Winne Wtorki Wino i destylaty

Diez Llorente czyli tempranillio w srebrze i złocie

Napisał Blurppp

Kiedy Gustaw zaproponował tempranillo na temat Winnych Wtorków strasznie mnie korciło żeby poszukać czegoś nie oczywistego. A jest w czym wybierać, bo można sięgnąć do Prioratu i wybrać ojo de liebre jak nazywają tam ten szczep, można do Portugalii po tinta roriz albo do Kalifornii gdzie używa się nazwy valdepenas. Finalnie nic z tego nie wyszło i sięgnąłem po najbardziej charakterystyczną ekspresję czyli po wino z Ribera del Duero gdzie tempranillo nazywają tinto fino – czerwony wspaniały. A konkretnie sięgnąłem po etykiety Diez Llorente.    

W mojej ocenie wybór win z tej apelacji był cytując klasyka „oczywista oczywistością”. To właśnie tam powstają najlepsze odmianowe wina ze szczepu tempranillo. Pewnie odezwą się zaraz głosy w obronie bardziej utytułowanej Riojy, ale przypomnę, Rioja to często wina kupażowane, a Ribera del Duero to 100% tempranillo.  Wybrałem ten region jeszcze z jednego, bardzo subiektywnego powodu. Kiedyś pijałem wina z tej apelacji bardzo często, dziś pijam okazyjnie, powodem jest „waniliowy budyń z syropem wiśniowym”, który najczęściej dominuje w nosie tamtejszych tańszych win. Trafiła się okazja przypomnieć sobie tamte smaki to czemu z niej nie skorzystać.

Wybrałem nie jedną a dwie butelki. Obie od tego samego producenta – Diez Llorente. Jedną w srebrnym ubranku, drugą w złotym.

Srebro czyli Diez Llorente Roble 2013

Diez Llorente

Roble czyli beczka, w tym wypadku 6 miesięcy dojrzewania. Jak na warunki apelacji tyle co nic. Tyle tylko, że w wypadku win roble (co zresztą jest określeniem z poza prawa winiarskiego, to określa tylko wina joven, crianza, reserva i gran reserva) najczęściej stosuje się nowe beczki o intensywnych aromatach. Celem jest bowiem jak najsilniejsze nasycenie wina właśnie tonami beczkowymi. I w tym winie to wyraźnie widać i to na każdym poziomie. Oko jest bardzo radosne, wino jest fioletowe, błyszczące. Nos to początkowo dojrzałe wiśnie i konfitura z jeżyn, po chwili wychodzi jednak sporo słodkich przypraw i ów legendarny budyń tu dodatkowo przysypany kakao. Po godzinie owoc staje się wyraźniejszy i miększy a spora cześć beczki się ulatnia. Już na początku  w ustach owoc jest przyjemniejszy, świeższy za sprawą wyrazistej kwasowości, ale to nie owoc i kwasowość dominują. Tu pierwsze skrzypce grają garbniki, lekko nieuczesane, chropowate dające ale też dające wrażenie głębi i dużej intensywność. Posmak długi i lekko cierpki. Takie wino na dobry minus czyli 3,75. Cena 39 zł

Złoto czyli  Diez Llorente Reserva 2010

Diez-Llorente-2

Skoro 6 miesięcy beczki zdominowało wino to jak wygląda sytuacja kiedy wino dojrzewało w drewnie aż 18 miesięcy jak w tym wypadku? O dziwo tego drewna jest mniej! Nos to świeże dojrzałe wiśnie i dużo nut tostowych za to prawie bez słodkich przypraw. Usta zupełnie inne niż w wypadku „srebra” tutaj nie ma chropowatych, nieomalże ściernych garbników, tutaj jest uczucie jedwabistości, gładkości. Owoc udało się zachować w całkiem dobrej formie i nie odczuwa się aby było go za mało. Tonów „drewnopochodnych” jest sporo ale udaje się utrzymać równowagę z owocem. Dopiero w posmaku drewno zaczyna dominować. Mi się wino podobało, uwiodła mnie jego gładkość, aksamitność, swoista miękkość. Oceniam jako bardzo dobre minus czyli 4,75. Cena 90 zł.

Pierwsze z win pite solo okazało się zbyt drapieżnym, ewidentnie brakło mu sparingpartnera w rodzaju krwistego befsztyku, na którym mógłby stępić swoje zbyt wyraziste garbniki.  Drugi  z win natomiast świetnie sprawdziło się pite „pod książkę”. Dwa wina, dwie różne stylistyki, dwa różne obrazy tempranillo. Oba fajne choć każde na swój sposób. Trochę żałuję że nie miałem okazji spróbować cosecha od tego producenta, jest zupełnie bezbeczkowa. Może następnym razem będzie okazja. O tym jak smakuje oczywiście dam znać.

Oba wina otrzymałem od Wine And You, importera win Diez Llorente.

Winny Wtorek na podniebieniach innych blogerów


Winiacz

Enowersytet

Czerwone czy Białe

Dolina Mozeli

Italianizzato

Winne Przygody

Przy Winie

——————————————–

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl