Wino i destylaty

Degustacja „Letnie Wina Znad Loary”

Napisał Blurppp

Inicjatywa „Kup sobie wino” po raz kolejny zaprosiła na degustację. Jak prawie zawsze miała ona miejsce w klubie Artefakt. Tym razem pod ocenę zebranych poszły wina z Doliny Loary. Wybór wydaję się oczywisty, środek lata, wakacje, słoneczko. Wina z tego regionu jak żadne inne pasują właśnie na ten czas. Prowadzący Paweł Kolorus w zaproszeniu na degustację ujął to tak

„wina te odznaczają się lekkością, świeżością owocu i delikatnymi aromatami, w sam raz na miejskie znużenie w sercu upału. Nawet gdy już aura się zmieni, wina znad Loary warto poznać, bo jest to jeden z największych we Francji regionów, i najciekawszych winiarskich na świecie”

Nic dodać, nic ująć. Uczestnicy w liczbie około 20 mieli szanse spróbować 6 różnych etykiet. Dobrane były przekrojowo i reprezentatywnie dla cały obszar, od atlantyckiego wybrzeża po Turyngię.

Pierwszy kieliszek wznieśliśmy SAUMUR Gerard Leroux. To pochodzące ze środkowej części Doliny różowe wino musujące produkowane jest zgodnie z zaleceniami certyfikatu AB czyli jest winem biologicznym. To powstające metodą tradycyjną, czyli identyczną jak szampan, wino mnie nie zachwyciło.Kolor przyjemny, ciemno różowy, trochę landrynkowy. Nos bardzo zachęcający, malinowo-truskawkowy. Smak niestety nie był do tego adekwatny, wino mocno kwaśnie, raczej mineralne niż owocowe, Pomimo całej swojej świeżości i owocowych aromatów było po prostu zbyt krótkie. Jak określił to jeden z uczestników degustacji – wino na basen. (cena 54 zł)

Jako drugie pod ocenę trafiło MUSCADET DE SEVRE ET MAINE sur lie 2010 Guy Saget. Dziś odnotuję je jedynie. Jutro lub pojutrze ukarze się cała notatka poświęcona tylko tej butelce, w chwili gdy pisze te słowa właśnie stoi przede mną w kieliszku.

Kolejnym z win okazało sie TOURAINE 2008 blanc Guy Saget, będące kupażem sauvignon blanc 60%, chcnin 20%, 20% chardonnay. To złoto zielone wino w przyjemny sposób łączy cechy trzech szczepów z których powstało. W nosie mamy więc kocie siki, od SB zmieszane z wyraźnymi nutami owoców południowych, znalazłem tam również wyraźną nutę porzeczki. W smaku podobnie, owoce. Bardzo przyjemnie balansuje słodycz z kwasowością, jest pełne i okrągłe. Wino bardzo tarasowe, świetnie sprawdzi się jako freshmaker po ciężkim dniu. (cena 27 zł)

Reprezentantem Andegawenii był CABERNET D’ ANJOU rose 2011 Gerard Leroux który wywołał zachwyt sporej części zgromadzonych pań. Było to jedyne półwytrawne wino w czasie całego wieczoru. To różowe, powstałe z cabernet franc, wino biologiczne uwodzi przyjemnym różem, pachnie kwiatami i owocami. W smaku bardzo przyjemne, owocowe. Bardzo okrągłe, świetnie zbilansowana kwasowość i cukier resztkowy. Wino na taras, na babskie plotki, na niezobowiązujące picie i dla wszystkich bojących się słowa wytrawne, nawet gdy poprzedza je przedrostek pół. I dla tych co przygodę z winę dopiero chcą zacząć. (cena 32 zł)

Po bieli i różu przyszedł czas na czerwień. CHINON 2010 Guy Saget. Wino powstało na styku Andegawenii i Turyngii a swoją nazwę zawdzięcza nazwie regiony czyli Chinon właśnie. Ma intensywną czerwoną barwę owoców granatu. Pachnie owocami ale jest też nuta ściółki leśnej. W ustach wiśnia i malina a między nimi nuta migdałów albo pestki. Taniny stanowcze ale aksamitne. Dobra kwasowość. Wino o dużej pijalności, naprawdę łatwo i przyjemnie się je pije. Nie wymaga towarzystwa jedzenie, choć do kolacji też się sprawdzi. (cena 31 zł)

Ostatnim z degustowanych win było CABERNET D’ ANJOU rouge 2010 Gerard Leroux vieilles vignes, pisałem o nim obszerniej kilka dni temu, wystarczy kliknąć w nazwę wina.

Degustacja okazała się bardzo udaną, wszystko od doboru trunków, poprzez ciekawe wprowadzenie i opowieść o Dolinie Loary było przeprowadzone perfekcyjnie, wina podano w odpowiedniej temperaturze. Pełniący funkcję mistrza ceremonii Paweł Kolorus zaskakiwał nas slajdami, mapkami obszarów, wyświetlał zdjęcia gron z których powstały wina.

Na koniec naszła mnie tylko jedna refleksja, dlaczego tak udana impreza, do tego odbywająca się cyklicznie, ma tak niską frekwencję. W dość sporym mieście jakim jest Kraków, udział około 20 osób to naprawdę mizeria. Od pewnego czasu śledzę poznańskie spotkania wino maniaków. Tam w podobnych imprezach organizowanych przez inicjatywę „Winni Poznania” odwiedza po blisko 100 osób. Szanowni krajanie, nie możemy być gorsi. Jeżeli na kolejnej z winnych imprez w Krakowie nie pojawi się wystarczająca ilość osób, wsiądę w tani samolot do Poznania, w wyszukiwarkę wpisze hotele Poznań i polecę do chłopaków z Wielkopolski podpatrzeć jak oni to robią.

Wina na degustację dostarczył Francuski Gąsiorek, uczestnicy otrzymali kupony zniżkowe umożliwiające do 5% rabatu podczas zakupów.

Udział w degustacji brałem na koszt własny (30 zł)

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl