Wino i destylaty

Castellblanch Brut Zero Reserva

Castellblanch Brut Zero Reserva
Napisał Blurppp

Castellblanch Brut Zero ReservaChoć to już 5 stycznie, ja ciągle mam zalęgłości staroroczne i niepokojąco mało czasu by je nadrobić. Za równe 5 dni będę już spakowany i zniknę sobie na kilkanaście dni. Do tego czasu musze nadrobić sporo zaległości, z których te blogowe wydają się być najmniejszymi. Jest jeszcze cały szmat działań związanych z tym co mi daje chleb czyli ze sprawami zawodowymi. Ten weekend to praca, pracowałem dziś, będę pracował jutro. Nie ma się co żalić. Weszliście tu by przeczytać o winie a nie słuchać moich gorzkich żali.

Zresztą gdyby popatrzyć na wszystko z szerszej perspektywy czasowej to nie jest źle. Miniony rok 2012 może nie był najlepszym, ale tez nie był najgorszy. Od górna granica stanów średnich. To też na jego zakończenie otwarłem bardzo przyzwoite wino musując. Tak na jego pożegnanie a nie na powitanie nieznanego. Wino wybrałem takie jak był rok, czyli górna granica stanów średnich a w winach musujących oznacza to przyzwoita cavę. Na szampana to on jednak nie zasłużył. Przynajmniej nie na szampana dobrego, co niestety oznacza również drogiego.

Ja na butelkę przeznaczyłem 50 zł i starałem się trafić w najlepsze co za te pieniądze da się kupić. Dla pewności kupiłem 2 różne butelki. O tej drugiej będzie jutro. Obstawiłem klasyka absolutnego czyli Castellblanch Brut Zero Reserva. Powstałe w Sant Sadurní d’Anoia czyli Mekce cavy z typowych dla regionu szczepów, bez dodatku coraz niestety popularniejszych dodatków szczepów międzynarodowych jak chardonnay oferuje wszystko to co w cawie powinno być. Począwszy od pięknego żółtego koloru z refleksami o odcieniach starego złota, przez małe bąbelki utrzymujące długą i sztywną pianę. W ustach szlachetne, cytrusowe ale o kwaskowatości zielonych jabłek. Eleganckie i czyste w tonach. W końcu to brut zero czyli żadna słodycz nam tu obrazu nie zamąci. W ustach pozostaje długo niosąc tony pestkowo cytrusowe. Znam to wino doskonale i mam do niego stosunek niemal sentymentalny. Kiedyś było mi dane wizytować piwnice gdzie leżakuje. Nawet nie przeszkadza mi że jest co by nie mówić winem industrialnym, produkowanym przez największego hiszpańskiego producenta. Castelbllanch to część koncernu Frexinet. Każdą ze swoich wizyt w Hiszpanii zaczynam od otwarcia dobrze schłodzonej butelki właśnie tego wina. To też może moja o nim opinia jest ciut na wyrost. Tomasz Kolecki-Majewicz ocenia to wino jako dobre, dla mnie jest to wino bardzo dobre. I szkoda że w Polsce kosztuje 12 euro (w przeliczeniu) a nie 6 jak po drugiej stronie Pirenejów. Ale i tak warto.

 

Nazwa: Castellblanch Brut Zero Reserva

Rocznik: Nie rocznikowane

Producent: Castellblanch

Kraj: Hiszpania

Region: Katalonia/ Sant Sadurní d’Anoia

Apelacja: DO Cava

Typ wina: musujące

Kolor wina: białe

Smak: wytrawne/ zero brut

Klasyfikacja: jakościowe

Szczepy: 60% Parellada, 30% Macabeo, 10% Xa-rello

Temp. podawania: mocno schłodzone 4-5 stopni C

Podawać do: Szlachetna ryba, samo do toastów lub jako aperitif.

Pojemność:0,7 l

Miejsce zakupu: winezja.pl

Cena: ok. 44,99 zł

Ocena 0-6: 5,5

Jednym zdaniem: Moje ulubione wino musujące w klasie do 50zł

Wino to mój własny zakup

 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl