Wino i destylaty

Campo Viejo – przegląd polskiej oferty, co warto kupić

Napisał Blurppp

Gdybym pisał o piwie to pewnie w tym wpisie padło by określenie koncerniaki. W świecie wina raczej pada eufemizm „wina masowe” lub „wina przemysłowe”.  Dla wielu jest to określenie pejoratywne. Czy duży producent o szerokiej dystrybucji zawsze próbuje wepchnąć nam chłam? Odpowiedzi poszukam analizując cztery etykiety Campo Viejo – najszerzej na polskim rynku dystrybuowanego wina jakościowego z hiszpańskiej Riojy.

Sam producent to gigant działający od 1959 roku i trzeba patrzeć na niego jak na projekt biznesowy. Już same liczby – 270 hektarów własnych winnic i produkcją na poziomie 2,3 mln butelek rocznie pokazują, że firma odnosi sukces. Przy takim wolumenie produkcji nie dziwi, że ich wina dostępne są na większości światowych rynków. Taka filozofia wymusza jednak pewne kompromisy, co w winiarskim świecie oznacza utrzymanie się w głównym nurcie konsumenckich oczekiwań. Na eksperymenty nie ma miejsca, to też nie powinien dziwić zachowawcze podejście do smaku.

Portfolio jak na skale produkcji jest stosunkowo wąskie, to raptem 10 etykiet i jest to klasyka. Niestety nie wszystkie etykiety trafiają na wszystkie rynki. Jednym z rynków z obciętą ofertą jest właśnie rynek polski.  Szkoda

No to teraz mała pretensja do importera czyli koncernu Pernod Ricard. Dlaczego na polski rynek wprowadziliście tylko cztery etykiety, przecież to nawet nie całość linii sztandarowej. Dlaczego nie zdecydowaliście się na takie rynkowe pewniaki jak róż. O takich smaczkach jak odmianowe wino z garnachy czy musiakach nie wspominając?  Mozę w przyszłości?

Na dzień dzisiejszy polski klient ma dostęp do czterech win – jednego białego półsłodkiego i trzech czerwonych. O dziwo białe półsłodkie jest jak najbardziej winem katalogowym wytwórcy a nie czymś „zrobionym z myślą o guście polskiego konsumenta”. Zresztą białe półsłodkie ma w swojej ofercie wielu dużych producentów z Riojy, wymienię tylko Marques de Caceres czy Bodegas Franco-Espanolas i ich Diamante.  Widać klient potrzebuje takiego wina i trzeba mu go dostarczyć.

Co zaś tyczy się win czerwonych to mamy klasyczny przegląd klas apelacyjnych czyli crianze, reserve i gran reserve.  Przyjrzyjmy się im po kolei.  

Campo Viejo Semi Dulce

Campo Viejo

Zacznijmy od bieli, na chwilę zapominając o poziomie cukru. Jak widzicie przy nazwie wina zabrakło rocznika i nie jest to moja gapiówka. To wino jest nierocznikowane, co oznacza że prawdopodobnie u podstaw jego powstania leży dogmat o powtarzalności. Wino ma co rok smakować tak samo. Duzi producenci czasami tak mają.

Na szczęście smak na który skazał nas producent jest OK. W tej ekspresje pochodzące z późnego zbioru macabeo, w Rioja zwiane viura, dało przyjemny nos o tonach soczystej gruszki zmieszanej z sałatka z owoców południowych z dominującym powiewem ananasa. Gdzieś w drugim tle wyczuwalny jest ton miodu. Słodycz nie jest przytłaczająca, ale i kwasowość nie powala, tak że wszystko jest w równowadze. Przyjemne wino do owocowych deserów, albo do pogaduch na tarasie. Cena detaliczna około 28 zł, wino dobre na 4.0.

Campo Viejo 2014

Zachowawcza ale dobrze i kulturalnie zrobiona crianza. Jest to wino odmianowe ze szczepu tempranillo, dojrzewające najpierw przez 4 miesiące w amerykańskim dębie a potem przez rok w szkle. Co do smaku to w nosie tradycyjna mieszanka tonów czerwonych owoców które doprawiono wanilią. Całość ubogaca ton dymny. W ustach lekko sterczący alkohol, ale po chwili udaje się go zamaskować soczystym owocem i wyrazistym garbnikiem.  W posmaku pojawia się trochę mokrej deski, ale to Rioja, więc sorry ale taki mamy styl.

Kto trochę pomyszkuje kupi to wino już za 28 zł a to czyni tę etykietę rozsądnym wyborem w kategorii win codziennych. Moja ocena to 4.0 – wino dobre.

Campo Viejo Reserva 2011  

Tu już mamy zabawy w kupażowanie, pomieszano ze sobą trzy szczepy. Podstawę wciąż stanowi tempranillo – jest go 85%. Reszta to 10% graciano i 5% mazuelo. Znacząco wydłużył się też okres dojrzewania i jest to aż 18 miesięcy, przy czym równe część wina dojrzewała we francuskich i amerykańskich beczkach.

Po tych informacjach chyba nie dziwi nos zdominowany przez tony kawowo-czekoladowe a nawet przez pikantny ton pieprzu a pod spodem mamy wyrazista nalewkową wiśnię i truskawkowy kompot momentami zmierzający wręcz w stronę truskawkowych lodów. W ustach zachowano umiar i wino nie smakuje deską. Jest sporo czarnego owocu, jest ładnie zarysowana śliwką. Kwasowość i garbnik na przyzwoitym poziomie i w dobrej równowadze. Wino jest łatwe w odbiorze i bardzo pijalne a przecież o to w winach masowych chodzi. Cena detaliczna w okolicach 35 zł jest jak najbardziej OK. Wino na 4.5 czyli dobre plus.

Campo Viejo Gran Reserva 2010

Ten sam skład cuvee co przy rezerwie i też 18 miesięcy w beczkach. Różnica jest to, że tu 20% wina dojrzewało w beczkach francuskich a 20% w amerykańskich. Do tego wino dostało 3 lata w butelkach na „przegryzienie się”.

O gran reservach mawia się, że powinny być pite w 8 roku po zbiorach. Moja butelka to względem zbiorów 6 i pół roku i to czuć. Wino jest jeszcze mocno zamknięte. Nos nie powala, wino jest wycofane tony śliwkowe czy jeżynowe wciąż schowane pod mokrym drewnem i przyprawami. Usta wciąż suche i sciągające, kwasowość odstaje. Owocu jest nie za wiele, w ustach rządzi beczka. Wino ewidentnie potrzebuje jeszcze trochę czasu. Warto kupić butelkę, wsadzić pod łóżko i otworzyć jesienią 2018 roku. Ryzyko nie wielkie, bo butelkę kupicie za około 50 zł a jest szansa na kawał dobrego wina. Na dziś ocena (trochę awansem) to 4.0 czyli dobre.

Wszelkie wina sprawiają dobre wrażenie i stanowią bezpieczny zakup, co w tej klasie i przy tak szerokiej dystrybucji jest nie do przecenienia. Bez wstydu można zabrać je na kolacje do znajomych, na grilla (Campo Viejo 2014 do kaszanki, czemu nie!) czy na pogaduchy. Jasne daleko tym winom do najlepszych butikowych producentów regionu, jasne te win nie są wciąż naznaczone śladem winiarskiej rewolucji jaka od jakiego czasu ma miejsce w DOC Rioja ale czy o to w winach masowych chodzi?  Campo Viejo to zachowawcze podejście do stylistyki regionu, bez udziwnień i bez nachalnego poszukiwania własnej drogi a czasami właśnie o to chodzi. Nie bez znaczenia jest też bardzo udany stosunek jakości do ceny. Jak widać wina masowe nie są takie złe i zdecydowanie nie mozgą być oceniane jedynie przez wielkość produkcji.

Wina otrzymałem od importera Pernod Ricard

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl