Recenzje

Caitlin Moran „Dziewczyna, którą nigdy nie byłam”

Napisał Ola Wis

Początek lat 90 nie tylko w Polsce był czasem przełomowym. Również w Wielkiej Brytanii dochodziło do swoistej zmiany. Po dekadzie żelaznych rządów Margaret Thatcher władzę przejmuje partia pracy a klasa robotnicza znów staje się podmiotem. Jednakże społeczne blizny będą długo jeszcze widoczne. O tym czasie przełomu widzianym z perspektywy pewnej młodej dziewczyny opowiada „Dziewczyna, którą nigdy nie byłam” Caitlin Moran.

dziewczyna-ktroa-nigdy-nie-bylam-0Muzyka w moim życiu nie odgrywa większej roli. Z opowieści mojego ojca, który w latach 90 był dwudziestolatkiem, słyszałam wielokrotnie opowieści o piosenkach, płytach, koncertach jako elementach organizujących jego młodzieńczą rzeczywistość. Te ojcowskie wspominki przypomniały mi się kiedy poznawałam losy Johanny – nastolatki z klasy robotniczej, dla której muzyka stała się ucieczką od szarej codzienności. Z czasem stanie się to jej pracą, a w końcu sposobem na życie. W międzyczasie odbędziemy wycieczkę z przewodnikiem przez światek brytyjskiej bohemy. Będzie to jazda bez trzymanki, mocno skropiona alkoholem, podkręcona narkotykami i zwieńczona przypadkowym seksem. A wszystko to na tle przebojów lat 90.

Najjaśniejszą płaszczyzną całej opowieści jest właśnie wiarygodny i precyzyjny opisany świat show-biznesu. To świat freaków, straceńców. Nie ma znaczenia czy mówimy tu o gwieździe, ochroniarzu czy dziennikarce prestiżowego londyńskiego magazynu muzycznego. Z czasem ten świat coraz bardziej pochłania – a właściwie pożera – naszą bohaterkę.

Tempo opowieści podkreśla prosty, kolokwialny język – momentami wręcz przypominający uliczną gwarę nasączoną wulgaryzmami.

„Dziewczyna, którą nigdy nie byłam” wywołała u mnie bardzo głębokie emocje. Zaprezentowała mi świat, którego nie znałam i którego wartości nie potrafiłabym zaakceptować. Z drugiej strony dość często – jako mieszkanka Krakowa – spotykam młodych Brytyjczyków. Wielu z nich wywodzi się z klasy robotniczej. Lektura tej opowieści sprawiła, że łatwiej jest mi zrozumieć dlaczego wielu z nich nie potrafi chociażby poprawnie posługiwać się sztućcami. Dotarło do mnie też jak wielka kulturowa przepaść dzieli mnie – młodą Polkę ad 2016 – od moich brytyjskich rówieśników tamtego okresu.

Nie ma znaczenia przy tym poziom wykształcenia czy pochodzenia społecznego. Wiele z postaci powieści to starannie wykształceni młodzi ludzie z tak zwanych dobrych domów. Jednak ich cele i motywacje są mi zupełnie obce.

„Dziewczyna, którą nigdy nie byłam” to dla mnie jedna z tych opowieści, dzięki którym pewnie wiem więcej o świecie – co wcale nie znaczy, że go lepiej rozumiem. Johanna i jej nastoletnie życie to dla mnie zapis nie kariery, a antykariery.  Sama nie potrafiłabym funkcjonować na tak napiętym poziomie emocjonalnym – nawet gdyby skutkowało to publikacją moich artykułów jako tekstów numeru w najważniejszym magazynie muzycznym w kraju. Świat emocjonalnych wzlotów i upadków to nie dla mnie. Choć sama jestem jeszcze przez miesiąc nastolatką, zupełnie nie umiałabym się odnaleźć w tamtym świecie. Żyje dwadzieścia pięć lat później, należę do innego pokolenia. I całe szczęście. Przeczytajcie koniecznie, poznacie świat który będzie Wam prawdopodobnie obcy. Dajcie znać czy będziecie potrafili go zaakceptować, ja nie potrafiłam.

Autor: Caitlin Moran

Tytuł: „Dziewczyna, którą nigdy nie byłam”

Wydawca: Wydawnictwo Czarna Owca

Rok wydania: 2016

Stron: 392

Okładka: miękka

Książka otrzymałam od wydawcy 

O autorze

Ola Wis