Wino i destylaty

Degustacja BYOB w winebarze Stoccaggio i U Dvou lip Veltlinske zelene 2011 pozdni sber

Stoccaggio kraków
Byob Stoccaggio
Napisał Blurppp
Stoccaggio kraków

BOYB, czysta karta czym sie zapełni

BYOB – bring your own bottle czyli przynieś swoją własną butelkę. Pisała o tym Winicjatywa, piszą o tym magazyny winiarskie. Niestety ilość restauracji akceptujących tą formułę ciągle nie jest imponująca, a w niektórych wypadkach korkowe ustawiane jest na absurdalnym poziomie. Szkoda.
Troszkę przewrotnie do idei BOYB podszedł krakowski winebar Stoccaggio. W formie konkursu-zabawy, w niedzielny wieczór, ostatniego dnia wakacji zorganizował degustacje win własnych uczestników spotkania. Pomysł był prosty, pochwal się winem przywiezionym z wakacji. Każda para uczestników przynosi butelkę lub dwie, butelki zostają zakryte i podane pod ocenę w losowej kolejności. Klasyczna formuła degustacji w ciemno. Właściciel najlepszej butelki zostanie nagrodzony Amarone della Valpolicella z oferty sklepu przy działającego przy winebarze.

W degustacji wzięło udział 16, w większości młodych osób, a prowadzącemu Tomkowi Fijałowi przypadł obowiązek rozlania pomiędzy uczestników 14 win. Nie będę ich wymieniał ani publikował ich not degustacyjnych, tym bardziej, że większość i tak nie jest dostępna w Polsce. Chciałbym za to przedstawić kilka refleksji na temat winnych podróży i winnych zakupów.
Po pierwsze wiem, że osoby chodzące na degustacje, a tym bardziej na degustacje w formie BYOB z całą pewnością nie są reprezentatywne dla całej populacji, z drugiej strony, jak podało dziś Polskie Radio, w oparciu o raport jakiejś organizacji turystycznej w tym roku 5 milionów Polaków spędziło lub spędzi wakacje za granicą. Więc jeżeli tylko 1% z nich , choćby z ciekawości, wzbogaci swoje wakacje o element enoturystyczny to otrzymamy 50 tysięcy osób które z wakacji prawdopodobnie przywiozły jakieś wino.

Stoccaggio kraków

Tomek Fijał jak zawsze dba o wszystkich gości

Patrząc na poziom wczorajszych etykiet, przywieźli wino dobre lub bardzo dobre. Taki poziom prezentowały wczorajsze butelki. Nie było między nimi, żadnych półwin. Piliśmy wina wytrawne lub naturalnie słodkie. Nie trafiło się ani jedno, o którym mówi się, że to wino które źle podróżuje, choć trafiła się jedna butelka z wadą, za co nie można nikogo winić, a jedna butelka, przyniesiona przez niżej podpisanego, była już na krzywej zejściowej, pomimo zapewnienia producenta, o znacznie większym potencjale. Taki urok przechowywania win w piwnicy w bloku, gdzie centralne ogrzewanie płata żarty.

Choć wina których wczoraj próbowałem reprezentowały różne style, od lekkich białych win tarasowych, przez ciężkie, aromatyczne czerwienie o bardzo gastronomicznym pokroju po wina eksperymentalne czy może lepiej powiedzieć specjalne jak mocno utleniony, beczkowy harslevelu z Tokaju. Widać gust zróżnicowany ale dobry, wszystkie wina trzymały poziom i pokazały jak na dłoni, że młodzi Polacy, większość uczestników wczorajszego spotkania było przed trzydziestką, w winnym światku poruszają się bez kompleksów. Wiekszosć win, była typowa dla odwiedzanych regionów, wina egerskie były właśnie egerskie, wina tokajskie pokazywały zachodzące tam zmiany, czyli stopniowy wzrost udziału win wytrawnych w portfolio producentów, choć nie zabrakło oczywiście win naturalnie słodkich. Wiele z win pochodziło od renomowanych producentów i zostało kupionych bezpośrednio w winnicy a nie na szybko na stacji benzynowej podczas krótkiego postoju na siku. Były to wiec zakupy przemyślane, świadome i dlatego poziom całej degustacji trzeba uznać za naprawdę wysoki.

Stoccaggio kraków

Uśmiech gościł na twarzach przy większości etykiet

Drugą warta odnotowania obserwacja jest mapa wyjazdów która wyłoniła podczas degustacji. Pomimo lecących w dół z roku na rok cen biletów najchętniej odwiedzamy regiony winiarskie samochodem. Dla mieszkańców południa Polski to przede wszystkim Węgry, Austria, Chorwacja i północne Włochy. Poza dwoma wyjątkami wszystkie wina pochodziły właśnie z tych państw. Oznacza to, że coraz większa ilość rodaków zaczyna poznawać winiarstwo tych krajów, a idąc w rozumowaniu dalej, oznacza też, że nie da się im wepchnąć chłamu z Europy Środkowej, jak ostatnio próbowano w jednym z dyskontów. Już jest zdecydowanie za późno by powiedzieć, że Egri Bikaver ma być niesmaczny, ma być i koniec. Przecież pija się go dla zdrowia, najlepiej z aloesem a nie dla przyjemności, jak uważała większość jeszcze na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku.

Na koniec niespodzianka, konkurs wygrało wino kupione w Polsce, nikt nie powiedział, że wina miały być pamiątką z wyjazdu zagranicznego. Wygrało Egri Bikaver z katalogu Piwnicy  Lippóczy w Tarnowie. To kolejna dobra wiadomość, polscy importerzy potrafią sprowadzać dobre wina, wybierają mądrze, przynajmniej ci niszowi.

Co do samej imprezy, to bawiłem się na niej świetnie, jak każdemu było mi przykro, że nie wygrałem, ale cóż, może następnym razem. Impreza ma być powtórzona, w ciut zmienionej formie, organizator zawęzi wybór do typów wina. Źle porównuje się wina naturalnie słodkie wina białe i poważne wina czerwone. To pierwsza taka degustacja w Krakowie i jej ewolucja, wraz ze każdym nabytym doświadczeniem jest jak najbardziej na miejscu.

W degustacji i zabawie brałem udział na koszt własny, myląc się kilkukrotnie i śmiejąc z własnych błędów.Pomylić Chianti z frankowka, a czemu nie.

ornament1

U Dvou lip Veltlinske zelene 2011pozdni sber

U Dvou lip Veltlinske zelene 2011pozdni sber

Miało nie być not degustacyjnych, ale formuła bloga zobowiązuje więc dosłownie 5  zdań o winie które przyniosłem. Mój wybór padł na przywiezione z Moraw Veltlínské zelené 2011pozdní sber od opisywanego już producenta U Dvou lip. Wino to bardzo klasyczna ekspresja szczepu szerzej znanego pod niemiecko-austriacka nazwą Grüner Veltliner. Nie ma tam typowego dla wielu morawskich win zaokrąglania od dołu cukrem resztkowym, którego poziom nie przekracza 1,5 g/l.

Wino ma bardzo lekki kolor, słomkowy z zielonkawym refleksem. Nos to jest trochę orientalny to znaczy słodko pikantny, za słodycz odpowiadają owoce tropikalne i lipowy mód za pikantność typowe dla tego szczepu tony białego pieprzu. Usta są wyraźnie ekstraktywne, żywe, o ładnym kremowym pieprzu i soczystych owocach, kwasowość jest zdecydowana ale nie dominuje nad całością. W posmaku ponownie pojawia się nuta pieprzowa. Wino po silnym schłodzeniu sprawdzi się na tarasie, ciut cieplejsze, tak w okolicach 10-11 stopni dobrze skomponuje się z rybą albo gotowanym drobiem. Mnie smakuje i otrzymuje ode mnie 5,0 czyli bardzo dobre. Podobna ocenę otrzymało od prowadzącego wczorajsza degustacje Tomka Fijała. Punktacja prowadzącego nie była jednak brana pod uwagę w ocenie końcowej. Jak ocenili je pozostali uczestnicy nie wiem, przedstawiono jedynie trzy pierwsze miejsca, ale czy ma to jakieś znaczenie. Widziałem kilka uśmiechniętych twarzy kiedy to wino było w kieliszkach, to wystarczy.

Nazwa: U Dvou lip Veltlinske zelene 2011pozdni sber

Rocznik: 2011

Producent: U Dvou lip

Kraj: Czechy

Region: Morawy/

Apelacja: slovácká

Typ wina: spokojne

Kolor wina: białe

Smak: wytrawne

Klasyfikacja: jakościowe

Szczepy: veltlinske zelene

Temp. podawania: schłodzone

Podawać do: ryby, gotowany drób

Do kupienia w: import własny

Cena: ok 25 zł

Pojemność: 0,75l

Ocena 0-6: 5,0

Jednym zdaniem: Bardzo żywe w ustach, emblematyczne dla szczepu.  

Wino to mój własny zakup

Moja lokalizacja
Znajdź drogę

 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl