Zarejestruj się jako konsultantka AVON i kupuj z rabatem

Recenzje

David Lagercrantz „Co nas nie zabije”

Napisał Blurppp

Bardzo długo zastanawiałem się czy sięgnąć po „Co nas nie zabije” Davida Lagercrantza. Z jednej strony obawiałem się popłuczyn po prawdziwym „Milenium” i zwykłego skoku na kasę z drugiej bardzo chciałem znowu przeczytać o dalszych losach pary bohaterów stworzonych przez Stiega Larssona. W końcu przeczytałem i przyszła pora na ocenę, a ta żeby być uczciwym musi być relatywna.

David Lagercrantz  „Co nas nie zabije”

David Lagercrantz „Co nas nie zabije”

Musze zrobić coś czego chciałem uniknąć i między innymi dlatego tak długo unikałem tej pozycji, musze ocenić tą pozycje dwukrotnie, raz jako samodzielny byt i drugi raz w relacji do pierwowzoru. Tylko takie postawienie sprawy będzie uczciwe wobec obojga autorów. Zacząć musze jednak od słów uznania dla Davida Lagercrantza, trzeba przyznać, facet ma jaja. Jakiej odwagi i wiary we własny talent potrzeba żeby zmierzyć się z cyklem literackim wobec którego coraz częściej używa się określenia kultowy i który cieszy się uwielbieniem milionów fanów na całym świecie.

Nie wiem czy to brzemię autorowi ciążyło ale wykonał kilka sprytnych zabiegów które dały mu szansę. Pierwszym i chyba najważniejszym jest umieszczenie akcji nie bezpośrednio po wydarzeniach opisanych przez Larssona a dekadę później. Tym sprytnym zabiegiem osiągnął dwa cele. Po pierwsze nie musiał kontynuować zawieszonego w próżni na zakończenie kanonicznej trylogii wątku romansu Lisbeth i Mikaela, po drugie mógł przenieść fabułę w inne realia- 10 lat to dużo – i położyć akcenty na inne elementy. Zdecydował się uwypuklić cyfryzację naszej rzeczywistości i to ona gra tu pierwsze skrzypce i stanowi główną oś fabuły. Pomysł mi się podoba. Spodobało mi się również wykorzystanie motywu sewanta. Pokazała to, że ktoś kto w analogowym świecie sobie nie radzi przy lekkiej pomocy z zewnątrz może być niezwykle ważny dla zrozumienia świata cyfrowego. Podobała mi się również celna i nienachalna, w iście larsonowskim stylu ukryta między wierszami, krytyka nieuniknionych i odbywających się zbyt szybko procesów społecznych. Samo pokazanie malejącej roli słowa drukowanego, w tym prasy i jej wpływu na społeczeństwo już sprawia, że „Co nas nie zabije” zasługuje na ciepłe słowa. Trzeba jednak pamiętać, że po tego typu książki nie sięgamy z powodu analiz socjologicznych a ze względu na fabułę. Ta niestety nie zaskakuje, nie ma w sobie klasy i subtelności oryginalnego „Milenium”. O ile jeszcze ta część akcji która kręci się wokół Salander jest ok od działań a właściwie od bezruchu Blumkvista wieje zwyczajnie nudą.

Wreszcie pozostaje jeszcze coś nieulotnego i bardzo trudnego do opisania czyli nastrój powieści. Książki Stiega miały jakiś nieuchwytny, tajemniczy klimat zepsucia unoszącego się nad pozornym rajem za jaki uważaliśmy Szwecję. Lagercrantz nie był w stanie takiej atmosfery zbudować i to chyba największy mój zarzut wobec „Co nas nie zabije”.

Na koniec ocena. Książka nie jest zła, fabuła choć nie jest odkrywcza jest logiczna choć nie mega szybka i mega wciągająca. Mimo tego pozycja czyta się szybko, a bohaterowie są sympatyczni i im kibicujemy. Pytanie tylko czyja to zasługa Dawida czy Stiega który ten niezwykły duet stworzył. Takich pytań można postawić więcej i wiem, wszystkie będą tendencyjne. Dlatego nie warto porównywać tej pozycji do pierwowzorów. Trylogia „Milenium” wniosła pewną nowa jakość i niezwykle trudno będzie komukolwiek się z nią zmierzyć. Dlatego kiedy porównamy „Co nas nie zabije” jak większość obecnie wydawanych powieści wypadnie blado, ale jeżeli porównamy ją z tym co leży na księgarskich półkach ocena wzrasta, na tle średniej się wybija. Warto po nią sięgnąć, choć uczciwie mówiąc ortodoksyjni fani cyklu jak niżej podpisani będą co najwyżej zadowoleni, do entuzjazmu wciąż daleko.

Tytuł: „Co nas nie zabije”

Autor: David Lagercrantz

Wydawca: Wydawnictwo Czarna Owca

Rok wydania: 2015

Stron: 500

Okładka: miękka

Cena: 39,99 zł

Książka to mój własny zakup

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl