Zarejestruj się jako konsultantka AVON i kupuj z rabatem

Przepisy Recenzje

Dionisios Sturis „Kalimera. Grecka kuchnia radości”

Napisał Blurppp

Dionisios Sturis przez lata kojarzył mi się z dobra informacją z zagranicy. On wtedy był korespondentem Radia Tok Fm a ja jego słuchaczem. Potem ja zmieniłem stacje a on pracę, choć z pewnością jedno nie było powiązane z drugim. Potem z czyjegoś polecenia wrzuciłem na słuchawki audiobookową wersję zbioru reportaży „Gorzkie pomarańcze”. A w czasie lockdownu zacząłem gotować „po grecku” bazując na umieszczanych na YT przepisach przedstawianych przez Sturisa. I było pysznie. To też kiedy tylko zobaczyłem, że autor wydał też pozycje kulinarną, o wszystko mówiącym tytule „Kalimera. Grecka kuchnia radości” natychmiast po nią sięgnąłem.

Dionisios Sturis „Kalimera. Grecka kuchnia radości”I bardzo się z tego zakupu cieszę. I to z przynajmniej trzech powodów. Trzech ba ta pozycja ma trzy warstwy. Pierwszą, pod względem objętości są portrety dań zakończone opisem ich przygotowania. Inaczej niż w większości książek kucharskich „Kalimera. Grecka kuchnia radości” przepisy są zamieszczone trochę przy okazji. Ważniejszym jest przedstawienie samych dań, ich roli na stole, kontekstu kulturowego. Czasem to wszystko jest jeszcze wzbogacone o anegdotkę albo mini wspomnienie.

Interesująca jest też selekcja. Wszystkie potrawy są wegetariańskie. Z jednym wyjątkiem nie ma też dań z ryb czy owoców morza. Ma to swoje uzasadnienie. Przez lata a pewnie nawet przez wieki mięso było niezbyt częstym gościem na greckim stole. Przypominam, ze w większości była to kuchnia wiejska, jedzona przez bardzo biednych ludzi. A tych na mięso zwyczajnie nie było stać. Co do ryb, to wytłumaczenie jest proste – autor ich nie lubi.  

Na szczególną uwagę zasługuje rozdział o deserach, jako wielki łasuch ( chwilowo na diecie) chodzę koło niego drobnym kroczkiem, ale jogurtu z miodem nie potrafiłem sobie odmówić. 

Przy okazji Sturis zwraca uwagę na ewolucję kuchni greckiej jako konsekwencje przemian społeczno- politycznych, w tym dużych ruchów migracyjnych. Dla przykładu wiedzieliście o tym, że ziemniaki na tamtejszych stołach zagościły dopiero po 1821 roku wraz z objęciem władzy przez Joanisa Kapadistriasa. Ten znał je z Włoch i to on je sprowadził do Grecji.

Takich ciekawostek jest bardzo wiele. Część w drugiej warstwie, czyli mini reportażach, a przypomnę Dionisios Sturis to przede wszystkim reportażysta. Każdy rozdział poprzedzony jest właśnie takim minireportażem przedstawiającym współczesną Grecję, te poobijaną kryzysem. Tę wciąż w procesie rekonwalescencji, te próbującą się pozbierać na nowo. Wszystko znów podane przez pryzmat człowieka, i jego sytuacji. Często niełatwej.

Jogurt z miodem, orzechami i słuszną porcją owoców. Deser idealny na śniadanie

Trzecią warstwą są szalenie osobiste wspomnienia. Autor wspomina swoje dorastanie na Dolnym Śląsku, pisze o ciężkiej sytuacji finansowej rodziny. Wspomina swoja matkę pracująca jako kucharka. Pisze o jej pracy a całą książkę wieńczy jej autorskim przepisem na … rybę po grecku.

Przy okazji odpowiada o swoim związku z innym mężczyzną. Tak, ta książka to dla mnie coming out Sturisa. Szalenie szanuje takie akty odwagi, szczególnie w tych dziwnych i niesympatycznych dla mniejszości LGBT czasach. Szanowny autorze, jak trafi się okazja przybijemy piątkę!

Ale nie o tym, wróćmy do przepisów. Kilka już spróbowałem. Briam genialny, fasolakia wspaniała, cynamon w sosie pomidorowym to moje odkrycie kulinarne tego lata. Doceniłem smak fety z solanki i chyba już nigdy nie kupię tej w kartoniku. Przestałem się też bać oliwy z oliwek odmierzanej nie łyżkami a na szklanki. U was pewnie będzie podobnie, bo zaprezentowane dania są bardzo smaczne.

No i wczoraj w jednej z sieciówek kupiłem 3 opakowania ciasta filo. Będzie się działo. To też najbliższe miesiące u mnie będą pełne greckich smaków. Z pewnością będzie pysznie i radośnie bo przecież kuchnia grecka to kuchnia radości.

„Kalimera. Grecka kuchnia radości” to jedna z najciekawszych pozycji kulinarnych tego lata, zdecydowanie POLECAM.

p.s. Dojechał już do mnie „Zachód słońca na Santorini” to też poważniejszą twarz Sturisa przedstawię wam niebawem.

Autor: Dionisios Sturisblurppp poleca

Tytuł: „Kalimera. Grecka kuchnia radości”

Stron: 270

Okładka: twarda

Ilustracje: kolorowe wysokiej jakości

Cena okładkowa: 59,90 zł

Wydawca: Wydawnictwo Wielka Litera

Książkę to mój własny zakup

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl