Wino i destylaty

Champagne J.Charpentier Cuvee Pierre-Henri

Napisał Blurppp

Przez wiele lat ilekroć sięgałem po butelkę champagne, co mówiąc szczerze miało miejsce rzadziej niż bym chciał, miałem jakieś niemalże transcendentne odczucie kontaktu z samym jądrem Francji. Nie inaczej było gdy otwarłem Champagne J.Charpentier Cuvee Pierre-Henri, a potem dowiedziałem się, że champagne jakiego znamy wcale nie został wymyślonych przez Francuzów, a wszystko co nam się wydaje że wiemy to jedynie utrwalone stereotypy. Tak naprawdę champagne zawdzięczamy Anglikom.

Kilka pomysłów mnicha

Większość uważa, że to urodzony w Szampanii, półślepy benedyktyński mnich Pierre (lub też Dom – tytuł honorowy wywodzący się z łacińskiego dominus – „pan” albo „mistrz”) Perignon, jest twórcą szampana czy inaczej metody kontrolowanej podwójnej fermentacji. Tymczasem od 1668 roku kiedy to został rachmistrzem i piwniczym opactwa Hautvillers w pobliżu Epernay robił on wszystko, aby uczynić szampana mniej musującym. Powodem były butelki wciąż  eksplodujące w jego piwnicy. Szukając rozwiązania miał kilka dobrych pomysłów. Warto tu wspomnieć przynajmniej trzy z nich. Pierwszym było wprowadzenie czegoś co dziś nazwalibyśmy higieną piwnicy, mówiąc inaczej dbał o czystość w miejscu pracy. No i to on prawdopodobnie jako pierwszy zarządził zbiory bladym świtem oraz szczegółową selekcje gron.

Opactwo Hautvillers w pobliżu Epernay, to tu Francuzom nie udało sie champagne pozbawić bąbelków

Opactwo Hautvillers w pobliżu Epernay, to tu Francuzom nie udało sie champagne pozbawić bąbelków

Drugim, który notabene przyniósł klasztorowi pokaźny majątek, było stworzenie nowej prasy, dzięki czemu uzyskiwano sok przede wszystkim z miąższu, nie ze skórek. Udało mu się tą metodą uzyskać białe wino z czerwonych winogron. Przysporzyło to opactwu znacznych dochodów. Czerwone winogrona są odporniejsze na zmiany pogody, natomiast białe wina sprzedawane były wówczas po znacznie wyższych cenach.

Wreszcie nakazał zamykać wina szczelnym korkiem i pieczętować lakiem, a nie wtykać w otwór zgrubnie wystrugany patyk, jak miało to miejsce dotychczas. Tyle tylko, że ta podążająca w słusznym kierunku zmiana przyniosła nieoczekiwany obrót, teraz zamiast wino kipieć przez szyjkę powodowało odpadanie den butelek i to z taką siła, że kilku mnichów zostało poważnie rannych przez te szklane szrapnele.

Tak więc opactwo produkowało czystsze wina i odnosiło większe zyski, wciąż jednak nie mogło sobie poradzić z problemem wybuchających butelek bo fermentacja trwała sobie w najlepsze i nie potrafiono sobie z nią poradzić. W efekcie zzybko więc wrócono do trzymania wina w beczkach.

Metoda Merreta czyli methode Merretoise

Około roku 1660 kilka z nich zabrał ze sobą do Anglii francuski żołnierz, pisarz i bon vivant Charles de Saint-Evremond kryjąc się w Londynie przed represjami grożącymi mu za krytyki wygłaszane wobec wszechwładnego kardynała Mazariniego. Ich dostawa zbiegła się z dwoma wydarzeniami. Pierwszym było uruchomienie w Newcastle pierwszych w Europie opalanych węglem hut szkła. Nagle okazało się, że można wytwarzać tanio i na masową skalę butelki znacznie grubsze i odporniejsze na ciśnienie od tych, które powstawały we Francji. Pierwszy z problemów został rozwiązany.

Oznaczenie na jednym z angielskich win musujących

Oznaczenie na jednym z angielskich win musujących

Mniej więcej w tym samym czasie, bo w 1662 roku, nijak Christopher Merret złożył do Royal Society artykuł zatytułowany „Some Observations Concerning the Ordering of Wines.” Starał się w tym opracowaniu wyjaśnić, dlaczego wino staje się musujące, wskazując jako główną przyczynę tego zjawiska wtórną fermentację w butelce. Opisał tam również technologię polegającą na dodawaniu cukru lub melasy do wina w celu rozmyślnego zainicjowania owego procesu. Merret twierdził, że musowanie należy uznać za zjawisko pozytywne i można je wywołać w każdym winie. Tym bardziej pozytywne, że teraz w Anglii produkowano już flaszki, którym bąbelki nie były w stanie zagrozić. Tak więc, o ile Francuz Dom Perignon usiłował pozbyć się musującego problemu, o tyle Anglik Christopher Merret do spółki z hutnikami z Newcatle sprawił, że możemy cieszyć się bąbelkami w winie. Na pamiątkę tego zasłużonego myśliciela wielu angielskich producentów win musujących na szyjkach swoich butelek umieszcza oznaczenie Merret. Moze my też zamiast metoda szamapńska czy metoda klasyczna powinniśmy zacząć używać określenia „methode Merretoise”.

Żeby było ciekawiej, popularność win musujących na kontynent, czyli też do Francji dotarła właśnie z Anglii i to dopiero czterdzieści lat po jego sukcesie na wyspach.

Champagne J.Charpentier Cuvee Pierre-Henri

Champagne J.Charpentier Cuvee Pierre-Henri

Champagne J.Charpentier Cuvee Pierre-Henri

Champagne nigdy nie było tanie, i nigdy nie było egalitarne. W siedemnastym wieku był to napój kawalerów, i nie chodzi o stan cywilny a o status społeczny, i królów. Oto jak określił go w roku 1691 irlandzki dramaturg George Farquhar:

„To wyborny trunek, który skrzy się i droczy w szkle, pijają go wszyscy wykwintni kawalerowie, by zyskać na dowcipie”.

Nie inaczej jest dziś, za butelkę dobrego champagne trzeba wydać sporo, ale warto. Bohater dzisiejszego odcinka czyli  Champagne J.Charpentier Cuvee Pierre-Henri kosztuje 229 zł i jest warty każdej wydanej złotówki. Płacicie za jakość, złożoność i odrobine też za nietypowość. Bo o ile sam fakt, że pijemy wino białe z ciemnych gron czyli Blanc de noirs, wrażenia nie robi to już potrafił robić Pierre Perignon.  To dobór szczepów jak najbardziej. Champagne J.Charpentier Cuvee Pierre-Henri    to wino odmianowe ze szczepu pinot meunier, który zwykle traktowany jest jako domieszkowy.

Ale przecież nie smakujemy ani kwoty z paragonu ani otoczki, pijemy wino a to jest znakomite. W barwie ciemne, niemalże bursztynowe z delikatnym różowym refleksem, bąbelki ruchliwe, pianka trwała. W nosie sporo nut tostowych i piekarskich a pod nimi cytrusowa świeżość i wiele innych trudniej identyfikowalnych ale przyjemnych tonów jak tony wanilii, pieprzu czy suszonych i kandyzowanych żółtych owoców. W ustach bąbelkowe szczypanie, zdecydowana wytrawność a pod nią cytrusowo-mineralna rześkość i długi , złożony owocowo-piekarski posmak. Pije się to bardzo przyjemnie, daje kupę frajdy i orzeźwienia. Jasne przy tej cenie nie jest to wino codzienne, ale czasami warto zaszaleć.  Moja ocena wina to 6.0 czyli celujące, tak wiem wysoko, ale chyba mam podobny gust do redaktorów Magazynu Wino które w roku 2015 uznało tego champagne najlepszym winem musującym roku i przyznało złoty medal na Grand Prix 2015. Kupicie w Winandyou.

Wino otrzymałem od importera

Przy przygotowywaniu wpisu wspierałem się wiedzą z książki Stephena Clarke 1000 lat wkurzania Francuzów

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl