Codzienność Pół serio

Czas na politykę wzajemnego odstraszania, bo na pojednanie nie liczę.

Napisał Blurppp

Sorry, dziś nie o winie, dziś nie o książkach. Dziś o tym co od kilku lat siedzi gdzieś tam w środku mnie i czego staram się nie pokazywać na zewnątrz. Ostatnie wydarzenia sprawiły, że jednak  muszę trochę z tego wypuścić na zewnątrz, w innym wypadku udusi mnie to od środka.

Od ponad trzech lat czuje się jak ktoś, kto wraca późnym wieczorem przez wymarłą uliczkę a naprzeciwko niego kroczy dobrze zbudowany gentleman w stroju sportowym, do tego z pałka w ręce. Kiedy spotykają się nasze spojrzenia prosi o złotówkę na wino. Kiedy ja dostaje żąda drugiej, potem całego portfela, telefonu, i całej reszty. Przy tym z każdym wypowiadanym zdaniem mocniej macha pałą.

Tymczasem ode mnie wymaga się nie tego bym się bronił, ba – nawet tego bym uciekał, a tego bym z nim rozmawiał i apelował do niego o zmianę zachowania. Mam mu powiedzieć, że takim zachowaniem rani uczucia matki, bo przecież nie tak go chowała. Mam mu tłumaczyć, ze postępując w ten sposób straci szacunek sąsiadów i przyjaciół. Wreszcie mam mu powiedzieć, ze przecież go rozumiem, bo przez tyle lat był wykorzystywany i ciemiężony.    

Tymczasem ja mam ochotę sięgnąć po leżący obok kamień i zwyczajnie się bronić, nawet jeżeli w efekcie popłynie krew. Nawet jeżeli zrobię napastnikowi krzywdę. Mam ochotę to robić, choć wiem, że w efekcie to mnie się potępi. Bo przez ostatnie osiem lat nie zrobiłem nic by napastnikowi żyło się lepiej. Bo przecież napastnik też ma swoje prawa.

Presja jest tak silna, że siedzę cicho nawet gdy napastnik pluje mi w twarz, i wtedy gdy pierwszy cios pałki spada na mnie. Nie reaguje kiedy wyciąga mój portfel, zrywa zegarek, zabiera telefon. Stoję i patrzę a on z rozbrajającym uśmiechem mówi, że berze co chce, bo taka jest wola suwerena.  Po czym oddala się jak gdyby nigdy nic, i tylko rzuca na odchodne, że mi się należało bo jestem zdrajcą i targowiczaninem na usługach Niemiec.

Chyba pora zacząć się bronić, przestać postrzegać się jak niepokalani rycerze w białych zbrojach, którym nie przystoi stosować metody drugiej strony, bo to niegodne. Pora przestać zastanawiać się co jest godne, a zacząć zastanawiać co jest skuteczne. Na wyciągniętą pałę odpowiadać szybkim kopniakiem między oczy. Niech napastnik wreszcie przestanie czuć się bezkarnym, niech zrozumie, że atakujący może bronić się z równą determinacja i równie nieeleganckimi metodami jak te z których korzysta napastnik.  

Świat istnieje tylko dlatego, że od lat sześćdziesiątych w globalnej polityce pomiędzy dwoma supermocarstwami obowiązywała zasada wzajemnego odstraszania. Obydwa mocarstwa wiedziały, że mają wystarczający potencjał by unicestwić przeciwnika. Ale że i przeciwnik takim potencjałem dysponuje, i w wypadku ataku tez z niego skorzysta. W efekcie w tej wojnie nie będzie ani zwycięzców ani pokonanych, bo niczego już nie będzie.

Jako że nie wierzę iż nauczymy się różnić pięknie, że dojdzie do pojednania, że na nowo nauczymy się ze sobą rozmawiać. To też dla mnie jakiekolwiek rozmowy o pojednaniu to strata czasu. Podziały są zbyt głębokie, ich zakopanie zabierze pokolenia. Nie mogę czekać aż tak długo, dlatego przestaję być potulna ofiarą. Zacznij być w rozmowie agresywnym to zwyzywam cie od najgorszych, i będę miał gdzieś co sobie o mnie pomyślisz, bo przecież ty też masz gdzieś co ja myślę o Tobie. 

Głęboko wierzę, że ludzi powstrzymuje przed złym działaniem jedynie groźba kary. Nie kradniemy w sklepach w obawie przed konsekwencjami, a nie przez wewnętrzne nakazy. Boimy sie tych działań, gdzie kara jest nie tyle wysoka co nieuchronna,  tymczasem hejt  czy mowa nienawiści są raczej bezkarne. Policja, prokuratura czy inne organa na FB , Twittera czy Wykop nie przyjadą tylko dlatego, że nazwiesz kogoś niemieckim agentem. Dlatego musimy zaczadź działać sami, Musimy sięgnąć po brzydkie słowo lincz, i dokonać słownego, sieciowego linczu. Sięgnąć po przemoc słowną,  tak jak sięga sie po przemoc by powstrzymać gwałciciela, złodzieja czy morderce. Zgotujmy atakującemu to co sam zamierzał uczynić. Tak powstrzymamy bezkarność, niech to oni zaczną sie bać. Niech wiedzą, ze ich akcja wywoła reakcję. Tylko świadomość nieuniknionej odpowiedzi może ich powstrzymać.  Tak działa wzajemne odstraszanie.      

Zaczynam stosować zimnowojenną zasadę wzajemnego odstraszania. Nie atakuj mnie, bo odpowiem i przeczołgam z całą siłą na jaka mnie stać. I nie będę miał żadnych hamulców. Zawsze możesz ze mną dyskutować, merytorycznie oceniać moje poglądy, a ja odpowiem na takim samym poziomie. Będziesz rzeczowy ja odpowiem rzeczowo, będziesz napastliwy ja będę w dwójnasób. Czas „nie bądź jak oni” i „nie przekraczaj granic” się skończył. Si vis pacem, para bellum.      

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl