Wino i destylaty

Degustacja – Gruzja: tam, gdzie narodziło się wino.

Napisał Blurppp

 „Gruzja: tam, gdzie narodziło się wino” pod takim hasłem Paweł Kolorus i Marek Kutyła czyli Inicjatywa  „Kup sobie wino” zebrali w ostatni czwartek krakowskich winomaniaków.  Jak zawsze była świetna atmosfera. Również zgodnie z tradycją spotkaniu towarzyszyła prelekcja połączona z prezentacją regionu. Warto również zauważyć skokowy wręcz wzrost frekwencji. Salka w kubie Artefakt prawie pękała w szwach.

Najważniejsze jednak jak zawsze były prezentowane wina. Cztery pochodziły z najsłynniejszego regionu Gruzji czyli Kakheti ( południowy wschód kraju) jedna zaś z centralnie położonego regionu Kvanchkara.

Pierwsze w kieliszki poszło białe  Mtsvane  powstałe z lokalnych szczepów.  To przyjemne jasno żółte wino o lekko nosie o pełnym nut owocowo kwiatowych i jak by dystansujących się od tego orzechowo –chlebowo-słonych ustach i mineralnym posmaku dzięki swojej lekkości  świetnie sprawdziło się w roli otwierającego. ( cena za butelkę 36 zł wydaje się być zbyt wysoką)

Druga butelka to powstające tradycyjnymi metodami a więc w kvewri czyli wielkiej wkopanej w ziemie glinianej amforze. Tam fermentuje ono nad osadem ze skórek, pestek i szypułek. Taki proces bardzo wzbogaca smak. Do naszych kieliszków trafiło tak stworzone białe Kakhuri . Wino bardzo niejednoznaczne, barwa typowa dla tej metody czyli piękny bursztyn, nos bardzo niejednoznaczny, chlebowymi nutami. Usta zaskakujące, jak by taniczne choć  to wino białe, widać podczas fermentacji nad osadem doszło do maceracji skórek.  Wino ciekawe ale kontrowersyjne , kosztuje 35 zł więc wart spróbować.

Spotkanie z winami czerwonymi rozpoczęliśmy od  Didroani, to monoszczepowe saperavi dojrzewało przez 6 miesiecy w beczkach z francuskiego dębu. Wino mieni się intensywną czerwienią o rubinowych pobłyskach, ma bardzo intensywny nos o nutach róży  i owoców leśnych. W smaku okrągłe taniny i dużo wiśniowej owocowości, do tego nuta mokrego drewna. Bardzo przyjemne w odbiorze. Cena 42 zł

Po serii win wytrawnych przyszła pora na win słodsze. Pierwszym było półwytrawne Pirosmani Badagoni. Rubinowe i pachnące wiśniami.  W ustach znowu bardzo wiele wiśni, w końcu to ten sam szczep. Do tego fajna słodycz. Wino do placków i owocowych deserów. Dla mnie wino wieczoru. Kosztuje 37 zł.

Ostatnim z win było naturalnie półsłodkie  Khvanchkara. Również oparte endemiczne szczepy było bardzo łagodne i mocno likierowe w smaku. Gdzies głęboko wyczuwalny owoc granatu. Dla mnie wino za słodkie. Choć gdyby je podać z czekoladowym ciastem o polewie z gorzkiej czekolady mogło by smakować przyzwoicie. I raczej podawać w kieliszkach do porto niż do wina. Jako ciekawostkę można dodać że było to ulubione wino Stalina i to nim w Jałcie oblewano 4 rozbiór Polski.

Po degustacji jak zawsze można było nabyć prezentowane wina, i jak zawsze po spotkaniu jeszcze długo toczono niezobowiązujące rozmowy nad kieliszkiem. Kolejny czwartek z „Kup sobie wino” już na początku października, nie przegapcie.

Nad wszystkim jak zawsze unosił się rockowy duch tym razem uosabiany przez Eddiego Vaddera.

Degustowane wina pochodziły od importera Winacja

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl