Recenzje

Dan Brown „Zaginiony symbol”

Dan Brown "Zaginiony symbol"
Dan Brown "Zaginiony symbol"
Napisał Blurppp
Dan Brown "Zaginiony symbol"

Dan Brown „Zaginiony symbol”

„Demony i anioły” przeczytałem z wypiekami na twarzy. „Kod Leonarda DaVinci” też dostarczył mi sporo fajnych chwil. Pamiętam jak czytałem go złożony grypą. A potem rozpętało się piekło. Dan Brown zaczął być wyzywany od antychrystów, telewizje edukacyjny zaczęły przygotowywać programy w stylu „Gdzie pomylił się Dan Brown”. Opus Dei protestował i zrobiło się duszno. Przy okazji sama książka stała się megabestsellerem i jedną ikon popkulturty XXI wieku. Jakoś nie miałem ochoty włączać się w ten dziwny chocholi taniec, to też kiedy ukazał się w „Zaginiony symbol” nie pobiegłem do księgarni. Książka jednak dopadła mnie, po prostu dostałem ją w prezencie na urodziny. Przeleżała na półce dobre 6 miesięcy ale w końcu postanowiłem ja przeczytać.

Dostałem to za co zawsze Browna lubiłem, sprawnie napisany thriller. Tym razem obeszło się bez protestów ze strony środowisk masońskich i innych w książce wspomnianych. Nie było ciśnienia, nie było skandalu więc i sukces wydawniczy mniejszy. Niesłusznie. „Zaginiony symbol” pod względem warsztatowym nie ustępuje, a wręcz przewyższa kontrowersyjny „Kod”. Znowu bohaterem jest uniwersytecki profesor a nie osiłek w stylu Rambo, zresztą ten sam czyli Robert Langdon. Przy okazji, chyba pierwszym który bohaterem powieści sensacyjnej uczynił gryzipiórka był Tom Clancy, a owym gryzipiórkiem Jack Ryan. Znów akcja dzieje się w bardzo krótkim czasie, w tym wypadku niespełna 12 godzin, a pewne istotne dla fabuły informacje dostajemy w formie retrospektyw. Znów historyczna i rzeczowa prawda miesza się z literacką fikcja i znów warsztat sprawia, że nie wiemy gdzie przebiega granica. Bohaterowie są niejednoznaczni. Do ostatnich rozdziałów nie wiedziałem czy dyrektor Sato to postać pozytywna czy schwartzcharakter.

Po raz kolejny autor sobie z nami pogrywa. Z koszyka wiedzy ogólnej, teorii spiskowych i kultury popularnej wybiera trochę na chybił trafił elementy a potem sprytnie je ze sobą łączy, tworząc kolaż, tyleż atrakcyjny co złudny. Na szczęście trzeba dużego szklą powiększającego by zauważyć, że miejscami szwy się prują a elementy na siebie nierówno nachodzą. Jeżeli patrzymy z pewnego dystansu, wszystko jest OK. I tu właśnie jest kwintesencja. Dystans.

Największym błędem, jaki możemy sobie wyobrazić, to traktowanie powieści napisanej jako rozrywkowa w kategoria źródła wiedzy. Wszytki trzy opowieści profesorze Robercie Langdonie to sprawnie zrobione czytadła. Takie na 26 godzinny lot do Sydney, albo również 26 godzinny przejazd PKP do Gdańska. Tyle i tylko tyle.

Świetna rozrywka, trochę oparta o schemat, znacie to posłuchajcie ze sprytnie użytymi mitami i legendami. Czyta się szybko, akcja wciąga i pełna jest więcej niż zaskakujących zwrotów. Nic nie jest oczywiste, każdy rozdział to zaskoczenie. W Świętą ma padać, spacery wiec nie wchodzą w grę, kto nie czytał temu polecam. Mądrzejsi od tego nie będziecie, ale dobra rozrywka gwarantowana.

P.S w maju tego roku na księgarskie półki trafi czwarta część przygód profesora Langdona o tytule „Inferno”. Tym razem w renesansowej Florencji profesor będzie rozwiązywał tajemnice „Boskiej Komedii” Dantego

Autor: Dan Brown

Tytuł: „Zaginiony Symbol”

Wydawca: Wydawnictwo Sonia Draga/Wydawnictwo Albatros

Rok wydania: 2011

Stron: 623

Okładka: miękka

Ilustracje: czarno-białe

Cena: 34,90zł

Książka otrzymałem w prezencie od znajomych

 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl