę między domami. Miejsce skrętu jest dobrze oznaczone i nie powinniście go przegapić.

Teraz szlak wiedzie droga pomiędzy pastwiskami, ale dość szybko wchodzimy do lasu. I właściwie aż na szczyt, nie licząc kilku polan i przecinek będziemy szli właśnie lasem.  W sezonie z pewnością uda wam się znaleźć sporo grzybów, a na początku września rosnące w około krzewy jeżyn gięły się od owocu.

pętla Krzeszów – Leskowiec

Objadając się darami lasu bardzo szybko dochodzi się do Wzniesieni pod Palusową Górą (583 m n.p.m.). Nadal trzymając się czerwonego szlaku po dwudziestu minutach dochodzimy do pierwszej z kilku polan. Tu pierwszy raz otworzy się widok na szczyty Beskidu Małego. Wychodząc z polany warto zwrócić uwagę na rozdwojone drzewo i zasiąść na nim jak na tronie.

Nim usiądziemy patrzmy pod nogi, i ogólnie rozglądajmy się. Szlak wiedzie miejscami mało uczęszczanymi i władanymi przez zwierzęta. To też przy odrobinie szczęścia jest szansa na miłe spotkania, np. z zaskrońcem. Błagam nie róbcie im krzywdy. 

Kolejny ciekawym punktem jest Polana Lubardowa-Semikowa z pięknymi brzozami, warto tu się na chwilę zatrzymać i nacieszyć oczy. Teraz jeszcze 15 minut marszu i dochodzimy do Przełęczy Władysława Miodowicza (866 m n.p.m.). Tu na niej krzyżują się szlaki prowadzące na Leskowiec. Choć pokonaliśmy blisko 300 metrów przewyższeń nie jest to meczące i w żaden sposób trudne. Metry wysokości jakoś tak same zostają za nami.

pętla Krzeszów – Leskowiec

Teraz już prawie po płaskim i po 5 minutach dochodzimy do Schroniska PTTK Leskowiec (890 m.n p.m.). Warto tu naładować bateryjki. Polecam znakomity żurek z białą kiełbasa i obowiązkowo ciasto domowe.  Osoby zainteresowane mogą odwiedzić stojący zaraz za schroniskiem Krzyż Ludzi Gór oraz Groń Jana Pawła Drugiego – w końcu jesteśmy blisko Wadowic.  Ja sobie te atrakcje zostawiłem na kolejny raz.

Po wizycie w schronisku wracamy po własnych śladach do przełęczy Władysława Miodowicza, ale na niej nie skręcamy w ale idziemy prosto. Po 10 minutach dochodzimy na szczyt Leskowca. (922 m n.p.m.). Tym samym osiągnęliśmy najwyższy punkt wycieczki. Warto oglądać panoramę i ruszamy dalej.  

Teraz trzeba zachować odrobine uwagi, bo jedynym dobrze oznaczonym szlakiem przy krzyżu oznaczającym wierzchołek jest oznaczenie szlaku czerwonego. Tymczasem my musimy przejść na szlak żółty. Najprościej odnaleźć go wchodząc w wąską ścieżkę prawie dokładnie naprzeciwko tablicy informacyjnej.

pętla Krzeszów – Leskowiec

Od tego miejsca prawie do parkingu będzie prowadził nas właśnie on.  Ścieżka cały czas prowadzi w dół i momentami jest dość stroma. Dlatego jak nie lubicie ostrych podejść warto na Laskowiec iść w proponowanej kolejności a nie odwrotnie. Dość szybko dochodzimy do osady Targoszów. Od tego momentu aż do osady Wieczorki spacerujemy po obrośniętej z obu stron jeżynami drodze z betonowych płyt. Przy wyjściu z osady zmienia się w ścieżkę pomiędzy pastwiskami. Trzeba tu zachować ostrożność i wypatrywać miejsca, gdzie szlak żółty zetknie się ze szlakiem zielonym. I pozostać na żółtym.

Teraz przed nami ostatnie wzniesienie wycieczki Gronik (534 m n.p.m.). Tuż po przekroczeniu szczytu znów wychodzimy na łąki i ścieżką dochodzimy do asfaltowej drogi. Od tego miejsca będziemy cały czas widzieć kościelną wieże, kierujmy się na nią a poruszanie się ułatwi nam zielony szlak, który po około kilometrze doprowadzi nas na kościelny parking, czyli miejsce, w którym zaczęliśmy.

Poniżej macie pełna mapę przejścia wraz z profilem wysokościowym.

Trasa: Krzeszów, kościół – Krzeszów, kościół | mapa-turystyczna.pl

Co do statystyk, to szlak liczy sobie 14,1 km i wprawny piechur powinien go pokonać w 4 i pół godziny. Nam zabrało to 8 godzin wliczając czas na obiad w schronisku, kilka przerw na polankach (kto nie lubi poleżeć w słoneczku) i kilka przerw na szukanie grzybów, a tych było sporo. No i na jeżynowe obżarstwo.  Co do samego marszu, to myślę, że zabrał on nam 15 minut dłużej niż przewidziane 4 i pół godziny.  Suma podejść na trasie to 623 metry, ale jak już wspomniałem nie było to mocno odczuwalne. Za pokonanie tej trasy otrzymacie 20 punktów GOT.

pętla Krzeszów – Leskowiec

Całą trasa jest bardzo przyjemna, relaksująca i nie wymaga silnego przygotowania kondycyjnego. Poradzą sobie z nią dzieciaki i osoby starsze. Polecam, głownie przez bliski kontakt z przyrodą i lasem.  No i jak ktoś lubi grzyby, my wróciliśmy z pełną reklamówką.     

     

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl