Wino i destylaty

Chorwacja w pigułce

Salon Win Chorwackich
Salon Win Chorwackich
Napisał Blurppp

Salon Win ChorwackichPolacy Chorwację kojarzą głównie z wakacjami, czemu zresztą trudno się dziwić. Ci trochę starsi również z Wojną Bałkańska, nie jest to jednak miłe skojarzenie. O dziwo, nawet stali bywalcy adriatyckiego wybrzeża rzadko wspominają o tamtejszym winie. Nie ma też mitu win jugosłowiańskich czy jakiejś wyrazistej marki kojarzonej z tamtym regionem, tak jak choćby Sofia kojarzy się z Bułgarią. To tez dla wielu osób chorwackie wina mogą być odkryciem, tym bardziej że „nowożytne” wina produkuje się tam od około 15 lat. Dlaczego tak krótko, chociaż tradycje mają 3000 lat. Odpowiedź jest prosta i nazywa się kolektywizacja czyli znany Polakom proces którego wielkim zwolennikiem był Tito a która doprowadziła ten sektor gospodarki do całkowitego upadku. Potem była wojna, której skutki trudno przecenić, zakończona wcale nie tak dawno, tym co zapomnieli przypomnę, że Vukovar wrócił w ręce Chorwackie dopiero w 1998 roku. Od tego czasu przynajmniej kilkuset winiarzy dokonało skokowego rozwoju. Ich wina powoli wbijają się na salony, czego najlepszym dowodem jest coroczna ilość prestiżowych nagród i wyróżnień na wszystkich właściwie konkursach winiarskich. Wspomnę tylko grudzień 2012 i londyński konkurs Decantera z którego 65 medali pojechało do Chorwacji. Warto więc na wina z tamtej części kontynentu popatrzeć z uwagą. Szansą na to był Salon Win Chorwackich zorganizowany w Tłusty Czwartek w krakowskim Pałacu Sztuki. Wystawiono ponad 100 etykiet pochodzących od 25 producentów reprezentujących cztery główne regiony winiarskie. Nie sposób opisać wszystkich zaprezentowanych win, to tez skupię się na 12, wybranych przez organizatora, etykietach które miałem okazji spróbować podczas prowadzonej przez pana Wojciecha Bońkowskiego w Winicjatywa.pl degustacji komentowanej.

Pierwsze trzy wina pochodziły z Chorwacji Wyżynnej. Wszystkie pochodziły ze szczepów radzących sobie z niskimi temperaturami. Najpierw do naszych kieliszków trafił Bolfan Vinski vrh Rajnski Rizling 2011 zbliżony do win niemieckich o bogatym cytrusowym nosie, dobrej kwasowości i finezyjnym lekko słodkim zakończeniu (moja ocena: 5 na 6). Kolejnym był Vielikanovic Sauvignon 2011 znowu wino bardzo typowe dla szczepu. Jabłkowe w nosie, w ustach owocowe, bez nieprzyjemnych nut zielonych a przy tym bardzo krągłe i delikatne. Wyraźnie czuć w nim odrobiny cukru resztkowego co mocno podnosi pijalność, ale jak by przytępia świeżość. (moja ocena: 4,5 na 6). Trzecim przedstawicielem Chorwacji Wyżynnej był Belovic Muskat Zuti 2011. Wino półsłodkie, o silnym różanym nosie, w ustach oleiste o nutach pieczonych jabłek. Słodycz przyjemnie podparta naturalną kwasowością. Przypadło do gustu sporej części publiczności. Mnie nie bardzo przekonuje. (moja ocena: 3,5 na 6)

Drugim z regionów była najbardziej na wschód wysunięta połać Chorwacji czyli Slawonia i Region Naddunajski. Z którego również mieliśmy okazję spróbować trzech win. Jako pierwsza z etykiet pod ocenę poszła Kutjewo Grasevina 2011. Wino powstające w prawdziwym kombinacie dysponującym ponad 1000 hektarów uprawa. Jednak wino nie było w odbiorze przemysłowe. Niosło w sobie smaki jesieni. Pachniało mineralnością zaoranego pola i jabłkami późnego zbioru. Takie przyzwoite wino codzienne (moja ocena: 3 na 6). Z tym samym szczepem czyli z grasevina znaną szerzej jako riesling włoski zmierzył się również inny producent tworząc Galic Grasevina. Wino o ziołowo-aptecznych aromatach i sporej kwasowości. Wino ma bardzo dużo ciała ale nie traci na tym jego rześkość i świeżość. Bardzo przyjemne. (moja ocena: 4,5 na 6). Jako ostatni z tego regionu do naszych kieliszków trafił Ilocki Podrumi Traminac 2011. Siła rzeczy nasunęło się porównanie do alzackich GTRów. I w tym wypadku „ perfumiarz” wypadł znakomicie. Silny nos o typowym bukiecie róż i chińskich śliwek a równocześnie w ustach brak intensywnych, często przesadzonych, cukrów resztkowych , tak typowych dla tego szczepu.

Kolejne wina reprezentowały już tereny bardziej znane polskim turystą bo położone bliżej Adriatyk. Istria to kraina malvasii nie może więc dziwić że jako pierwsze do naszych kieliszków trafiło Kabola Malvazija 2011 o zapachu migdałów, biszkoptów i skórki od chleba. W ustach pełne mineralności ze słonawymi akcentami. Wino dla lubiących ten styl, dla mnie zbyt mało owocowe. (moja ocena: 3,5 na 6).Było to również ostatnie z białych win poddanych naszej ocenie. Pierwsze z czerwonych to Vina Laguna Cabernet Sauvignon Festigia 2010. O silnych beczkowych ( użyto beczek akacjowych) tonach wyczuwalnych w nutach ziół, (koperek, tymianek) i silnym prażonym owocu. Bardzo udane ale i zaskakujące. (moja ocena: 5 na 6). Jako trzeci przedstawiciel Istrii zaprezentował się Coronica Gran Teran 2008. Otwierający się nutami skórzano-korzennymi po chwili pokazuje śliwkowa owocowość, wyraźne garbniki oraz fajną kwasowość. Bardzo duża koncentracja ekstraktów. Bardzo udane (moja ocena: 5 na 6).

Ostatni czwarty region to Dalmacja czyli wybrzeże Adriatyckie wraz z wyspami. Jako pierwszy do naszych kieliszków trafił Benkovac Cuvee będący iście bordoskim kupażem merlot, syrah i cabernet sauvignon. Wino o dobrej strukturze i ciekawej pikantności ale przewidywalne . W nosie typowe w ustach śliwkowo-pestkowe. Na mojej karcie degustacyjnej koło niego jest adnotacja nudne (moja ocena: 3 na 6). Kolejne dwa wina powstały ze szczepu plavac mali bardzo blisko spokrewnionego z primitivo. Już ta informacja powinna nas przygotować na silne wrażenia. Pora wiec przyjrzeć się bliżej. Pierwszym było całkiem „bajtowe” pochodzące z Hvaru Svirce Plavac Mediterano. Wino bardzo rustykalne, o potężnym ciele i figowo-wiśniowej owocowości. Bardzo chłopskie w charakterze i mocarne. Silnie kwasowe i równie ślinie taninowe. Mnie smakowało (moja ocena: 5 na 6). Największy kłopot mam z oceną ostatniego z win, również powstałego z gron plavac mali Poljanic Dingac. To wino o imponującym naturalnym alkoholu 15,2% pachnące kiszonymi ogórkami i koprem o kwasowości wyginającej usta i dziwnych, trudno definiowalnych tonach, z których najbardziej wybija się śliwkowe powidło i suszone figi mnie oczarowało. Pewnie wielu powie , beczkę można było użyć subtelniej itd. Wino ma jednak charakter. Powstaje w niewielkiej 2 hektarowej winnicy w ilości 25 tysięcy butelek i jest porostu zaskakujące. Subiektywnie, najbardziej intrygujące wino Salonu, choć wcale nie mówię że najlepsze. (moja ocena: 5,5+ na 6).

Należy mieć nadzieję, że po wejściu Chorwacji do UE, kiedy granice się otworzą a to już niebawem, sporo tych win wyładuje na polskich pólkach sklepowych. Boje się jednak, że nie będą to wina tanie. Produkcja jest raczej niewielka. Włoska Apulia produkuje więcej wina niż cała Chorwacja, do tego mają silny popyt wewnętrzny, to tez nie musza na siłę szukać zagranicznych rynków zbytu, co pozwala im utrzymywać wysoką cenę a więc i wysoka zyskowność co z kolei owocuje inwestycjami i wzrostem i tak już wysokiej jakości. Nadchodząca dekada może należeć do Chorwacji warto wiec częściej patrzeć w tamtą stronę.

Poniżej w galerii zdjęcia etykiet wszystkich wymienionych win oraz kilka zdjęć z imprezy. Załączam również mapę regionów winiarskich Chorwacji. Za jakość zdjęć przepraszam, ale warunki oświetleniowe były wybitnie niekorzystne.

O słodkich winach chorwackich pisałem już przed paroma dniami.

W degustacji brałem udział na zaproszenie organizatorów firmy Wine Service.

 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl