Wino i destylaty

Cantine Lonardo Grecomusc IGP Campania 2015 – biały kruk z Kampanii

Napisał Blurppp

Są tacy co twierdzą, że na świecie jest blisko 18 tysięcy odmian winorośli właściwej. Inni szybko ich kontrują i twierdzą że tę liczbę należy podzielić przez trzy. Uzasadniają to nieścisłościami w opisie, co w praktyce oznacza wielokrotne indeksowanie jednego typu. Tak czy siak mówimy o nie miej niż pięciu tysiącach szczepów. Na szczęście tylko jedna trzecia z nich ma zastosowanie w winiarstwie ale to wciąż potężna liczba 1800. Mówiąc inaczej można przez pięć lat codziennie pić wino z innego szczepu. Wtedy jest spora szansa trafienia na perełki jak Cantine Lonardo Grecomusc IGP Campania 2015.

W prawdziwym życiu nie jest tak kolorowo, myślę że obracamy się w kręgu 50 szczepów, ci bardziej zaawansowani może 200. Trochę za sprawą ograniczonej dostępności a trochę za sprawą prawa inż. Mamonia, wszak wina są jak piosenki, najbardziej lubimy te które znamy.

Ja zaś najbardziej lubię poznawać nowe piosenki i próbować szczepów rzadkich. Taka okazja trafiła mi się dwukrotnie na EnoExpo 2017. Na jedną z nich natrafiłem na stoisku południowych Włoch. Druga, ta ciekawsza czekała na mnie przy niepozornym standzie Cantine Lonardo. Stoisko stało w mało uczęszczanej części hali, troszkę z boku, słabo oświetlone i chyba tylko akt łaski Bachusa sprawił że tam trafiłem.

Tam spróbowałem wina Cantine Lonardo Grecomusc IGP Campania 2015, wina ze szczepu który podobno wymarł, wina z rovello bianco. Nim napisze jak się prezentuje będzie trochę anegdot i historii.

Jeden z wydanych w 1875 roku włoskich podręczników winiarstwa wspomina ten szczep, podaje nawet jego synonimy: greco muscio i grecomusc po czym dodaje, że szczep wyginął, nie przetrwał plagi filoksery. Po raz kolejny wino wchodzi na scenę w roku 2003 za sprawą profesora Professor Alessandro Lonardo. To on, biolog z wykształcenia i winiarz z zamiłowania piec lat wcześniej kupił podupadającą pięciohektarową winnice o godzinę drogi od Neapolu. W zamyśle miała to być odskocznia od pracy uniwersyteckiej. Okazała się być przygodą życia.

Pośród zapuszczonych starych krzewów znalazł kilka niezwykle wysokich krzewów. Rosły pomiędzy innymi i zdaniem miejscowych były to mutacje popularnego greco. Zamiast je wyrwać zaczął im się przyglądać i robić z odnóg nowe nasadzenia (dziś ma 80 arów). Równocześnie wykorzystają zawodowe doświadczenie, koneksje a przede wszystkim znajomość z Giancarlo Moschetti – ampelologiem z Uniwersytetu Palermo rozpoczął badania. Okazało się, że jego krzewy to jednak nie  nie jest greco, ba nie jest nawet z nim spokrewniony. Analiza starych tablic i szkiców jasno pokazała – to ostatnie zachowane egzemplarze rovello bianco. Para naukowców prowadziła badania do 2009 roku, kiedy to szczep został oficjalnie uznany i wpisany na stosowne listy.

Dziś już kilku producentów z okolic Taurasi ma niewielkie nasadzenia, ale tylko Cantine Lonardo produkowane z niego wino wypuszcza na rynek. Właśnie ta etykieta jest oczkiem w głowie Antonelli, córki profesora Lonardo, winemakera i enologa rodzinnej winnicy.

Prawda, że piękna historia, a kiedy opowiada o niej mąż Antonelli, do tego z kieliszkiem Cantine Lonardo Grecomusc IGP Campania 2015 w ręce jest wręcz ekscytująco. Właśnie dla takich chwil warto odwiedzać targi wina. A najlepsze w tym jest to, że wino samo w sobie jest znakomite.

Cantine Lonardo Grecomusc IGP Campania 2015

Cantine Lonardo Grecomusc IGP Campania 2015

Cantine Lonardo Grecomusc IGP Campania 2015

Wino, podobnie jak cała winnica jest ekologiczne i naturalne. Fermentuje spontanicznie przez 21 dni a potem przez 9 miesięcy dojrzewa na osadzie. Wszysko w stalowych zbiornikach. Potem jeszcze rok w tankach i trafia na rynek. To też moja butelka rocznik 2015 jest najmłodszym dostępnym. Co do siarkowania, to jest ono minimalne. W roku 2015 powstało 2500 butelek.  

Co do prezencji, to pachnie zieloną herbata z plastrem limonki, brzoskwinia, odrobiną świeżych ziół delikatną wanilią.  Nos jest bardzo złożony i wielowymiarowy. W ustach dominują żółte owoce, trochę zielonych cytrusów ( grejpfrut, limonka). Jest też niezła kwasowość, ale tym co zaskakuje najbardziej to pojawiające się pod koniec tony herbaciane i wyraziste garbniki. Tak garbniki, specyfika szczepu i 9 miesięcy sur lie zrobiły swoje. W końcówce wino jest ściągające na poziomie mocnej herbaty i z herbatą wręcz się kojarzy. Pyszna rzecz. Jasne nie jest to wino dla każdego i nie na każdą okoliczność. Raczej nie sprawdzi się na tarasie, ale podane powiedzmy do delikatnego tatara wołowego, albo i do tatara z łososia zabłyśnie.    

Choć Cantine Lonardo Grecomusc IGP Campania 2015 można śmiało traktować w kategorii pewnego kuriozum, ciekawostki, białego kruka i już przez to jest bardzo interesujące, to jest do tego jeszcze zwyczajnie smaczne. Szkoda, ze nie jest dostępne na naszym rynku. Może jakiś ambitny importer się skusi?

Degustowałem na EnoExpo 2017 w którym uczestniczyłem na zaproszenie organizatorów.

 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl